fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Surowce i Chemia

Dżin poza butelką, czyli czarna lista chemikaliów

Adobe Stock
W Europie kuleje kontrola szkodliwych chemikaliów – ujawnia raport organizacji pozarządowych.

Europejska Agencja Chemikaliów (ECHA) to unijny organ nadzorujący rynek chemikaliów. Mając taką agencję i rozporządzenie REACH, dotyczące substancji chemicznych, UE jest teoretycznie świetnie przygotowana, żeby zapewnić swoim obywatelom życie wolne od szkodliwych substancji. Ale to obraz idealny, bo w praktyce szczegółowe badanie podejrzanych substancji i ich niezależna weryfikacja zajmują lata. Tak wynika z danych opublikowanych przez samą agencję, a zebranych i przeanalizowanych przez sieć organizacji pozarządowych European Environmental Bureau (EEB).

Czytaj także:  Nadejdzie plastikowa rewolucja. Parlament poparł dyrektywę o zakazie jednorazowego plastiku 

– Miliony ton szkodliwych substancji są stosowane w sposób niebezpieczny w produktach konsumenckich i innych, a następnie przedostają się do środowiska. Ponieważ firmy nie dostarczają odpowiednich informacji, proces ochrony przed takimi substancjami może zająć ponad dziesięć lat – uważa Tatiana Santos, dyrektor ds. chemikaliów w EEB.

Raport tej organizacji jest oficjalnie publikowany we wtorek, „Rzeczpospolita" dostała wcześniej jego kopię. Ekspertyza skupia się na procesie oceny substancji chemicznych i ich szkodliwości dla zdrowia, za które – we współpracy z ECHA – odpowiadają państwa członkowskie. W 2012 roku wspólnie zidentyfikowano 352 substancje (na 22 tys. zarejestrowanych w UE), które budzą największe wątpliwości i trzeba je szybko przebadać. Przez siedem lat udało się to tylko w sprawie 94 substancji, przy czym prawie połowa, bo 46, została uznana za niebezpieczne. Lista ta została opublikowana przez ECHA, ale tylko w przypadku 12 substancji zostały podjęte jakieś działania, na razie nie wiadomo, na ile skuteczne. Te wymienione na liście substancje mogą powodować – to ocena oficjalna – nowotwory, problemy z płodnością, inne problemy zdrowotne oraz poważnie zanieczyszczać środowisko. Jedną z niezbadanych ciągle substancji jest używany w produktach konsumenckich tlenek tytanu, który może doprowadzić do raka i mutacji genetycznych. Z kolei fosforan fenylu używany jest jako substancja niepalna w samochodach, ale także w szkolnych salach, naszych mieszkaniach czy biurach. Może zakłócać gospodarkę hormonalną człowieka. Jego badanie zaplanowane było na 2013 rok, ale ciągle jest przesuwane.

Dlaczego weryfikacja chemikaliów jest tak trudna? Firmy nie dostarczają organom nadzorczym pełnych danych, co sprawia, że te muszą prosić o kolejne i tak proces przeciąga się do kilku lat. Sama ewaluacja zajmuje siedem do dziewięciu lat, a potem mija kolejnych pięć–siedem lat, kiedy podjęte są jakieś działania, w wariancie najbardziej radykalnym kończące się zakazem stosowania danej substancji.

Winne są zarówno braki finansowe i kadrowe w urzędach, jak i fakt, że producenci mogą sobie pozwolić na opóźnienia bez żadnych konsekwencji prawnych. Bo na tym etapie badania chemikaliów nie ma żadnych obowiązujących okresów urzędowych, a trudno sobie wyobrazić, żeby producent z własnej woli szybko dostarczał dane, które w konsekwencji mogą doprowadzić do konieczności zaprzestania produkcji. – Jasno widać, że unijny system pozwala na zbyt łatwe wejście na rynek chemikaliów, a potem nie daje rady zamknąć dżina z powrotem w butelce – mówi Tatiana Santos.

To nie tylko ocena organizacji pozarządowych. Sama Komisji Europejska przyznaje, że tylko ułamek obecnych na rynku unijnym chemikaliów został szczegółowo przebadany. I że cały system wymaga radykalnej reformy. To dynamicznie rosnący rynek, który bez wystarczającej liczby ludzi i pieniędzy i bez odpowiednich regulacji może wymknąć się spod kontroli. Światowa sprzedaż chemikaliów podwoiła się w latach 2004–2014 i znów się podwoi do 2030 roku. Według KE na unijnym rynku 60 proc. chemikaliów (w ujęciu wagowym) jest szkodliwe dla zdrowia lub środowiska. Każdy z nas ma w swoim ciele ponad 300 substancji chemicznych, których nie mieli nasi dziadkowie, a rodzące się teraz dzieci już od razu wyposażone w chemiczny koktajl.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA