fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sporty zimowe

Lindsey Vonn. Ukochana wnuczka dziadka Dona

Lindsey Vonn sukcesów miała mnóstwo: trzy medale olimpijskie, osiem z MŚ, cztery wielkie i szesnaście małych Kryształowych Kul to tylko wierzchołek statystyk
AFP
Brązowy medal w zjeździe zamknął wielką karierę Lindsey Vonn. Kilkanaście lat pędziła ze stoków, wygrywała, rozbijała się i wracała silniejsza.

Ostatni medal też zdobyła z podbitym okiem, trzy dni po upadku w supergigancie. Trzy miesiące po kolejnym zerwaniu więzadeł kolana. Połatana i zabezpieczona metalowymi prętami w miejscach dawnych złamań.

– Nie mam chrząstek w kolanach i nie mam już łez, ?by płakać z bólu – mówiła, uzasadniając decyzję o odejściu. Ostatni medal oznaczał zatoczenie kręgu, ?w Aare w 2007 roku zdobyła także pierwszy medal mistrzostw świata.

Symboli było więcej – za metą wpadła w objęcia Ingemara Stenmarka, ubłagała go SMS-ami, by przyjechał. Ludzie mogli zobaczyć dwie legendy: ten, który wygrał 86 zawodów PŚ, objął tę, która wygrała 82. Sukcesów miała mnóstwo: trzy medale olimpijskie, osiem z MŚ, cztery wielkie i szesnaście małych Kryształowych Kul to tylko wierzchołek statystyk.

Narty, boks i futbol

Jej narciarska historia nie zaczęła się, jak często powtarzano, od niespełnionych sportowych ambicji ojca – choć te ambicje miały znaczenie. Początek dał dziadek Don, czyli Donald LaVerne Kildow, który po służbie wojskowej w Korei Płd. (przez dwa lata budował tam drogi jako żołnierz Korpusu Inżynieryjnego) wrócił do stanu Wisconsin, stworzył pierwszy w okolicy porządny stok narciarski i założył klub Oak Ridge Ski Club w Janesville.

Zabierał tam dzieci, potem wnuki. Miał dar przekonywania do sportu, nie tylko jeździł na nartach, ale był zawodnikiem futbolu amerykańskiego, nieźle amatorsko boksował, próbował nawet zostać skoczkiem narciarskim. Lindsey wiele razy powtarzała, że bez niego nigdy nie zostałaby narciarką. Rok przed igrzyskami w Pjongczangu 88-letni dziadek już chorował, ale sławna wnuczka wymyśliła mu podróż sentymentalną ?– powrót do miejsca służby wojskowej i na trybuny olimpijskich zawodów alpejskich.

Wszystko przygotowała, lecz trzy miesiące przed igrzyskami dziadek Don zmarł. Lindsey Vonn dedykowała mu każdy przejazd w Korei.

Mistrz Yoda

Syn Dona – Alan Kildow, także zapalił się do nart, miał udaną nastoletnią karierę, trzy tytuły alpejskiego mistrza USA juniorów. Podczas obozu trenigowego w Austrii 18-letni Alan odniósł jednak kontuzję kolana tak poważną, że musiał zakończyć karierę, zajął się studiami prawniczymi, ale o nartach nie zapomniał.

Najpierw trenował córkę sam. Gdy miała sześć lat zawiózł ją do ośrodka Buck Hill niedaleko Burnsville w stanie Minnesota, do swego byłego trenera, Austriaka Ericha Sailera, zwanego nie tylko w USA Mistrzem Yodą narciarstwa. Sailer jest dziś w amerykańskiej Galerii Sław. Kristina Koznick, Julia Mancuso, Sarah Schleper i Resi Stiegler też ruszyły w świat spod jego ręki.

Pomysł się sprawdził, Alan Kildow zobaczył w Lindsey ogromny talent i swoje niespełnione marzenia, uznał, że warto dla nich zmienić życie całej rodziny. W 1997 roku Lindsey wyjechała z mamą do Vail w Kolorado, gdzie narciarze mają raj. Rok później dołączyła reszta – ojciec i czwórka rodzeństwa, Karin, Laura, Reed i Dylan. Dziś Lindsey mówi, że to było niezwykłe poświęcenie, trudno jej pojąć, że wszyscy się zgodzili. Ojciec się nie zgadza: – Życie w Vail nie wymaga ofiar. Cały świat przyjeżdża tu na wakacje. Dzieciaki zostały członkami Ski Club Vail, jednego z najwspanialszych klubów w kraju, to była cudowna przygoda. Zdolna nastolatka poznała wkrótce o dziewięć lat starszego, niespełnionego narciarza i ambitnego trenera, Thomasa Vonna. Wybuchło uczucie, którego Alan Kildow nie chciał zaakceptować. Thomas i Lindsey wzięli w 2007 r. ślub, córka nie zaprosiła ojca na uroczystość, do ołtarza poprowadził ją dziadek Don.

Alan i Lindsey nie rozmawiali ze sobą kilka lat, ale gdy w małżeństwie przyszedł kryzys, Lindsey się złamała, zadzwoniła do ojca, poprosiła o pomoc prawną, bo miała poważne kłopoty, między innymi ponad 1,7 mln dol. niezapłaconego podatku dochodowego (w sprawach finansowych polegała na mężu), o intercyzie nie pomyślała.

To była amerykańska filmowa historia – trudna rozmowa, rozwód z Thomasem, zgoda z ojcem, pomyślny finał, choć lata przyniosły wiele zmian także u rodziców Lindsey. Alan rozwiódł się z Lindą w 2003 roku, oboje mają innych partnerów, ale cała czwórka plus golfista Tiger Woods, przez kolejne trzy lata chłopak Lindsey, kibicowała jej zgodnie podczas mistrzostw świata w Vail w 2015 r.

Optymizm po mamie

Mama alpejskiej mistrzyni jako jedyna z rodziny nie uprawiała sportów, ale z ważnej przyczyny – podczas porodu córki miała udar. Przeżyła, rehabilitacja się udała, wróciła do pracy (jest prawniczką), urodziła jeszcze czwórkę dzieci (w tym trojaczki).

Pozostałością po udarze pani Lindy są kłopoty z zachowaniem równowagi i chodzeniem. – Ale moja mama to twarda kobieta. Nigdy się na nic nie poskarżyła, zawsze mnie wspierała i przekazała mi życiowy optymizm.

Może także przekazała narciarskie geny, jej przodkowie pochodzili z Norwegii, nazwisko panieńskie: Lund. Najbardziej sławna z jej córek często potrzebowała optymizmu, bo życie Lindsey Vonn to ciągłe zwycięstwa, upadki, urazy, operacje, tytaniczna praca 350 dni w roku i powroty. Wracała i biła kolejne rekordy.

Gdy nie jeździła, nie traciła czasu, bywała na imprezach charytatywnych, dbała o sponsorów, pojawiała się w telewizji i prasie, także w roli modelki, np. w „Sports Illustrated Swimsuit Edition", gdy zakrywał ją tylko namalowany na ciele kostium kąpielowy.

Nie dawała o sobie zapomnieć. W 2017 roku złożyła w Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS) formalną prośbę o pozwolenia na rywalizację z mężczyznami. Działacze nie bardzo wiedzieli, co zrobić – obraz Lindsey w roli narciarskiej Billie Jean King nie bardzo im odpowiadał. Na wszelki wypadek po roku zwlekania odłożyli sprawę.

Gdy dziennikarz CNN spytał ją przed igrzyskami w Pjongczangu, czy przyjmie ewentualne poolimpijskie zaproszenie do Białego Domu, odrzekła: – Absolutnie nie. Podczas zimowych igrzysk w Korei mam nadzieję reprezentować obywateli Stanów Zjednoczonych, nie prezydenta. Donaldowi Trumpowi i jego otoczeniu te słowa się nie spodobały. Usłyszeli więc jeszcze: – Spytano mnie, to odpowiedziałam. Niekoniecznie muszę wciskać nos do polityki, ale jako sportowiec mam głos.

Kim teraz będzie? Plan na najbliższe tygodnie, nawet miesiące, ma oczywisty: dać odpocząć ciału i umysłowi. Potem przyjdzie prawdopodobnie obecność w mediach, może w filmie, może urodzi dziecko, na pewno zajmie się jakimś biznesem, rozwinie również fundację, która od 2015 roku wspomaga amerykańskie dziewczęta w osiąganiu marzeń. Darowizny idą przede wszystkim na obozy motywacyjne (Strong Girls Camps), stypendia sportowe i naukowe oraz pomoc w nagłych potrzebach.

– Mam przed sobą wiele spraw do przerobienia. To miłe, że w realnym świecie poza sportem wciąż jestem młoda. Na stokach od dawna czułam się stara, ponieważ ścigałam się z dziewczynami młodszymi o 15 lat. Dopiero teraz wszystko wydaje się normalne. Trzydziestka to nowa dwudziestka, więc jest super. Mam na co wyczekiwać – stwierdziła w Aare. Wygląda na to, że kibice Lindsey Caroline Vonn też mają.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA