fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Surowce i Chemia

Wizja megaspółki nabiera kształtów

Rafineria w Gdańsku należy do jednej z najnowocześniejszych w Europie, przerabia 10 mln ton ropy rocznie. Jednym z warunków przejęcia Lotosu przez Orlen jest sprzedaż 30 proc. udziałów w rafinerii
shutterstock
Po zakupie Energi czas na dalsze akwizycje paliwowej spółki – najpierw Lotos, potem PGNiG. W ten sposób spełnia się marzenie prezesa Daniela Obajtka o budowie potężnego polskiego czempiona.

Nie minęły nawet trzy miesiące od finalizacji przejęcia przez PKN Orlen gdańskiego koncernu energetycznego Energa, a paliwowy koncern już szykuje się do kolejnych akwizycji. Komisja Europejska właśnie wydała zgodę na przejęcie przez Orlen Lotosu, choć postawiła sporo warunków. W kolejce do połknięcia czeka gazowniczy gigant PGNiG. Tak spełnia się marzenie prezesa Orlenu Daniela Obajtka o budowie potężnego polskiego czempiona.

Obawy Komisji

Do najważniejszych warunków, jakie postawiła Komisja Europejska na drodze do wielkiej paliwowej fuzji, jest sprzedaż przez Orlen po przejęciu Lotosu 30 proc. udziałów w gdańskiej rafinerii i 80 proc. stacji paliw Lotosu. Michał Kozak, analityk DM Trigon, zaznacza, że te środki zaradcze nie są bardzo negatywne dla Orlenu, choć jest tu jeszcze sporo niewiadomych.

W praktyce dojdzie do zmiany modelu biznesowego rafinerii w Gdańsku, na bazie której powstanie spółka joint venture. Orlen będzie jej operatorem, co ma zagwarantować bezpieczeństwo paliwowe Polski. Na początku procesu Komisja nalegała wręcz na sprzedaż całej rafinerii. Ostatecznie jednak przystała na sprzedaż jej części. Finalnie dla zewnętrznego partnera trafi 30 proc. udziałów.

– Dostęp do paliw po konkurencyjnych cenach jest równie ważny dla przedsiębiorstw, jak i konsumentów. Możemy zatwierdzić dzisiaj proponowane przejęcie Lotosu przez PKN Orlen, gdyż wyczerpująca lista zobowiązań zaproponowana przez PKN Orlen zapewni, że odpowiednie polskie rynki pozostaną otwarte i konkurencyjne oraz że połączenie nie spowoduje wzrostu cen ani mniejszego wyboru paliw i produktów powiązanych dla przedsiębiorstw i konsumentów w Polsce i Czechach – powiedziała wiceprzewodnicząca Komisji Margrethe Vestager, odpowiedzialna za politykę konkurencji.

W wyniku postępowania wyjaśniającego Komisja wyraziła obawy, że transakcja w formie pierwotnie zgłoszonej zaszkodziłaby konkurencji, w szczególności na następujących rynkach: hurtowej sprzedaży paliw silnikowych w Polsce, dostaw detalicznych paliw silnikowych w Polsce, dostaw paliwa do silników odrzutowych w Polsce i Czechach, dostaw produktów powiązanych, takich jak różne rodzaje bitumu w Polsce.

Wymagane przez Komisję we wtorkowej decyzji zbycie działalności w połączeniu z innymi zobowiązaniami ma natomiast umożliwić skuteczną konkurencję w przyszłości. Zwłaszcza jeśli chodzi o hurtowy rynek benzyny i oleju napędowego, PKN Orlen będzie mógł importować znaczne ich ilości dzięki większemu dostępowi do infrastruktury. Dzięki połączeniu zdolności w zakresie rafinacji i importu nabywca będzie wywierać presję konkurencyjną podobną do tej, jaką wywierał Lotos przed transakcją.

Nie można stać w miejscu

Władze Orlenu przekonują natomiast, że w Polsce nie ma miejsca na dwa koncerny paliwowe. – Nie możemy się dublować w inwestycjach, badaniach. Nie możemy być rozgrywani nawet przy zakupie ropy. Gdybyśmy nie podjęli się tego procesu fuzji, to w perspektywie 20–25 lat tacy giganci jak BP czy Shell by nas połknęli, bo stalibyśmy w miejscu – zapewnił Obajtek.

W swojej strategii Orlen mocno stawia też na gaz, stąd wizja przejęcia także PGNiG.

W wyniku integracji aktywów Orlenu, Energi, Lotosu i PGNiG łączne roczne przychody nowego koncernu wyniosłyby ok. 200 mld zł. Zysk EBITDA (wynik operacyjny powiększony o amortyzację) kluczowych segmentów osiągnąłby ok. 20 mld zł rocznie. Za zysk operacyjny połączonego podmiotu w ok. 40 proc. odpowiadałby nadal podstawowy biznes, czyli rafineria i petrochemia. Z kolei wydobycie surowców stanowiłoby ok. 20 proc wyniku. Po ok. 15 proc. generowałyby sprzedaż detaliczna paliw, gazu i energii oraz regulowana dystrybucja. Wytwarzanie energii odpowiadałoby za ok. 10 proc. zysku. W tym przypadku – jak przekonuje spółka – możliwe byłoby podwojenie wyniku w perspektywie do 2030 r. dzięki realizacji nowych inwestycji.

– Branża rafineryjna jest cykliczna, bo w dużej mierze zależy od otoczenia makroekonomicznego, które podlega dużym wahaniom. Aby inwestować i myśleć o rozwoju w długiej perspektywie, trzeba mieć stabilne i zdywersyfikowane przychody. Dlatego budujemy jeden silny multienergetyczny koncern, który będzie oparty również na biznesie regulowanym, z jakim mamy do czynienia w energetyce i gazie – podkreśla Obajtek.

Konieczne zmiany

Prezes Obajtek widzi też Orlen jako lidera zmian w polskiej energetyce, która jak na razie bardzo powoli zmniejsza swoje uzależnienie od węgla. – W mojej wizji transformacji energetycznej są niskoemisyjne i zeroemisyjne źródła, ale nie ma tam atomu. Jeśli nie my, to transformację energetyczną w Polsce robiłyby zagraniczne firmy – zastrzega Obajtek.

Punktem zwrotnym była rezygnacja z budowy bloku węglowego w Elektrowni Ostrołęka i zaplanowanie tam nowego bloku opalanego gazem. Nieoficjalnie mówi się o tym, że na takie zmiany naciskał właśnie Obajtek. Orlen przejął bowiem jednego z inwestorów w Ostrołęce – gdańską Energę. Pójście krok dalej i przejęcie także PGNiG, który również ma silny segment energetyczny i ciepłowniczy, pozwoliłoby mu zrealizować dalszy rozwój w tych sektorach.

Analitycy podkreślają jednak, że Orlenowi trudno będzie zrealizować wszystkie akwizycje równocześnie. Przewidują więc, że do przejęcia gazowniczej spółki nie dojdzie szybko.

—współpraca: Anna Słojewska z Brukseli

Opinia dla „rz"

Michał Kozak, analityk DM Trigon

Po przejęciu Lotosu powstanie silniejsza grupa kapitałowa, z potencjałem na uzyskanie pewnych synergii operacyjnych. Trudno mi natomiast znaleźć jakieś korzyści dla Orlenu z przejęcia PGNiG, poza uzupełnieniem kompetencji w upstreamie i energetyce. Byłaby to raczej transakcja polityczna, zmierzająca do budowania jeszcze większego narodowego czempiona.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA