fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sporty zimowe

Javier Fernandez obronił mistrzostwo świata

Javier Fernandez
AFP
Hiszpan Javier Fernandez zdobył złoty medal pośród solistów na mistrzostwach świata w Bostonie. Na podium stanęli też Japończyk Yuzury Hanyu i Chińczyk Bojang Jin

Chociaż Javier Fernandez to obrońca tytułu, na mistrzostwa wcale nie przyjechał w roli faworyta. Był nim ustanawiający nieprawdopodobne rekordy mistrz olimpijski z Soczi Yuzuru Hanyu. Przed rokiem na mistrzostwach świata Hanyu również przegrał z Fernandezem, jednak w tym sezonie występował fenomenalnie dwukrotnie pokonując magiczną ocenę 300 punktów za program krótki i dowolny ( po raz pierwszy na zawodach NHK w Tokio a kilka tygodni póżniej w finale Grand Prix w Barcelonie). Na amerykańskiej ziemi zapowiadał rewanż nad Hiszpanem i chociaż prowadził z solidną przewagą po programie krótkim, występem w programie dowolnym zaprzepaścił swoją szansę.

Publiczność zgromadzona na lodowisku TD Garden w euforii wstawała z miejsc kiedy Fernandez kręcił kończące program piruety. Hiszpan występował jak natchniony, rewelacyjnie łącząc elementy techniczne i umiejętności aktorskie. Aż trzy poczwórne skoki: dwa salchowy i toeloop były najtrudniejszymi elementami jego finałowego pokazu. Lekkość i precyzja z jaką wykonywał akrobatyczne ewolucje komponowała się z zabawowym charakterem występu do muzyki „ Boys and Girls”. Samym programem dowolnym wypracował 30 punktową przewagę nad rywalami, chociaż jeszcze kilka godzin wcześniej nic tego nie zapowiadało. Z powodu kontuzji pięty Fernandez opuścił ostatnie treningi przed finałem i poddawał się zabiegom rehabilitacyjnym.

„Wiedziałem, że muszę pojechać program swojego życia jeśli chcę pokonać Hanyu” – mówił Fernandez, który wraz ze swoim rywalem trenuje w Cricket Club w Toronto pod okiem Briana Orsera (wicemistrza olimpijskiego z igrzysk w Calgary 1988). Jak na razie pomiędzy oboma zawodnikami nie iskrzy a wręcz przeciwnie wzajemnie motywują się do coraz większych osiągnięć. Rekordy świata ustanawiane przez Japończyka w cyklu Grand Prix skłoniły Hiszpana do wprowadzenia trudniejszych elementów do swoich występów. W programie krótkim zaczął wykonywać dwa poczwórne skoki (jeden w kombinacji a drugi solo) zaś do programu dowolnego dołączył drugiego potrójnego axla. Choć jak sam oceniał tuż przed mistrzostwami świata wartość techniczna jego występów wciąż była nieco niższa od tego co miał w planach Hanyu.

Ubiegłoroczna porażka na mistrzostwach świata zmotywowała także Japończyka, który pracował nad jakością wykonywanych elementów i prezentacją. Wydawał się być nie do pokonania. Jednak w ciągu ostatnich tygodni łyżwiarz zmagał się z kontuzją stopy, która na pewien czas wykluczyła go z treningów. Powrócił na rodzinne lodowisko do japońskiego miasta Sendai, które w 2011 roku zostało zdewastowane przez trzęsienie ziemi i tsunami. Tam pracował nad powrotem do pełni formy, kontaktując się ze swoim kanadyjskim trenerem Brianem Orserem jedynie za pomocą maili. Postępy łyżwiarza amatorską kamerką nagrywała zaś jego mama. Normalne treningi wznowił niedługo przed mistrzostwami świata. W Bostonie kilkakrotnie wspominał, że czuje się nieswojo. W programie dowolnym dwa razy upadł przy poczwórnym salchowie.

Kiedy w finale Grand Prix w Barcelonie, Japończyk ustanawiał rekord świata ( 330. 94) pierwszy ukłonił mu się Hiszpan. Wczoraj na mistrzostwach świata triumfującemu Hiszpanowi, pierwszy ukłonił się Japończyk.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA