fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sporty zimowe

Elisabeth Revol dla "L'Equipe": Życie ludzi powinno być na pierwszym miejscu

AFP
- Nie mam zamiaru wywoływać wojny nuklearnej z Pakistanem – mówi w dzienniku „L’Equipe” o kulisach wyprawy na Nanga Parbat Ludovic Giambiasi, koordynator akcji ratunkowej ze strony francuskiej.

Przyjaciel uratowanej Elisabeth Revol w ostrej wypowiedzi opisuje to, co się wydarzyło podczas niedawnej operacji w Himalajach. Twierdzi, że wciąż powstrzymuje się od tego, by powiedzieć całą prawdę. Jego zdaniem Tomasza Mackiewicza, który wraz z Francuzką zdobył szczyt, a potem nie miał siły zejść, można było ocalić.

- Normalnie życie ludzkie jest na pierwszym miejscu… Trzy dni i trzy noce bez snu. Nie mam zamiaru wywołać wojny nuklearnej z Pakistanem. Można było uratować Tomka. Wypowiedzianych zostało mnóstwo kłamstw, kłamano, że helikopter może wzlecieć wyżej, a cena cały czas szła w górę, z 15 tysięcy dolarów do 40 tysięcy euro. Bez pomocy ambasady Polski, która sięgnęła do własnych środków i prosiła o ludzi do pomocy, oni by nie przybyli. Słyszeliśmy o autoryzacji, helikoptery odlatywały za późno albo wylatywały, a potem wracały. Nie chcę o tym mówić… Najpierw się ratuje, a potem… - opowiadał wzburzony Giambiasi.

Revol, która w środę wieczorem pojawiła się na konferencji prasowej w Chamonix na spotkaniu z dziennikarzami była bardziej wstrzemięźliwa w wypowiedzi, choć również jest pełna żalu, że nie udało się uratować Mackiewicza.

- Jestem wciąż poruszona i wściekła, on zasłużył na to, żeby żyć, żeby cieszyć się z pokonania trasy, którą próbował siedem razy. Mógłby rozmawiać o tym ze swoimi dziećmi. Tak bardzo lubił bawić się z nimi… -  mówiła przerywając swą wypowiedź często z powodu wzruszenia. - Opuściłam Tomka w dziwny sposób. Helikopter mógł przylecieć i ja mogłam zejść. Tomek zgodził się – powiedziała opisując potem własną gehennę. Podkreśliła, że jej polski przyjaciel był w bardzo ciężkim stanie.

Na środowym spotkaniu Revol i Giambiasiego z dziennikarzami zjawiło się kilkanaście osób. Największy francuski sportowy dziennik „L’Equipe” zamieścił w czwartkowym wydaniu całostronicowy tekst szeroko informując o konferencji.

 

Dziennikarze podkreślili też rolę w całej akcji polskich alpinistów. „Trzeba było sprytu dwóch zuchwałych alpinistów, Denisa Urubko i Adama Bieleckiego, żeby ściągnąć ją  ze śmiertelnego zbocza” – napisała „L’Equipe”.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA