fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Świat

Awaryjne lądowania w Tel Awiwie

AFP
Godziny grozy przeżyli wczoraj pasażerowie dwu samolotów – katarskiego i izraelskiego. Musiały wracać na lotnisko, z którego startowały. W Tel Awiwie część podróżnych wylądowała w szoku.

Pół Izraela z niepokojem nasłuchiwało w czwartek późnym wieczorem wieści o boeingu 737, który ze 182 osobami na pokładzie wystartował z lotniska Ben Guriona w kierunku Kijowa.

Jak podawały izraelskie media, podczas startu pękła opona, o czym piloci nie wiedzieli. Załogę samolotu poinformowali pracownicy lotniska, którzy znaleźli na pasie startowym resztki opony.

Samolot parę godzin krążył po okolicy, a nadmiar paliwa zrzucał do Morza Śródziemnego. W tym czasie na lotnisku trwały przygotowania do awaryjnego lądowania, przybyły wozy straży pożarnej i karetki Czerwonej Gwiazdy Dawida. - Byliśmy przygotowani na każdy scenariusz – mówił cytowany przez portal The Times of Israel rzecznik organizacji.

Samolot należy do tanich linii UP, ale lot organizował państwowy przewoźnik izraelski El Al.

Pasażerowie, jak jeden z nich powiedział po wylądowaniu drugiemu programowi telewizji izraelskiej, godzinę po starcie zorientowali się, że coś jest nie tak, bo nadal byli nad Izraelem. Lądowanie odbyło się spokojnie, a pasażerowie, jak w polskich samolotach, bili brawo kapitanowi. Część pasażerów trafiła jednak w ręce sanitariuszy i lekarzy, bo byli w szoku.

Kilka godzin wcześniej awaryjnie lądował w Stambule katarski airbus A330 lecący do Dauhy. Po starcie z silnika zaczął się wydobywać dym. Przypuszczalnie do silnika wpadł ptak. Nikomu nic się nie stało.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA