fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Styl życia

Moda na depresję

Dla niektórych osób depresja jest sposobem na życie.
shutterstock
Depresja staje się coraz bardziej modna. Czasem trudno odróżnić prawdziwe cierpienie od udawania.

Trudno powiedzieć, skąd wzięła się popularność depresji. Najłatwiej tłumaczyć to zjawisko zwiększającym się napięciem i stresem cywilizacyjnym. Jednak nie jest to takie oczywiste.

– Żyjemy w czasach, kiedy z jednej strony jesteśmy namawiani, by o chorobach psychicznych mówić otwarcie i wyleczyć się ze wstydu, traktować je na równi z innymi dolegliwościami – mówi psychoterapeutka Anna Dworzecka. – Z drugiej jednak strony, jeśli kogoś dotyka depresja endogenna, czyli ta, która jest uznawana za chorobę – żadna siła nie zmusi pacjenta do mówienia, jeśli sam się na to nie zdecyduje. Większość osób po prostu cierpi na okresowe obniżenie nastroju.

Depresja endogenna (wewnątrzpochodna) to taka postać choroby, która ma podłoże fizjologiczne – spowodowana jest nieprawidłowościami funkcjonowania ludzkiego organizmu. Obecnie podział depresji na wewnątrz- i zewnątrzpochodną nieco traci na znaczeniu – oba problemy przebiegać mogą podobnie, zauważalne bywają jednak różnice w tym, jaki rodzaj leczenia daje najlepsze efekty.

Każdy przypadek jest inny. Istnieje wiele różnych rodzajów depresji. Diagnoza jest uzależniona od wieku, w którym u pacjenta pojawiły się zaburzenia.

Wiele oblicz depresji

Można też klasyfikować chorobę pod kątem jej przyczyn. A są to problemy dotyczące funkcjonowania układu nerwowego pacjenta – zaburzenia ilości neuroprzekaźników (takich jak serotonina, dopamina czy noradrenalina).

Depresja endogenna budzi w otoczeniu ambiwalentne odczucia. Nie do końca wiadomo, jak się do niej odnieść. Może na nią zachorować osoba pozornie szczęśliwa, spełniona zawodowo, nieprzejawiająca żadnych symptomów, że może mieć realne powody do smutku. To chemia organizmu. Depresja, która wzięła się „znikąd", czyli epizodu problemów z nastrojem nie poprzedzało przeżycie przez pacjenta jakichś ciężkich, traumatycznych zdarzeń.

Wiedza z internetu

– Zwiększa się liczba ludzi, którzy mówią: mam depresję. Są przekonani, że chorują i mają na myśli depresję kliniczną, a w rzeczywistości to może być chandra – tłumaczy Dworzecka. – Celebryci, zmęczeni korporacją, ludzie przepracowani lub tacy, którym po prostu się nie powiodło, chętnie przyjmują taką diagnozę.

Prognozy mówią, że w 2020 r. depresja w krajach cywilizowanych będzie trzecią chorobą pod względem liczby zachorowań po chorobach metabolicznych i układu krążenia.

Psychiatrzy twierdzą, że nie ma wzrostu zachorowań, ale zwiększa się liczba pacjentów, bo coraz więcej osób rozpoznaje u siebie objawy depresji. Ma do dyspozycji ogromną ilość materiałów w internecie. Najczęściej są przemęczeni lub sfrustrowani i wyczerpani walką własnych ambicji z możliwościami ich zaspokojenia.

– Kiedyś były załamania nerwowe, żałoby, smutek, a teraz depresja reaktywna – kontynuuje Dworzecka. – Diagnoza brzmi dumniej. Jesteśmy bezpieczni, żyjemy w czasach obfitości, staliśmy się nadwrażliwi. Nasza odporność na przeciwności losu spada z pokolenia na pokolenie. Teraz bierzemy tabletkę, gdy boli, nie walczymy z problemem, nie bierzemy się z przeciwnościami za bary. A stres jest potrzebny, by uczyć się, by przetrwać i by zwyciężać.

Depresja egzogenna (reaktywna) jest zwykle poprzedzona silnie stresującym wydarzeniem. Może to być śmierć bliskiej osoby, rozwód, utrata pracy, porzucenie cenionych wartości, problemy ze zdrowiem, rodzinne kłopoty.

Depresja tego rodzaju wystąpi z większym prawdopodobieństwem u osób z pewnymi konkretnymi predyspozycjami. Ktoś może nie zapaść na depresję nawet po traumatycznym przeżyciu, ktoś inny zachoruje pod wpływem obiektywnie mniejszego stresu. Częściej przydarza się to osobom nieśmiałym, nadwrażliwym, wycofanym społecznie. Może być to również specyficzny sposób wychowania w uległości lub nadmiernych oczekiwaniach.

Antydepresant w charakterze

Ważną rolę odgrywają nawyki myślowe, interpretacja wydarzeń i otaczającej rzeczywistości, zwłaszcza w tych kwestiach, w których dana osoba doznała niepowodzeń lub obawiała się rywalizacji.

– Można powiedzieć, że w przypadku niektórych osób depresja jest pewnego rodzaju „sposobem na życie" – tłumaczy psychoterapeutka. – Nie mają zasobów, siły lub odwagi, żeby konfrontować się z problemami, być asertywni, więc stają za zasłoną choroby, która de facto chorobą nie jest.

Anna Dworzecka twierdzi, że osoby chore na depresję otrzymują uwagę ze strony otoczenia, dostają taryfę ulgową, mogą być zwolnione z wielu przykrych obowiązków. Czasem łatwiej jest leczyć farmakologicznie depresję endogenną, łatwiej utrzymać nad nią kontrolę, niż prowadzić terapię depresji reaktywnej u osoby, która przyzwyczaiła się do takiego stylu rozwiązywania problemów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA