fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sporty zimowe

Tour de Ski: Dogonić autobus

Justyna Kowalczyk wygrywała Tour de Ski cztery razy. Piąty triumf w tym roku jest raczej nierealny
Fotorzepa, Piotr Nowak
W Nowy Rok startuje Tour de Ski. Therese Johaug pobiegnie po sukces, Justyna Kowalczyk po wspomnienia.

To będzie dziesiąty Tour de Ski, ale jubileusz obchodzić z fanfarami trudno, gdy trasy w Europie bez śniegu, a rywalizacja w Pucharze Świata sprowadza się do mistrzostw Norwegii obojga płci. Jednak Tour to Tour – przez dziewięć lat zyskał niezłą markę, a tej zimy, gdy nie ma mistrzostw świata ani igrzysk, jest szczytem sezonu.

Odbędzie się od 1 do 10 stycznia w Szwajcarii (Lenzerheide), Niemczech (Oberstdorf) i Włoszech (Toblach oraz Val di Fiemme). Liczy osiem etapów, po cztery techniką łyżwową i klasyczną; brak śniegu w Oberstdorfie wymusił w ostatnich dniach zmianę biegu łączonego na klasyczny, co Justynie Kowalczyk bardzo się spodobało.

Program jest zrównoważony: dwa dni sprintów, pięć dni startów na dystansach plus znany finał na Alpe Cermis, którego męka stanowi od lat wizytówkę Touru. Wiadomo, że cykl przynosi najlepszym znaczne zyski w Pucharze Świata – do zdobycia jest 400 punktów za końcowe zwycięstwo plus po 50 za każdy sukces etapowy.

Pula premii wynosi 640 tys. franków szwajcarskich. Na mistrzynię i mistrza czeka po 100 tys. franków, co jest kwotą znaczącą, także jeśli porównać z premiami w zwykłych zawodach PŚ – od 15 tys. za zwycięstwo do 250 franków za dziesiąte miejsce. W Tourze dochodzą nagrody etapowe po 3 tys. franków dla najlepszych, za wygranie klasyfikacji sprinterskiej (6 tys.) i jeszcze za pozycję lidera po każdym etapie (1 tys.). Tylko niektórzy pamiętają, że bywało lepiej – w początkowych latach organizatorzy chwalili się pulą przekraczającą milion franków, ale życie i ekonomia zweryfikowały te sumy.

W Tour de Ski biega się też dla sławy i w tej kwestii polskie narciarstwo reprezentowane przez wielką Justynę Kowalczyk ma się czym chwalić. Polska mistrzyni startowała od początku, to znaczy od zimy 2006/2007. Do 2013 roku zajmowała kolejno: 11., 7., 4., 1., 1., 1. i 1. miejsce. Dwa lata temu pamiętamy jej głośną rezygnację (ale też start z amatorami na Alpe Cermis), rok temu jeszcze mocniej wbiły się w pamięć dramatyczne chwile podczas finałowego etapu, cztery minuty utraty przytomności na końcowym podbiegu i krótki pobyt w szpitalu.

Tego, co zdobyła w czasie udanych startów, nikt jej nie odbierze: cztery zwycięstwa końcowe (rekord Touru), 14 sukcesów etapowych, 28 wizyt na podium – we wszystkich tego typu statystykach wciąż prowadzi, choć Norweżki gonią.

Impreza bardzo pasowała do temperamentu i sposobu biegania polskiej mistrzyni. Pomimo upływu czasu i problemów zdrowotnych Justyny Kowalczyk wyzwania związane z Tour de Ski być może raz jeszcze wyzwolą w niej coś więcej niż tylko ambicję.

„Jestem bardzo dumna ze swoich dotychczasowych tourowych osiągnięć, ale to nie nazwisko biega, lecz nogi i ręce. A te z różnych przyczyn są teraz słabsze niż przed laty. Tour do czasu choroby zawsze potrafił wydobyć najlepszą wersję mnie. Oby i tym razem tak się stało. Zaczyna się od najgorszego, ale potem już z górki. Co ja piszę: pod górkę!" – napisała na Facebooku ze szwajcarskiego hotelu i tych słów należy się trzymać.

Czekanie na udane biegi pani Justyny to jedno, a podziwianie norweskich sław to drugie. Wydrzeć drugie końcowe zwycięstwo Therese Johaug i trzecie Martinowi Johnsrudowi Sundby to wyczyny, którym mogą podołać sportowcy wyjątkowi. Z przekory chciałoby się widzieć na podium nie tylko Kowalczyk, ale też Szwedki, Finki, Rosjan, Niemców lub Szwajcarów, ale tej zimy dogonić sławnego norweskiego autobusu nie potrafi nikt.

Tour de Ski 2016

Lenzerheide (Szwajcaria)

1 stycznia, 1. etap

13:25 eliminacje sprintu dow. K i M

15:55 finały sprintu dow. K i M

2 stycznia, 2. etap

13:00 15 km klas. K

15:00 30 km klas. M

3 stycznia, 3. etap

11:45 10 km dow. M

13:20 5 km dow. K

Oberstdorf (Niemcy)

5 stycznia, 4. etap

12:00 eliminacje sprintu klas. K i M

14:30 finały sprintu klas. K i M

6 stycznia, 5. etap

14:20 10 km klas. K

15:20 15 km klas. M

Toblach (Włochy)

8 stycznia, 6. etap,

11:30 10 km dow. M

13:30 5 km dow. K

Val di Fiemme (Włochy)

9 stycznia, 7. etap,

12:30 10 km klas. K

14:30 15 km klas. M

10 stycznia, 8. etap

14:00 finał 9 km dow. K

15:40 finał 9 km dow. M

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA