fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sporty zimowe

Kolejne zwycięstwo Kota w Pucharze Świata

Maciej Kot wygrał w Azji dwa konkursy i będzie jednym z kandydatów do medali w Lahti.
PAP/EPA, Jeon Heon-Kyun
Maciej Kot zwyciężył w Pjongczangu. Stefan Kraft coraz bliżej Kamila Stocha.

Dzisiejszy konkurs w trybie pilnym przeniesiono ze skoczni dużej (HS140) na normalną (HS109), gdyż opowieści o złośliwych wiatrach w Pjongczangu okazały się prawdziwe. W przypadku polskich skoczków zmiana nie okazała się kłopotliwa, choć szóstka Stefana Horngachera ani minuty nie trenowała na mniejszym obiekcie. Kot był pierwszy, Kamil Stoch szósty, Dawid Kubacki ósmy – kibice dostali powody, by z nadzieją czekać na mistrzostwa świata w Lahti.

Dla Macieja Kota to drugie zwycięstwo pucharowe, lecz pierwsze samodzielne, bo niedawno w Sapporo dzielił podium z Peterem Prevcem. W dorobku ma też drugie miejsce w Lillehammer – wszystko tej zimy, więc można mówić, że nauka wygrywania u trenera Horngachera szybko dała owoce.

Duża czy nie, z wiatrem czy bez – wydawało się, że każda skocznia pasowała w Korei Stefanowi Kraftowi. Jeszcze w kwalifikacjach doprowadził rekord skoczni normalnej do 113,5 m, ale konkurs nieco zweryfikował jego ambicje: Austriak zajął drugie miejsce, choć odrobił straty do prowadzących po pierwszej serii Petera Prevca i Daniela-Andre Tandego. Trzeci był Andreas Wellinger, który awansował najbardziej efektownie: z 16. miejsca.

Ocena startu Polaków byłaby lepsza, gdyby nie wpadka Stocha w pierwszej serii, Żyły w drugiej (w jej następstwie stracił miejsce w pierwszej dziesiątce PŚ) i widoczny kryzys Stefana Huli. Lider PŚ skoczył najpierw 100 m, był tylko 18. Poprawka była już znacznie lepsza, lecz przywiązanych do myśli, że wielka Kryształowa Kula jest niemal w ręku Stocha, trzeba ostrzec: Kraft traci do Polaka tylko 60 punktów, na sześć konkursów przed końcem.

Stefan Hula znów zaliczył tylko jedną serię, choć skakał dwa razy. Podczas pierwszej próby spotkał w torze pod nartą grudę lodu, protest uznano. Drugi skok, choć nieco dłuższy od pierwszego, skończył się upadkiem. Liczba kolejnych konkursów Huli bez punktów PŚ doszła do siedmiu. Kawałki lodu na życzenie usuwano potem z torów ręcznie, był to jeszcze jeden, obok szalejących chorągiewek, wart zapamiętania obrazek z ostatniej próby przed igrzyskami.

– W czterech rozegranych w Japonii i Korei konkursach nasi reprezentanci odnieśli trzy zwycięstwa, w klasyfikacji Pucharu Narodów powiększyliśmy przewagę o ponad 100 punktów, więc wyjazd na te zawody trzeba uznać za bardzo udany. W poszczególnych imprezach błysnęli Jan Ziobro i Dawid Kubacki – to też są powody do zadowolenia. Sukcesy tym cenniejsze, że inaczej, niż bywało w poprzednich latach – w tym sezonie do Azji polecieli w zasadzie wszyscy skoczkowie ze światowej czołówki. Konkursy stały na wysokim poziomie i żeby wygrywać, trzeba było pokonywać najmocniejszych – tak Adam Małysz podsumował dla „Rz" starty Polaków.

Skoczkowie szybko wracają do Europy – mistrzostwa świata w Lahti już zaraz. Pierwszy konkurs na skoczni normalnej 25 lutego. Wiadomo, że Stefan Horngacher weźmie do Finlandii całą szóstkę, z którą jeździ po świecie od startu w Bischofshofen. Może zgłosić do każdego konkursu czwórkę, ale chce mieć wybór na miejscu.

– Ostatnie dni pokazały, że podczas mistrzostw w Lahti niebezpiecznymi rywalami Kamila Stocha będą Stefan Kraft i Andreas Wellinger. Ale ja cieszę się bardzo z tego, że groźny zrobił się Maciek Kot. Kto wie, może w konkursach indywidualnych czeka nas polska rywalizacja o złote medale? Kamilowi zdarzało się ostatnio psuć skoki, ale popełniane przez niego błędy są małe. Można je błyskawicznie wyeliminować. Pewności, jeśli chodzi o medale w skokach, nie ma nigdy, lecz Polska jest wśród ekip, które w rozgrywanym w sprawiedliwych warunkach konkursie drużynowym powinny walczyć w Lahti o medal. Już wcześniej mówiłem, że mamy reprezentację, którą stać na wszystko. Sukcesy odniesione w tym sezonie dodały chłopakom wiary. Skakanie sprawia im przyjemność, a to komfortowa sytuacja – stwierdził Adam Małysz.

Dwóch kandydatów do medali indywidualnych, bardzo mocna drużyna i trzy okazje, by skoczkowie stanęli w Lahti na podium. Pozostaje wierzyć mistrzowi i czekać.

Puchar Świata w Pjongczangu:

1. M. Kot (Polska) 256,2 240,0 (108,5 i 110,5)

2. S. Kraft (Austria) 252,2 (106 i 107)

3. A. Wellinger (Niemcy) 240,8 (99 i 112)

4. P. Prevc (Słowenia) (109 i 102)

5. D. A. Tande (Norwegia) 238,8 (111,5 i 104,5)

6. K. Stoch 231,7 (100 i 107,5)

...

8. D. Kubacki 228,3 (101,5 i 105,5)

18. P. Żyła 213,0 (106,5 i 96,5)

36. J. Ziobro 91,0 (92)

46. S. Hula (wszyscy Polska) 70,9 (95)

Puchar Świata:

1. Stoch 1280

2. Kraft 1220

3. Tande 1119

4. D. Prevc (Słowenia) 899

5. Kot 883

6. Wellinger 848

...

11. Żyła 529

...

19. Kubacki 299

27. Ziobro 119

30. Hula 110

Puchar Narodów:

1. Polska 4383

2. Austria 3949

3. Niemcy 3931

4. Słowenia 2740

5. Norwegia 2675

6. Rosja 705

7. Japonia 695

8. Czechy 674

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA