fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sporty zimowe

Smutek polskich tancerzy

AFP
Natalia Kaliszek i Maksym Spodyriew nie będą dobrze wspominali mistrzostw świata w Mediolanie.

W ubiegłym roku na mistrzostwach świata było miejsce czternaste. Taki sam rezultat polska para taneczna uzyskała przed niespełna miesiącem podczas igrzysk olimpijskich w Pjongczangu. Na mistrzostwa świata w Mediolanie jechali więc ze sporymi apetytami na poprawę pozycji, co wydawało się realne wobec nieobecności mistrzów olimpijskich Kanadyjczyków Tessy Virtue i Scotta Moira i brązowych medalistów, amerykańskiego rodzeństwa Shibutanich. W grę wchodziła nawet pierwsza dziesiątka, co byłoby największym sukcesem polskich tańców na lodzie. Przed szesnastoma laty na mistrzostwach świata w Nagano na 11. pozycji uplasowała się Sylwia Nowak-Trębacka wraz z parterem Sebastianem Kolasińskim.

Tańce na lodzie to najbardziej hierarchiczna a jednocześnie najbardziej techniczna ze wszystkich konkurencji łyżwiarskich. Wielkie niespodzianki są tu sporadyczne a pozycje zwykle wypracowuje się latami. Podobnie jak w pozostałych łyżwiarskich dyscyplinach od czasu słynnej afery z sędziowaniem na igrzyskach w Salt Lake City (2002), w tańcach obowiązuje system Code of Points. Każdemu elementowi przypisana jest określona wartość punktowa. System ten miał na celu uczynić łyżwiarstwo figurowe bardziej wymiernym i sprawiedliwym, jednak krytycy wskazują na jego zbytnie skomplikowanie i brak zrozumienia ze strony przeciętnego widza. Najpierw poszczególne elementy programu ocenia kontroler techniczny, który je nazywa. To on, po wnikliwym obejrzeniu na wielu powtórkach decyduje o tym jak nazwać element, który wykonali zawodnicy. Przykładowo w konkurencjach solowych decyduje o tym czy zawodnik wykonał lutza czy też flipa, a skoki te różni między sobą jedynie krawędź z jakiej wyskakują łyżwiarze. W tańcach na lodzie decyduje np. czy duet wykonał podnoszenie rotacyjne czy też inne i na którym poziomie. Dopiero potem do głosu dochodzą sędziowie, którzy oceniają jakość wykonania poszczególnych elementów.        

Apetyty przed mistrzostwami były wielkie bowiem polscy łyżwiarze z roku na rok, systematycznie wspinali się coraz wyżej w klasyfikacji. Po raz pierwszy na mistrzostwach świata wystąpili przed dwoma laty zajmując 16 pozycje, rok później byli już o dwa miejsca wyżej. Jeszcze lepiej było na mistrzostwach Europy, gdzie zajęli ósme a następnie dziesiąte miejsce poprawiając jednocześnie niemal o 8 punktów swój rezultat punktowy. Wyniki jakie osiągali pozwoliły im też na występy w prestiżowym Grand Prix, gdzie zapraszani są tylko najlepsi.

Mistrzostwa świata w Mediolanie Polacy rozpoczęli 13 miejscem w programie krótkim, który w tym sezonie wszystkie duety wykonują do rytmów latynoamerykańskich. Prezentowali się do składanki „Despacito”, „Deja vu” i „Descarga En Sol Para Tito Puente”. Występ został oceniony niżej niż na igrzyskach olimpijskich. Polacy w Mediolanie za taniec krótki otrzymali notę 63, 70. Z kolei rezultat z Pjongczang za ten sam taniec dałby im dziesiąte miejsce.  Kroki rumby jakie wykonywali zostały ocenione na poziom trzeci a kolejne dwa elementy programu zaledwie na drugi poziom trudności. Dopiero sekwencja obrotów twizzlowych i podnoszenie rotacyjne uzyskało najwyższy poziom czyli czwarty. Zadaniem w tańcu dowolnym było przede wszystkim obronienie pozycji, gdyż tuż za ich plecami plasowały się trzy bardzo groźne duety a różnice wynosiły niespełna setne punktów.  Taniec dowolny Polaków to muzyka z filmu „Wielki Gatsby”. I choć sam występ bardzo się podobał włoskiej publiczności a łyżwiarze zjeżdżali z lodowej tafli z uśmiechami na twarzy, wszystko co stało się później było sporym zaskoczeniem. Już długie oczekiwanie na oceny nie wróżyło niczego dobrego. Chociaż początkowa nota techniczna jaką wszyscy zobaczyli (łącznie z widzami oglądającymi transmisje telewizyjne czy internetowe) wynosiła ponad 52 punkty, ostatecznie stopniała aż o 10. Wszystko wskazywało na to, że panel techniczny po dokładnej analizie dostrzegł błędy. Miny polskiej ekipy w tzw. „Kiss and cry” mówiły zaś same za siebie. W tańcu dowolnym Polacy sklasyfikowani zostali  na przedostatnim  miejscu zaś w łącznej klasyfikacji spadli na pozycję 17.

Wśród tancerzy na mistrzostwach w Mediolanie bezkonkurencyjni byli Francuzi Gabriella Papadakis i Guillaume Cizeron, którzy ustanowili kolejny kosmiczny rekord świata.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA