fbTrack

Świat

Friedman: Atak na Clinton odwrócił się przeciw Putinowi

materiały prasowe
Sankcje przeciw Nord Stream 2 to odpowiedź Waszyngtonu na krytykę Trumpa przez Merkel – uważa George Friedman, szef wywiadowni Stratfor.

Rzeczpospolita: Kongres przyjął wbrew prezydentowi sankcję wobec Rosji. Trump utracił możliwości prowadzenia własnej polityki wobec Kremla?

George Friedman: Żaden amerykański prezydent nie ma takiego pola manewru jak europejscy premierzy. Ale pozycja Trumpa jest jeszcze słabsza, ma niskie poparcie u wyborców, nie zdołał przeforsować reformy ubezpieczeń zdrowotnych Obamacare. A teraz Kongres uznał, że nie ufa mu, gdy idzie o strategię wobec Rosji. Dla Polski to idealne rozwiązanie, bo z jednej strony Trump chce wzmocnić NATO, a z drugiej nie może dojść do porozumienia z Kremlem, ma związane ręce.

Kongres może pójść jeszcze dalej w sankcjach wobec Moskwy?

Kongres nigdy nie mówi ostatniego słowa. Mamy wyjątkową sytuację. Zwykle to demokraci negocjują z Rosjanami, ale teraz nie mogą tego zrobić, bo nie wierzą Trumpowi z powodu kontaktów jego sztabu z Moskwą, aby powstrzymać zwycięstwo Hillary Clinton. Republikanie tradycyjnie zaś prowadzą z Kremlem twardą grę i gdyby teraz poszli na kompromis, zostaliby uznani za słabych wobec Rosji. Mamy więc wyjątkową jedność w Kongresie, zabetonowany układ. Ingerencja Putina w wybory prezydenckie w USA całkowicie się przeciw niemu odwróciła.

Do czego może doprowadzić śledztwo w sprawie powiązań Trumpa z Kremlem?

W sensie strategicznym już doprowadził do całkowitego załamania stosunków rosyjsko-amerykańskich. I nawet gdy okazało się, że sam Trump kontaktował się z Rosjanami, w co nie wierzę, nawet gdyby został odsunięty od władzy, niewiele się to już zmieni.

Powrót do zimnej wojny?

Bez przesady. W 1973 r., po wybuchu napięcia między Arabami i Izraelem, Kreml groził wysłaniem wojsk na Bliski Wschód, amerykańskie siły jądrowe zostały postawione w stan gotowości. Z kolei w latach 80. Rosjanie wspierali grupy terrorystyczne w zachodniej Europie. Teraz stosunki amerykańsko-rosyjskie stale się pogarszają od dojścia do władzy Putina. Poważny kryzys mieliśmy najpierw w 2008 r. w Gruzji, potem w 2014 r. po zajęciu Krymu i Donbasu. Teraz jest trzecie poważne tąpnięcie.

Wysłannik USA na Ukrainie Kurt Volker nie wyklucza sprzedaży amerykańskiej broni Ukraińcom. Rodzi się nowe pole konfrontacji?

Ani Biały Dom, ani Kongres nie chce wojskowej konfrontacji z Rosjanami. Ameryka, ale też Rosja nie mogą poprowadzić wojny na Ukrainie: to zbyt duży kraj. Mamy zamrożony konflikt, który Ukraińcy chcieliby go rozruszać, i wygrać. Dlatego odcięli Donbas od dostaw elektryczności. Ale Trump nie pójdzie tym tropem, ma znacznie poważniejsze sprawy do załatwienia. Tym bardziej że wraz z sankcjami Kongres przejął od niego politykę wobec Ukrainy.

Rosjanie mogą zablokować amerykańską ofensywę przeciw tzw. Państwu Islamskiemu?

Rosjanie mają niewielkie wpływy na Bliskim Wschodzie, kontrolują tylko małą część Syrii. Jest to im potrzebne, aby ochronić Baszara Asada, pokazać, że wciąż są wielką potęgą. Ale o porządku w całym regionie decydować nie będą.

Dotąd Waszyngton koordynował sankcje wobec Rosji z Brukselą, teraz uderzył w Nord Stream 2, szykuje się starcie z Unią. Jak to tłumaczyć?

Angela Merkel powiedziała, że Niemcy nie będą dłużej polegać na USA, że teraz będą prowadzili sami politykę międzynarodową. Skoro tak, to dlaczego mamy uwzględniać interesy Niemiec? Europejczycy w ostatnim czasie bardzo ostro krytykowali Amerykę, więc Waszyngton nie ma powodu, aby zabiegać o ich względy. Kongres nie chce starcia z Unią, ale też trudno, aby wprowadzając sankcje, pominął Nord Stream 2.

Do tej pory jednak Trump nie wyszedł poza decyzje Baracka Obamy w sprawie wzmocnienia flanki wschodniej NATO. To się zmieni?

Jego wizyta w Polsce miała duże znaczenie symboliczne. Może więc dojdzie do wzmocnienia wojsk amerykańskich w Europie Środkowej. Ale nie ma potrzeby, aby to była zmiana radykalna: Rosja ma bardzo ograniczone możliwości zaatakowania Polski. Powtarzamy więc scenariusz berliński: nawet niewielka liczba wojsk powodowała, że ZSRR tego miasta nie ruszał. Wiedział, że jak zginą amerykańscy żołnierze, będzie wojna.

rozmawiał Jędrzej Bielecki

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL