fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sporty zimowe

Natalia Maliszewska: Płozy śmigają obok tętnic

AFP
Natalia Maliszewska o zaczynających się dziś mistrzostwach świata w short-tracku, roli faworytki i wyścigu zbrojeń.

Przed mistrzostwami świata w Sofii miała pani z kim trenować? Po igrzyskach w Pjongczangu, a przed mistrzostwami Europy musiały pani pomagać dzieci z gimnazjum...

Łatwo nie było. Czasem jeździłam sama. Teraz mam już kadrę z prawdziwego zdarzenia, są świetni trenerzy i zawodnicy. Szkoda, że grupa została stworzona tak późno, ale z drugiej strony lepiej późno niż wcale.

Rola faworytki mistrzostw świata pani odpowiada?

Wiem, że jestem jedną z najlepszych na świecie. Wiem też, że nasza dyscyplina jest zmienna, podczas walki mogą zdarzyć się upadki, dlatego nie lekceważę żadnej zawodniczki. Wejdę na lód, żeby wygrać każdy bieg.

Jak jest z wyścigiem zbrojeń w short-tracku? Ciągle szuka się jakichś przewag technicznych?

Wszystko zmierza do tego, żeby uzyskiwać coraz większe prędkości. Jeździmy dzisiaj już naprawdę szybko, trudno jest jeszcze bardziej podkręcać wyniki, coraz częściej o sukcesach decydują detale. Odpowiednie wygięcie, wyprowadzenie płóz, aerodynamiczność ciała, stroje. Teraz bardzo popularna jest guma, która nie przepuszcza powietrza, więc nas nie zwalnia. Największy nacisk kładzie się na aerodynamikę. Wcześniej było wszystko jedno, czy strój był dobrze dopasowany. Teraz ma jak najlepiej przylegać do ciała, żeby nie przeszkadzał.

Pojawiły się komentarze, że short-track to ciekawa dyscyplina, bo sportowcy startują w obcisłych strojach. Takie postrzeganie waszego wysiłku pani pochlebia czy raczej przeszkadza?

Trzeba to zaakceptować. Lekkoatletki biegają w samych spodenkach i topach od stroju. Musimy mieć stroje, których nie da się przeciąć, bo zdarzają się upadki, nawet grupowe. Płozy są ostre, śmigają obok twarzy i tętnic. Jest niebezpiecznie, ale widowiskowo. Na zawodach Pucharu Świata trybuny są pełne, ludzie chcą to oglądać.

Jak znajdujecie miejsce do wyprzedzania: tor jest krótki, blokujecie się, po wewnętrznej praktycznie nie da się łokcia wsadzić...

To można wytrenować. W naszej dyscyplinie jest duże pole do popisu, można zmienić tor jazdy, pojechać szerzej, a potem błyskawicznie ściąć wiraż i wyprzedzić kogoś po wewnętrznej. Ja po prostu kombinuję, patrzę na rywalkę i wiem, że nie blokuje mnie mocno po lewej stronie, więc jeśli wejdę w zakręt szerzej, to mogę ją wyprzedzić, bo będę miała większą prędkość.

Mówi pani, że wyprzedzanie można wyćwiczyć. A odwagę też?

O niebezpieczeństwie w ogóle się nie myśli. Wchodząc na lód, skupiam się tylko na tym, żeby wygrać bieg. Jeśli bałabym się upadku, popchnięcia, to nie byłoby sukcesów. W trakcie treningów staramy się jak najbardziej odwzorować sytuacje z zawodów. Unikamy pełnego kontaktu, agresji, ale kontuzje się zdarzają, bo to nieodłączna część short-tracku.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA