Surowce i Chemia

Ekolodzy próbują zablokować Nord Stream-2

materiały prasowe
We wtorek rusza budowa rosyjskiego gazociągu Nord Stream-2. Dwie organizacje ekologiczne pozwały decyzje urzędników z Niemiec i Finlandii, korzystne dla tego projektu.

Niemiecki Związek Ochrony Przyrody (Naturschutzbund Deutschland - NABU) domaga się od sądu natychmiastowej decyzji w sprawie złożonej przez organizację w marcu skargi na decyzję Urzędu Górniczego ze Stralsund. Urząd zgodził się na budowę 35-kilometrowego niemieckiego odcinka Nord Stream-2  na terenie niemieckich wód terytorialnych.

Wyższy Sąd Administracyjny landu Maklenburgii-Pomeranii przyjął skargę do rozpatrzenia. Jednak w NABU obawiają się, że sąd wyda wyrok po rozpoczęciu prac, które mają ruszyć 15 maja. Dlatego domagają się, by decyzja zapadła przed tą datą. Ich zdaniem budowa zagraża środowisku naturalnemu Bałtyku. Do tego rozbija solidarność i wzajemne zaufanie członków Unii Europejskiej. Przeciwko decyzji urzędników z Finlandii wystąpiła inna organizacja ekologiczna - Fundacja ClientEarth Prawnicy dla Ziemi. Dziś organizacja poinformowała, że złożyła skargę do Sądu Administracyjnego w Vaasie, aby powstrzymać budowę 374-kilometrowego fińskiego odcinka gazociągu Nord Stream 2.

W kwietniu Regionalna Agencja Administracyjna Południowej Finlandii wydała zgodę na inwestycję na fińskich wodach terytorialnych. Zdaniem Fundacji urząd zrobił to nie mając podstaw. - Dane przedstawione przez inwestora, a następnie zaakceptowane przez fińską administrację są w części nieaktualne, w części niepełne, a momentami również błędne merytorycznie. W takiej sytuacji przyznanie pozwolenia na budowę jest niedopuszczalne" – mówi dr Marcin Stoczkiewicz, prezes Fundacji ClientEarth Prawnicy dla Ziemi.

Analiza dokumentacji inwestora przygotowana we współpracy z polskimi oceanografami i biologami, że oddziaływanie projektu na środowisko, w tym na Bałtyk, jest nadal źle zbadane. „Zaproponowane metody minimalizacji wpływu inwestycji na ssaki i ptaki morskie są niewystarczające, a w niektórych sytuacjach również i niewłaściwie dobrane. Dla przykładu wbrew dokumentacji przygotowanej przez inwestora morświn występuje na całym obszarze Bałtyku, w tym na wodach fińskich, a narażenie na śmierć każdego osobnika tego gatunku może mieć wpływ na całą jego populację" – dodaje Wojciech Górski, oceanograf i członek Grupy ds. Przyłowu Gatunków Chronionych Międzynarodowej Rady Badań Morza.

Podobnie jak NABU także członkowie ClientEarth argumentuje, że budowa inwestycji zagraża bezpieczeństwu energetycznemu Unii Europejskiej.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL