fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sporty zimowe

Sonja Henie - dziecięca gwiazda z kraju Wikingów

Das Bundesarchiv/Wikimedia Commons
W Pjongczangu o medale od kilku dni rywalizują łyżwiarze figurowei. Oto sylwetka pierwszej wielkiej gwiazdy tego sportu - Sonii Henie.

Zwana była „Nasturcją Północy”, „Białym Łabędziem” i „Lodową Królową Norwegii”. Jako jedyna łyżwiarka figurowa zdobyła trzy złote medale olimpijskie. Aż dziesięciokrotnie triumfowała na mistrzostwach świata. Na lodowisku była rewolucjonistką. Wprowadziła modę na spódnice nie sięgające kolan i białe buty łyżwiarskie, które zarezerwowane były dotąd dla mężczyzn. Jak mawiała przypominały jej one śniegi ojczystej ziemi.  Zachwycała nowatorskimi skokami i piruetami. Była pierwszą sportową celebrytką jak i dziecięcą gwiazdą. Ale przede wszystkim artystką na lodzie. Teatralnego stylu nadała jej słynna rosyjska primabalerina Tamara Karsawina. Henie słynęła ze swojej miłości do pieniędzy, diamentów, futer,  luksusowych samochodów i wpływowych mężczyzn.

Sonja Henie urodziła się w czasie zamieci śnieżnej w dawnej Kristianii a dzisiejszym Oslo. Wielki wpływ miał na nią surowy ojciec, dla którego nadrzędnym życiowym celem były pieniądze. Jako handlarz futer był pierwszym człowiekiem w mieście, który dorobił się motocykla i prywatnego samolotu. To on wpajał córce, że za banknoty kupić można wszystko. Ale uczył też dziewczynkę, że bez ciężkiej pracy, potu i łez niczego nie osiągnie. Sonja zgodnie z nordyckimi tradycjami wychowywana była w sportowym duchu. Już jako czteroletnia dziewczynka przymierzyła narty. Ale jej wielką pasją był balet, którego uczyła się pod okiem rosyjskiej baleriny. Mając sześć lat dostała od rodziców pierwsze łyżwy. Miłość do baletu wywarła ogromny wpływ na łyżwiarski styl dziewczyny. Przed nią zawodniczki jeździły sportowo, popisy młodziutkiej Henie były zaś lodowym spektaklem. „Chciałam czegoś więcej niż inne łyżwiarki – wspominała w swojej autobiografii- chciałam połączyć łyżwiarstwo i taniec”. Po raz pierwszy mistrzynią kraju została już w wieku 9 lat, zaś całe życie rodziny skupiało się wokół pielęgnowania małej gwiazdy. Łyżwiarskie sukcesy okupione zostały brakiem dzieciństwa i międzyludzkich relacji. Sonia nie uczęszczała nawet do szkoły, miała bowiem prywatnych nauczycieli. Ogromne pieniądze zainwestowane w córkę przynosiły coraz większe efekty. Dziewczynka trenowała dwa razy dziennie po kilka godzin, stosując przy tym drakońską dietę opartą na surowych jajkach i krwistych stekach. Sonja w 1924 roku wystąpiła na igrzyskach we francuskim Chamonix Tam nastoletnia mistrzyni po raz pierwszy odczuła gorycz porażki, chociaż już sam udział powinna uznawać za sukces. Dla tej perfekcjonistki był to jednak asumpt do jeszcze bardziej wytężonej pracy.

Stworzenie niepowtarzalnego wizerunku młodziutkiej gwazdy stało się rodzinnym projektem państwa Henie. Na igrzyskach we francuskich Alpach dziewczynka występowała jeszcze w workowatym stroju i czarnych butach, ale już kiedy jako czternastolatka zdobywała pierwsze mistrzostwo świata w 1927 roku, olśniewała przylegającą do ciała suknią z białego aksamitu. Ta przemiana była w owych czasach prawdziwą rewolucją. Spódnica, nie sięgająca kolan, pozwalała młodziutkiej łyżwiarce na wykonywanie niespotykanych dotąd ewolucji. Henie jako pierwsza kobieta wykonywała pojedynczego axla czyli półtora obrotu w powietrzu jak i szczyciła się przyprawiającymi o zawrót głowy piruetami. Rok pózniej zdobyła swój pierwszy złoty medal olimpijski i na ponad dekadę ugruntowała dominację w łyżwiarskim świecie.
Olimpijski sukces jako jedyna łyżwiarka powtórzyła jeszcze dwukrotnie: w Saint Moritz w 1932 roku i w Garmisch-Partenkirchen w 1936. Ale Sonii powoli wyrastały młodziutkie rywalki. Na swoich ostatnich igrzyskach po figurach obowiązkowych minimalną różnicą punktową przegrywała z brytyjską łyżwiarką Cecilią Colledge. W finale występowała jako ostatnia, co dało jej przewagę nad rywalkami. Ale sposób losowania wzbudzał podejrzenia.
Kiedy na horyzoncie pojawiły się młodsze rywalki lodową taflę zamieniła na filmowy ekran, zaś zimną Norwegię na gorące wzgórza Hollywood. „Chcę zrobić z łyżwiarstwem to co Fred Astaire z tańcem” – zapowiadała z uwielbieniem witana na amerykańskiej ziemi. Szybko stała się jedną z największych gwiazd słynnej wytwórni 20 Century Fox. „Miss Henie”  nikomu nie trzeba było przedstawiać. Była bowiem gwiazdą zanim pokochały ją kamery. Wystąpiła m.in. w takich produkcjach jak „Serenada w dolinie słońca” czy „Hrabina Monte Christo”. Zazwyczaj były to musicale lub komedie romantyczne, gdzie pochwalić się mogła łyżwiarskimi występami, co zastępowało brak aktorskiego przygotowania i słabą angielszczyznę. W lukratywnych kontraktach zastrzegała prawo do układania własnej choreografii.  Ameryka ją uwielbiała a ona czerpała z niej ile mogła. Z właściwą sobie ambicją inkasowała dolary domagając się coraz więcej i więcej. Ale tej żyjącej w szaleńczym tempie dziewczynie film szybko przestał wystarczać.  Z pomocą ojca zaaranżowała własna rewię, z którą jeździła po Stanach Zjednoczonych. Kiedy jej blask zaczął przygasać zajęła się sztuką. Z umiłowaniem kolekcjonowała współczesne dzieła, zaś z nieustającego umiłowania do pieniędzy stała się też ich uznanym handlarzem. Udało się też jej ułożyć życie prywatne. Wyszła za mąż za norweskiego potentata okrętowego. Razem z nim prowadziła fundację wspierającą młodych artystów, ale największą miłością jej życia pozostały łyżwy. Jeszcze w latach 60-tych dawała publiczne występy, budząc zachwyt widzów.

Wielkie kontrowersje wzbudzały jej relacje z Adolfem Hitlerem. Henie wielokrotnie występowała na lodowiskach w Niemczech zaś na pokazie w Berlinie (tuż przed igrzyskami w 1936 roku) salutowała mu nazistowskim gestem i okrzykiem „Heil Hitler” zarówno przed jak i po zakończeniu występu. W norweskiej prasie zawrzało. „Czy Sonja jest nazistką?” – pytali przerażeni rodacy. Chociaż na samych igrzyskach już tego gestu nie powtórzyła, przyjęła wraz z rodzicami zaproszenie na lunch w wypoczynkowej posiadłości dyktatora nieopodal Berchtesgaden. Stamtąd przywiozła pamiątkową fotografię z autografem i długą dedykacją. Podczas okupacji Norwegii przez nazistowskie Niemcy nikt z jej krewnych nie ucierpiał z rąk nazistów, nie skonfiskowano też żadnego z należących do niej majątków.  Sonja pytana o to czy jest nazistką odpowiadała: „Nie wiem co to słowo oznacza”. Mówiła, że salutując Hitlerowi po prostu oddawała hołd państwu, które wizytowała. „Jeśli jest ktoś kogo należy się obawiać, to bolszewicy” - dodawała. 

Mimo sławy, nie cieszyła się miłością w ojczystym kraju. Z czasem zrzekła się nawet norweskiego obywatelstwa na rzecz amerykańskiego. Kiedy rodacy zwrócili się do niej z prośbą o pomoc pieniężną dla norweskiego ruchu oporu, gwiazda odmówiła.

Tłumaczyła, że czuje się wyłącznie obywatelką amerykańską. Norweskim pilotom, którzy walczyli z nazistami wysłała jednak pamiątkową fotografię z dedykacją: „Dla przystojnych, norweskich pilotów. Jestem z Was dumna”. Jej gest został jednak przyjęty z irytacją a zdjęcie ostentacyjnie powieszono twarzą do ściany. Dopiero kiedy Stany Zjednoczone przestały być neutralne, Henie przywdziała wojskowy uniform i odwiedziła ojczyznę dając serię pokazów na które bilety były bezpłatne. Zawsze jednak wymijająco wypowiadała się w kwestii nazizmu. Po latach ze łzami w oczach czytała nagłówki norweskiej prasy na swój temat i żałowała, że nie zrobiła dla kraju więcej w czasie wojny. Obawiała się powrotu do ojczyzny, gdzie wielu przypisywało jej zdradę. Przyjęto ją jednak bardzo entuzjastycznie a jej lodowe show „Holiday on Ice” w 1953 i 1955 roku biło rekordy popularności. Swój powrót do łask w dużej mierze zawdzięczała rodzinie królewskiej, która zaszczyciła jej występy. Para królewska uczestniczyła także w jej pogrzebie w roku 1969, a w Oslo powstało muzeum dla upamiętnienia łyżwiarki.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA