fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sporty zimowe

Andrzej Bargiel: Cieszę się, że zrobili to Nepalczycy

Andrzej Bargiel
Marek Ogień/Red Bull Content Pool
Przez wiele lat ciężko pracowali, pomagając zdobywać szczyty wspinaczom z innych krajów. Teraz mogli wytyczyć sobie cel i go zrealizować – mówi „Rz” polski himalaista, który zjeżdża na nartach z ośmiotysięczników.

Jako człowiek, który był na K2 może pan powiedzieć, że Nepalczycy dokonali czegoś ponadludzkiego?

Andrzej Bargiel: Bardzo się cieszę z tego, że to Nepalczycy zdobyli szczyt. Przez wiele lat pomagali wspinaczom z innych krajów wchodzić na najwyższe góry, a w ostatnich latach niemal wciągali tam wielu turystów na linach. Ich moc i siła jest znana na całym świecie, ale od wspinaczy zdobyli trochę umiejętności technicznych. Są stworzeni do tego, żeby poruszać się po górach. To jest fajne, że mogli zrobić coś dla siebie, a nie w ramach pracy. Z powodów przede wszystkim ekonomicznych nigdy nie zdecydowali się, żeby wybierać sobie cele i je realizować. To jest fajny, symboliczny moment.

K2 oddało im sprawiedliwość?

Ciężko tak powiedzieć, bo wspinacze z innych krajów jeździli eksplorować góry, a dzięki temu Szerpowie mogli utrzymywać swoje rodziny. Myślę, że to była droga, którą musieli przejść. Fajnie, że rozwinęli się tak bardzo, że nam wspinaczom, mogą pokazywać to, co potrafią, a robią niesamowite rzeczy. Mimo wielu prób, wspinacze z Europy nigdy nie dali rady wejść zimą na K2. Szerpowie byli zdeterminowani. Duże ukłony dla Ningmy Purji, który wszedł na K2 bez tlenu (himalaista Adam Bielecki napisał na TT, że Nepalczycy używali jednak tlenu z butli – przyp. Ł. M.). Poznałem go kiedyś, on jest bardzo mocny, w ogóle Szerpowie są herosami. Zajrzałem dziś do telefonu i zobaczyłem zdjęcie, które zrobiłem, kiedy byłem na K2 w 2017 r. Wspinacze z innych krajów przy namiotach Szerpów rozstawili banner dziękując za to, że ich wprowadzili na szczyt. Napisali tam, że to oni są największymi bohaterami gór i wspinaczki.

Pieniądze były największym problemem, który powstrzymywał ich przed takim wejściem wcześniej?

Myślę, że względy ekonomiczne miały znaczenie, bo Szerpowie pracowali, żeby utrzymać rodziny i nie wspinali się z czystej przyjemności. Widziałem raz, jak przyjechał zamożny Chińczyk, spędził trzy dni w bazie i został wyprowadzony na szczyt K2 przy użyciu tlenu. To pokazuje kompetencje Szerpów. Oni się bardzo rozwinęli, dopracowali mechanizm, który pozwala im działać tak, żeby było jak najbezpieczniej i jak najskuteczniej. Teraz na tyle się wzbogacili, że zdecydowali się samodzielnie obrać cel i go zrealizować. Wcześniej nie mogli sobie na to pozwolić. To też jest bardzo fajne w tej całej historii. Ważne, żeby zeszli bezpiecznie do bazy, trzymajmy za nich kciuki.

Widziałem kiedyś filmik, na którym było widać, jak oddycha na wysokości Europejczyk, a jak Szerpa.

Oni rodzą się wysoko i są przystosowani do małej ilości tlenu, to im pomaga. Dużo szybciej się aklimatyzują, bardziej naturalnie się czują na wysokości, w środowisku, które Europejczykom może się wydawać nieludzkie.

Jakie mogą być teraz cele dla wspinaczy? Pana nigdy nie interesowało zdobywanie gór zimą, wyprawy w stylu oblężniczym?

Zawsze stawiałem na przyjemność, a dla mnie narciarstwo jest największą pasją. Przechodzenie do historii nigdy nie było u mnie na pierwszym miejscu. Ważne było, żeby móc się cieszyć z tego, co się robi. Dlatego nigdy nie zdecydowałem się na udział w wyprawie na K2. Jako Polacy mamy bogatą historię i jesteśmy pionierami himalaizmu zimowego. Mamy też mnóstwo himalaistów, którzy ciągle to robią. Ciekaw jestem, jak to się wszystko potoczy. Czy wszyscy skoncentrują się pokonywaniu trudnych dróg w wysokich górach? Czy himalaizm zimowy dalej będzie funkcjonował, skoro największy „problem” został rozwiązany? Ciekaw jestem, co się teraz wydarzy, czy chęć eksploracji zimowej będzie tak duża jak wcześniej?

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA