fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Jak obrazić króla Tajlandii

AFP
Mieszkańcy Tajlandii są bardzo wyczuleni, gdy ktokolwiek mówi złe słowa pod adresem ich króla.

Król Bhumibol Adulyadej to obecnie najdłużej panujący monarcha na świecie. Sprawuje rządy od 9 czerwca 1946 roku, dzięki czemu na tronie jest blisko 70 lat. 5 grudnia cały kraj obchodził jego urodziny, w tym roku wyjątkowo szczęśliwe, ponieważ osiemdziesiąt ósme.

Ósemka uważana jest w kulturze większości krajów Azji za szczególnie szczęśliwa cyfrę. Tym bardziej naród może radować się, gdy jego władca świętuje 88. urodziny. Bhumibol ostatnio częściej choruje, ale wciąż on sam jak i opinia publiczna starają się lekceważyć problemy zdrowotne. Król ma być w końcu niezniszczalny.

Trudno także rozmawiać o stanie zdrowia monarchy w kraju, w którym przepisy zakazujące obrazy majestatu (tzw. lese majeste) są szczególnie surowe. Wszystko, co powie się w trosce o dalszą przyszłość królewskiego rodu może zostać zinterpretowane na niekorzyść. Przekonał się o tym przed miesiącem kandydat na nowego ambasadora USA w Tajlandii, Glyn Davies. Podczas wystąpienia w Klubie Zagranicznych Korespondentów Prasowych w Bangkoku, które odbyło się 25 listopada, zaledwie miesiąc po swoim przyjeździe do kraju, dyplomata stwierdził, że jest poważnie zaniepokojony surowością kar nakładanych przez rządzącą juntę na ludzi dopuszczających się obrazy majestatu. Davies podkreślił, że w jego kraju nic podobnego nie miałoby miejsca, ponieważ każdy może mówić, co mu się podoba. Dał wyraźnie do zrozumienia, że wyraża także zdanie amerykańskiego rządu.

Rozpętała się potężna burza medialna, ponieważ zgodnie z prawem zagranicznemu dyplomacie tajlandzkiego prawo nie może zrobić nic ze względu na immunitet, jednak sprawa może poważnie nadwyrężyć stosunki z Waszyngtonem. Stanowisko ambasadora w Tajlandii przez rok było nieobsadzone, Davies miał przynieść ze sobą ocieplenie relacji.

Bardzo prawdopodobne jest, że w tej sytuacji administracja nie przyjmie od dyplomaty listów uwierzytelniających, co będzie równoznaczne z koniecznością szukania nowego ambasadora. To i tak mniejszy wymiar kary niż ten przewidziany dl samych obywateli kraju. Zgodnie z paragrafem nr 112 kodeksu karnego Tajlandii każdy, kto dopuści się obrazy samego króla lub członków jego rodziny musi liczyć się z co najmniej 15 latami w więzieniu. Jeszcze w sierpniu zdarzały się wyroki nakładające nawet 28 i 30 lat pozbawienia wolności. To jedno z najbardziej surowych praw tego typu na świecie. Uległo dodatkowemu zaostrzeniu po zamachu stanu przeprowadzonym w maju ubiegłego roku.

Przedstawiciele tajlandzkiego rządu tłumaczą, że każdy kraj ma własne świętości, których obrażanie wywoła gniew nie do końca zrozumiały dla innych. Padają porównania do kierowania niestosownych słów pod adresem Jana Pawła II w Polsce albo nie szanowania go wobec społeczności katolików. W Tajlandii zwolennicy króla to tzw. żółte koszule. Mają na pieńku z "czerwonymi koszulami", stronnikami rodziny Shinawatra, z której rodzeństwo Thaksin oraz Yingluck sprawowało funkcję premiera. Ubiegłoroczne obalenie Yingluck Shinawatry przyniosło przedłużające się rządy wojskowych, kolejne w historii kraju. Pasmo zamachów stanu oraz problemów politycznych jest wg analityków dowodem na to, że w Tajlandii rozgrywa się bezpardonowa walka o sukcesję po królu Bhumibolu, który - nawet pomimo super szczęśliwych urodzin numer 88 oraz ostrego prawa stojącego na straży jego wizerunku - musi liczyć się z tym, że opozycja nie śpi. Gdy króla zabraknie, ktoś będzie mógł przejąć ogromny majątek szacowany na 35 mld dolarów. Na razie brak jest jednoznacznego kandydata na następcę Bhumibola. Jego syn, książę Maha Vajiralongkron nie ma poparcia armii, a córka, księżna Sirindhorn cieszy się z kolei uznaniem obywateli.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA