fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sporty zimowe

Skoki narciarskie: Potrzebny czwarty do drużyny

Łukasz Szeląg, Reporter
Adam Małysz o weekendowych konkursach skoków w Zakopanem, formie Polaków i eksperymentach z kombinezonami.

Zakopane to dla nas konkursy szczególne, już od lat...

Dla osób ze sztabu, odpowiedzialnych za organizację (Adam Małysz jest dyrektorem koordynatorem Polskiego Związku Narciarskiego ds. skoków i kombinacji norweskiej – przyp. red.). Wisła i Zakopane to najprzyjemniejsze, ale też najtrudniejsze weekendy. Wprawdzie nasi kibice opanowali już wszystkie trybuny, w Predazzo było około tysiąca osób, z czego 90 procent to byli Polacy, ale polskie konkursy to jednak obciążenie, bo oczekiwania są zdecydowanie większe.

Będzie drużynowy, więc szansa na Mazurka Dąbrowskiego wzrasta?

Tak, bo mamy trzech świetnych skoczków, ale czwartego troszkę brakuje. Cieszę się, że w Predazzo już było lepiej i w drugim konkursie sześciu zawodników kwalifikowało się do czołowej trzydziestki, ale z drugiej strony, jak popatrzymy na karierę Maćka Kota, Stefana Huli czy Kuby Wolnego, to nie powinni mieć problemów z miejscem w pierwszej dwudziestce. Maciek wygrywał konkursy PŚ, a Stefan otarł się o złoto olimpijskie, więc wymagamy od nich zdecydowanie lepszych startów. Coś poszło nie tak i ich forma na razie nie jest optymalna, a potrzebujemy do drużyny jednego z nich. Popatrzmy jednak na Niemców, którzy wyprzedzili nas w klasyfikacji Pucharu Narodów, ale też popełniają błędy i znów to my jesteśmy na szczycie. Oni są jednak zawsze mocni u siebie, a kilka konkursów odbędzie się teraz w Niemczech. Dobrze, że nie mają już prawa do wystawiania zawodników z listy krajowej, bo dzięki temu zyskują zawsze sporo punktów.

Konkursy na Wielkiej Krokwi

Zakopane wyciszone


Tydzień temu w Predazzo było pierwsze zwycięstwo Dawida Kubackiego w Pucharze Świata i coraz lepsza forma Kamila Stocha. ?W Zakopanem powinien być ciąg dalszy. Program zawodów rozpoczną piątkowe kwalifikacje (godz. 18). W sobotę rozegrany zostanie konkurs drużynowy (16.15), drugi w tym sezonie. Pierwszy odbył się w Wiśle, wygrali Polacy przed Niemcami i Austriakami. PŚ pod Giewontem zakończy niedzielny konkurs indywidualny (początek o 16).


Rok temu reprezentacja Polski drużynowo była najlepsza, Kamil Stoch ustanowił wówczas rekord Wielkiej Krokwi (141,5 m), mały niedosyt pozostał tylko po skokach indywidualnych (niespodziewanie wygrał Słoweniec Anze Semenić). Czas na poprawkę.


Na Skoczni im. Stanisława Marusarza pojawią się: Dawid Kubacki, Kamil Stoch, Piotr Żyła, Stefan Hula, Jakub Wolny i Maciej Kot z kadry A oraz Aleksander Zniszczoł, Paweł Wąsek, Tomasz Pilch, Klemens Murańka, Andrzej Stękała i Przemysław Kantyka z kadry B.


Będą obecni w Zakopanem lider PŚ Ryoyu Kobayashi z japońskimi kolegami, coraz silniejszy Austriak Stefan Kraft, trójka Niemców, którzy są w pierwszej dziesiątce (Stephan Leyhe, Karl Geiger i Markus Eisenbichler), także para najlepszych Norwegów (Johann Andre Forfang i Robert Johansson).


Z pierwszej dwudziestki PŚ zabraknie jedynie niemieckiego mistrza olimpijskiego Andreasa Wellingera ?(14. w PŚ), który potrzebuje więcej treningów niż startów. Kibice nie zobaczą także Gregora Schlierenzauera, Petera Prevca, Severina Freunda ?i Daniela-Andre Tandego, ich forma także wymaga znaczącej poprawy poza Pucharem Świata.


Ze względu na ogłoszenie przez prezydenta RP dwóch dni żałoby narodowej, w piątek i sobotę zawody na Wielkiej Krokwi odbędą się bez muzyki i fajerwerków. Pełna oprawa wróci podczas konkursu w niedzielę.


- Klasyfikacja PŚ:


1. R. Kobayashi (Japonia) 1092 pkt; 2. K. Stoch 624; 3. P. Żyła 591; 4. ?D. Kubacki (wszyscy Polska) 532; 5. S. Kraft (Austria) 481; 6. S. Leyhe 469; 6. K. Geiger (obaj Niemcy) 418; 8. J.A. Forfang 496; 9. R. Johansson (obaj Norwegia) 373; 10. M. Eisenbichler (Niemcy) 369;...30. J. Wolny 88; 38. S. Hula 29; 48. M. Kot (wszyscy Polska) 13.


- Puchar Narodów:


1. Polska 2277; 2. Niemcy 2139; 3. Japonia 1705

Kryzys Macieja Kota martwi najbardziej?

On często stawał na podium, więc kryzys u niego jest najbardziej widoczny. Problemy zaczęły się w połowie 2018 roku. Sztab szkoleniowy próbował poprawić jego błędy, skrzywienie w locie, niestabilną nartę, ale Maćkowi jest ciężko z tego wyjść. Małymi kroczkami się poprawia, na treningach skacze już dobrze, ale kiedy w zawodach dochodzi więcej stresu, błędy wracają. Mam nadzieję, że przełomem było Predazzo, gdzie był 25. Po jego skoku trener Stefan Horngacher powiedział do krótkofalówki: „O, dzień dobry, Maciek”, jakby się w końcu obudził.

Może trzeba było to tak zostawić, skoro miał niezłe wyniki?

Dopóki miał formę, ten błąd nie miał tak wielkiego znaczenia. Teraz, gdy popełnia też inne błędy, ten stary go rozbija. Trenerzy nie mogli tego tak zostawić, choć nie da się tego totalnie wyeliminować, bo to jest utrwalone od najmłodszych lat, ale trzeba problem ukryć, żeby nie miał wpływu na skoki Maćka. Rozmawiałem z trenerem Horngacherem, że może warto Maćka na chwilę wyłączyć, niech spokojnie popracuje, ale on jest zdania, że nie możemy go zostawić, odsunąć od drużyny. Jemu są potrzebne starty. Trzeba zaufać trenerowi.

Weekend w Zakopanem to natłok mediów. Będziecie chronić naszych skoczków?

Zawodnicy są już bardzo chronieni, nie to co w moich czasach. To jest zasługa Horngachera, który ograniczył kontakty z mediami. Może wy, dziennikarze, jesteście niezbyt zadowoleni, ale dla zawodników im więcej spokoju, tym lepiej. On to bierze na klatę, mówi: nie. Ja koordynuję aktywności medialne i on wie, że może mi zaufać, jestem do dyspozycji dziennikarzy. Wiem po sobie, że skoczkowie nie mają łatwo i staram się ich chronić. Zakopane jest trudne, bo przyjeżdża bardzo dużo dziennikarzy, a z drugiej strony te konkursy są świetnie zorganizowane, więc nie ma problemu. Na pracę mediów na skoczni nie mamy wpływu, ale indywidualnych rozmów unikamy.

Po zwycięstwie Dawida Kubackiego pan się wzruszył...

Ja się śmieję, że jestem za miękki i nawet na komediach romantycznych uronię łzę. Już się pojawiała lekka krytyka, że jest chyba kryzys polskich skoków, a takie rzeczy mocno przeżywam. Wiem doskonale, że nie da się przez cały czas być w najwyższej formie. Byliśmy jednak trochę zdziwieni, że Turniej Czterech Skoczni nam nie wyszedł, bo tuż przed nim widzieliśmy, w jakiej formie są Piotrek, Kamil i Dawid, a tylko ten trzeci został na swoim poziomie. Gdyby Kamil skakał jak w Zakopanem przed świętami, to Ryoyu Kobayashi by nie miał szans. To wszystko we mnie buzowało. Ściskałem kciuki za Dawida, bo długo czekał i zawsze był odbierany jako zawodnik, który lepiej skacze latem. Poza tym znów usłyszeliśmy Mazurka Dąbrowskiego.

W klasyfikacji generalnej PŚ miejsca dwa, trzy i cztery to Polacy, ale prowadzi z dużą przewagą Japończyk.

Tacy jak Kobayashi raz na jakiś czas się zdarzają, eksplodują, jak kiedyś Kamil czy Stefan Kraft. Po tym jak Austriak wygrał mistrzostwa świata, już ciężko było go złapać, bo wpadł w rytm. Ryoyu jest regularny, a reszta ma przebłyski, a potem problemy. Markus Eisenbichler walczył z Kobayashim na ułamki punktów, potem popełnił jeden błąd i się posypał. W Predazzo Kobayashi popełnił błąd, bo widział, na ile stać Dawida, że jest blisko. Kobayashi wygrałby wszystko w TCS, konkursy i kwalifikacje, gdyby nie Dawid. Lider PŚ zobaczył w Kubackim realne zagrożenie. Ryoyu będzie dalej dobry, ale czy będzie wygrywał? Kamil wraca, już ma pojedyncze świetne skoki.

Forma Stocha jest zaplanowana na mistrzostwa w Seefeld?

Zaplanować można, ale czy to przyjdzie? Widzieliśmy, że wszystko idzie w dobrym kierunku przed TCS, ale sam turniej nam nie wyszedł i trzeba się z tym pogodzić. Kamil tak naprawdę jest w bardzo wysokiej formie już od wielu lat, to niesamowity wyczyn. Na każdego przychodzi jednak kryzys. Potrzeba mu teraz wiele spokoju. Moim zdaniem kwestią czasu jest, kiedy znów wygra. Zakopane to jego ulubione miejsce, tu się wychował, może to będzie przełom? Podkreślam jednak: nie wywierajmy presji, bo jest dobrze.

Kadra A osiąga dobre wyniki, ale następców nie widać. To chyba musi martwić?

Jest duży problem, bo nie mamy w zasadzie zaplecza. W kadrze B jest czterech seniorów, a reszta to juniorzy, na których wysoką formę będziemy musieli poczekać. Jest tam kilku chłopaków z potencjałem, a teraz trzeba, żeby nie zmarnowali szansy, bo mają parametry, technikę. Aleksander Zniszczoł, Przemysław Kantyka, Klemens Murańka i Andrzej Stękała to też nie są zawodnicy spisani na straty. Pracując z Maćkiem Maciusiakiem, mogą jeszcze wiele zdziałać. Mamy jedną ze starszych drużyn w stawce, więc trzeba trzymać kciuki, żeby chłopcy jak najdłużej chcieli jeszcze skakać. Dzięki temu juniorzy będą mieli trochę spokoju. Spójrzmy na Tomka Pilcha, który w zeszłym sezonie prezentował się świetnie w Pucharze Kontynentalnym. Pojechał na Puchar Świata i skakał swoje, ale to już inny poziom. Z presją nie jest łatwo sobie poradzić. Znalazł sponsora, ale musi dobrze skakać, bo sponsorzy chcą wyników.

W Zakopanem Polacy wystąpią w nowych, czarnych strojach?

Mieliśmy ten materiał już latem, testowaliśmy w Zakopanem. Nie był zły, ale nie na tyle bombowy, żeby zrezygnować z tych brązowych kombinezonów, na które mieliśmy zarezerwowany materiał. Gdy na TCS wielu skoczków pojawiło się w matowych, szarych strojach, uznaliśmy, że jednak warto spróbować tego czarnego. Może temperatura sprawia, że inaczej się to tworzywo zachowuje. Ze strojami nie jest łatwo, bo to też indywidualna sprawa zawodnika. Jeden będzie się lepiej czuł w takim kombinezonie, a drugi w zupełnie innym. Kolor nie odgrywa roli, ale w głowie zostaje, że np. „świetnie szło mi w brązowym”. Psychika jest bardzo ważna. Zawodnicy widzieli, że reszta stawki coś zmieniła, a my tego nie robiliśmy, więc zapytali. Trener powiedział: spróbujcie. Dawidowi się spodobało, a Piotrek i Kamil nie skakali dobrze, więc to nie jest żadna „cudowna broń”. To jest nieustanne szukanie przewagi: Kubackiemu i Kobayashiemu szło dobrze w czarnych, to inni też chcieli spróbować. Te stroje są bardzo podobne. Trzeba po prostu dobrze skakać.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA