fbTrack
REKLAMA

Styl życia

Tajemnice powiększania piersi

foto.: M. Stefaniak
Powiększanie piersi implantami to najbardziej popularny zabieg w chirurgii plastycznej, dlaczego coraz więcej kobiet się na niego decyduje? Czy tłuszcz może byćdobrą alternatywą wobec implantów i czy zmieniły się one na przestrzeni lat m.in o tym w rozmowie z dr n. med Tadeuszem Witwickim specjalistą chirurgii plastycznej

Doktor z lekarskiej rodziny? 

Tak, ojciec ortopeda, mama laryngolog, ale zajmowała się też plastyką; to było w czasach, kiedy chirurgia plastyczna nie była wyodrębniona jako oddzielna specjalizacja. Miałem szczęście, że pracowałem na oddziale, na którym szefem był mój tata. Wówczas jeden szpital dyżurował dla całej Warszawy. To był naprawdę dyżur, bo mieliśmy nawet dwieście przyjęć w ciągu doby. Pomagałem też mamie, która zajmowała się plastyką nosa, nawet napisała o tym książkę. 

Najpierw zrobił pan specjalizację z chirurgii ogólniej, a później z plastycznej? 

Taka była zasada. Teraz można od razu otworzyć specjalizację z chirurgii plastycznej, ale trzeba odbyć dwuletni staż na chirurgii ogólnej. Myślę, że to była dobra zasada, bo jednak dzięki chirurgii ogólnej ma się do czynienia z większym wachlarzem cięższych operacji. Chirurgia plastyczna jest bardzo wszechstronna, teraz się jednak zawęża. My operowaliśmy wady wrodzone u dzieci, rozszczepy podniebienia, nowotwory, oparzenia. Kiedy mówi się: chirurg plastyk, to każdy myśli o nosach i powiększaniu piersi, a to jest tylko niewielka część chirurgii plastycznej, która zajmuje się rekonstrukcją wad wrodzonych, leczeniem oparzeń czy chirurgią ręki. 

A teraz czym się pan zajmuje? 

Właściwie wszystkim w zakresie chirurgii plastycznej, ale głównie operacjami piersi, plastyką ich rekonstrukcją, jeżeli usunięcie nowotworu stwarza problemy natury estetycznej. Nie zajmuję się wadami wrodzonymi, ponieważ tego typu operacje przeprowadzają szpitale w ramach NFZ. 

Pacjentki przychodzą do pana, żeby powiększyć czy zmniejszyć piersi? 

Powiększyć; to jest najczęściej wykonywany zabieg w chirurgii plastycznej, drugim jest liposukcja. Powoli dociera do nas moda nie tylko na duże piersi czy usta, lecz także na duże pośladki. Czasem przeprowadzam takie operacje, ale metodą przeszczepienia tłuszczu w pośladki, a nie wszczepienia implantów, ponieważ po implantach występuje sporo powikłań. 

Kobiety wybierają teraz większe implanty? 

Dwadzieścia lat temu wprowadzało się implant objętości 180 do 220 ml i to już było bardzo dużo. Teraz wszczepia się 280 ml, 380 i więcej, więc przynajmniej o połowę większe. Często pacjentki sugerują się tym, jak wyglądają ich koleżanki i jakie implanty sobie wszczepiły.Moim zadaniem jest doradzić pacjentce, bazując na jej oczekiwaniach, jakie implanty będą pasowały do jej sylwetki i dzięki którym osiągnie ładny, estetyczny efekt. 

Wszczepienie dużego implantu wiąże się też z większą liczbą powikłań? 

Jeżeli jest za duży, to na pewno. Trzeba tak dobrać implant, żeby wielkością nie przekraczał szerokości piersi i żeby skóra piersi go pokryła. Czasem napięcie na skórze jest duże i mogą pojawić się problemy w gojeniu. Przy bardzo napiętej, słabo ukrwionej skórze i słabej bliźnie implant może wypaść. Nie wykonuję zabiegów wszczepiania bardzo dużych implantów, bo uważam, że jest to obarczone zbyt dużym ryzykiem. Poza tym lekarz powinien być przyjacielem pacjenta i jeśli pacjent chce sobie zrobić krzywdę, to nie powinien mu w tym pomagać. 

Pacjentki przychodzą na konsultację i już wiedzą, jakie piersi chcą? 

Teraz jest „doktor” Google i pacjentki dużo wiedzą. Przychodzą z gotową koncepcją, a ja muszę ją sprawdzić, dowiedzieć się, dlaczego pacjentka ma akurat takie oczekiwania. Czasem chce coś konkretnego: implant okrągły lub gładki, jakieś konkretnej firmy. Wówczas rozmawiamy o tym, jakie są plusy i minusy. Dobieramy najlepszą opcję. Wkładam pacjentce do biustonosza sizer, czyli urządzenie imitujące wygląd po operacji. Kobieta ma szansę zobaczyć się w lustrze i poczuć ciężar implantu. Przymierza implanty większe i mniejsze, dobieramy je do jej szerokości piersi, wysokości i grubości tkanki i w zależności od tego proponujemy metodę. Ja wprowadzam implanty głównie z cięcia pod piersią, wychodząc z założenia, że jest to najbezpieczniejszy sposób, bo wtedy chirurg najlepiej widzi pole operacyjne i ma najwięcej możliwości, by zapobiec powikłaniom. 

Są jeszcze inne cięcia? 

Można wkładać implant przez pachę albo przez otoczkę. Przy zastosowaniu pierwszej metody na piersi nie ma blizny, ale ja uważam, że kobieta częściej pokazuje pachę niż nagą pierś, a blizna pod pachą czasem jest widoczna. Poza tym podczas operacji tym sposobem pojawia się trudność w symetrycznym ułożeniu implantów. Umieszczenie implantu przez otoczkę jest metodą dobrą w niektórych przypadkach. 

Implant się zmieści przez taką małą otoczkę ? 

Otoczka zwykle ma około 4,5 cm średnicy, więc można zrobić wystarczająco duże cięcie, żeby wprowadzić implant, może nie jakiś olbrzymi, ale duży. Istnieje trochę większe ryzyko powikłań niż przy cięciu pod piersią, bo jest też większa kontaminacja i możliwość nadkażenia protezy. Najmniej powikłań jest z cięcia pod piersią. Jeżeli cięcie jest dobrze umiejscowione w fałdzie podpiersiowym, to blizna jest mało widoczna. 

To po co są inne metody? 

Żeby nie było blizny na piersi. Często słyszy się określenie: bezbliznowo, ale nie da się przeprowadzić operacji tak, żeby nie było blizny. Zawsze musi być jakaś blizna. Próbowano kiedyś wprowadzać implanty z cięcia przez pępek – były to protezy solne. W lożę wytworzoną pod piersią wprowadzano zwinięty, pusty woreczek, który przez wężyk napełniano solą, później wężyk usuwano. Właściwie odstąpiono od tej metody. 

Próbowano szukać jakieś alternatywy dla implantów, ale nie znaleziono. Czy technologia zmieniła się na przestrzeni lat? 

Oczywiście. W latach 90. XX wieku upadała największa firma produkująca implanty piersi. W wyniku oskarżeń o to, że implanty powodują nowotwór piersi, odbył się proces, który firma przegrała i musiała płacić odszkodowania. Wiele kobiet usuwało implanty. Jednak baczna obserwacja setek tysięcy kobiet i badania doprowadziły do wniosku, że silikonowy implant nie powoduje nowotworów czy chorób autoagresywnych. Ten czas wykorzystano na udoskonalenie implantów. Zmieniono żel z płynnego na stały, mający własną pamięć, o trzech rodzajach gęstości. Opracowano mocniejsze powłoki silikonowe. Protezy solne, cukrowe czy te wypełniane olejami nie zdały egzaminu i wycofano się ze wszystkich. Został silikon i w tej chwili można powiedzieć, że jest on bezpieczny, bo nawet przy przecięciu protezy nie wypływa. Uszkodzoną protezę należy usunąć, ale nie jest to jakieś straszne nieszczęście. 

Czyli chodzi o strukturę, a nie wypełnienie?

Tak. W tej chwili w wypadku silikonowych implantów istnieje zagrożenie chłoniakiem, ale na szczęście są to bardzo rzadkie przypadki. Różnie w różnych krajach, ale średnio jeden przypadek na około sto tysięcy operacji. 

Dlaczego pojawia się chłoniak? 

Prawdopodobnie przez chropowatość powłoki implantu i nadkażenie, film bakteryjny na protezie, dlatego staramy się wprowadzać implanty w sposób jak najbardziej sterylny. Wcześniej moczymy je w różnego rodzaju antyseptykach lub antybiotykach, a umieszczając je w ciele, staramy się jak najmniej je dotykać, żeby jak najmniej je kontaminować. Zakładamy też na implant specjalne osłony, które izolują go tak, że podczas umieszczania praktycznie nie ma on kontaktu ze skórą. To są sposoby na zmniejszenie ryzyka. Jednak konkretna przyczyna zapadalności na chłoniaka nie jest znana. Dążymy do tego, żeby struktura implantu była jak najbardziej łagodna, szczególnie w implantach anatomicznych. Okrągłe protezy mogą być gładkie, ale mają z kolei tę wadę, że mogą obsuwać się w tkankach, bo nic ich nie trzyma, dopóki nie wytworzy się wokół nich tkanka bliznowata. Jedna z firm preferuje przyszywanie implantu. 

foto.: M. Stefaniak

Można też powiększać piersi tłuszczem?

Tak. Wypełnianie tłuszczem własnym pacjenta przeżywa teraz rozkwit. Stosuje się tę metodę do wypełniania ubytków w obrębie twarzy, powiększania pośladków, piersi, modelowania łydek, poprawienia jakości grzbietów rąk. Nanofat – czyli tłuszcz mocno rozbity, który zawiera dużo komórek macierzystych – jest stosowany do poprawienia unaczynienia skóry, zmniejsza stany zapalne w obrębie skóry, jest stosowany w obrębie niegojących się ran, owrzodzeń, przy łysieniu, gdzie poprawia ukrwienie skóry głowy i warunki przeżycia włosa. Oprócz tego podejmowano próby leczenia nim blizn pozawałowych, stosuje się go również w przetokach. 

Czyli nie tylko w medycynie estetycznej. 

Tak, w chirurgii ogólnej, w neurologii. Oczywiście to wszystko są próby, a nie uznane, rutynowe metody, ale w wielu specjalnościach i w wielu schorzeniach wypełnianie tłuszczem własnym pacjenta okazuje się bardzo dobre. 

Jak zachowuje się tłuszcz w piersiach? 

Z założenia w pierwszym okresie pooperacyjnym tracimy 20–30 proc. tłuszczu. Firmy starają się wytwarzać nowe, jak najdoskonalsze narzędzia do pobierania tłuszczu, które jak najmniej niszczyłyby komórki tłuszczowe, które są bardzo delikatne. Odchodzi się od odwirowywania na korzyść oczyszczania tkanki tłuszczowej roztworem soli fizjologicznej czy roztworem Ringera – głównie chodzi o oczyszczenie tkanki z krwi i ksylokainy, która podczas pobrania tłuszczu podawana jest jako środek znieczulający. Pobierając tłuszcz, nie pobieramy poszczególnych komórek, tylko cząsteczki. Jeżeli są grube, ich szansa na przeżycie jest mniejsza. Jeżeli są mocno rozdrobnione, bardziej się niszczą. Konsens pomiędzy drobną cząsteczką a przeżywalnością tłuszczu zakłada właśnie tę stratę w granicach 30–40 proc. Tłuszcz trzeba podawać w dobrze ukrwione miejsca i nie może go być za dużo. 

Czy tłuszczem udaje się równo wymodelować pierś? 

Raczej tak. Pacjentka podczas zabiegu znajduje się w pozycji półsiedzącej, a my podajemy tłuszcz, obserwując wygląd piersi, mamy więc wpływ na to, co się dzieje. Jeżeli pacjentka ma tłuszcz w biodrach, czyli w okolicy krętarzy, to odsysamy go stamtąd i uzyskujemy przy okazji ładniejszy wygląd kończyn dolnych i okolicy pośladków. U bardzo szczupłej kobiety implant powinien być chowany pod mięsień ze względu na to, że powłoki, które go pokrywają, są cienkie i łatwo zauważyć, że piersi po powiększeniu są nienaturalne. 

Gojenie po tłuszczu i po implantach przebiega tak samo?

Nie. Po implancie pierwsze dni są bolesne, bo występuje wówczas  duży obrzęk. Natomiast przy powiększeniu tłuszczem właściwie w obrębie piersi ból jest minimalny, natomiast może być duży w miejscu pobrania. Zalecamy masaże okolicy, z której pobraliśmy tłuszcz, żeby zmniejszyć obrzęk. 

Jak długo utrzymuje się powiększenie piersi tłuszczem? 

Wiele lat. 

Tak jak implant? 

Implanty często mają dożywotnią gwarancję. Producent zapewnia, że implant nie rozpadnie się do końca życia pacjentki, a jeśli tak się stanie, to firma dostarcza nowy. Opiekuje się pacjentką i zabezpiecza jej implant do końca życia. 

W jakich sytuacjach implant może się rozpaść? 

W przypadku urazu mechanicznego – wbicie noża, igły czy czegoś ostrego. Implanty są bardzo wytrzymałe i na przykład uraz zgniatający raczej może stać się przyczyną śmierci właścicielki niż zniszczenia implantu. Organizm każde ciało obce otacza blizną, więc powstaje ona także wokół implantu. Zdarza się czasem, że implant się rozszczelnia, ponieważ powstanie jakaś nierówność właśnie tych tkanek bliznowatych. 

Ile zabiegów powiększania piersi pan już przeprowadził? 

Intensywnie operujący chirurg wykonuje około 500–600 zabiegów rocznie, więc w ciągu 10 lat wykonuje około 5 tysięcy, z czego połowa to operacje piersi. Na pewno nie są to dziesiątki tysięcy zabiegów, bo nauka w zawodzie lekarza jest długa, a życie krótkie.

Materiał Promocyjny 

REKLAMA