fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sporty motorowe

Formuła 1: Nico Rosberg. Syn inny niż ojciec

Święto Mercedesa w Abu Zabi. Nico Rosberg został w niedzielę 33. mistrzem świata Formuły 1
PAP/EPA
Sukces Nico Rosberga oznacza, że już drugi raz ojciec i syn zostali mistrzami świata.

Dwadzieścia lat temu Damon Hill poszedł w ślady Grahama, czempiona z sezonów 1962 i 1968, a teraz Nico powtórzył osiągnięcie Keke – najlepszego w 1982 roku. Tyle że Rosberg senior zdobył tytuł dla Finlandii, a jego syn – urodzony w Wiesbaden, od urodzenia mieszkający w Monako – ściga się pod niemiecką flagą. Na początku kariery reprezentował ojczyznę ojca (urodzonego zresztą... w Szwecji), ale szybko okazało się, że sponsorzy łaskawszym okiem patrzą na sportowca z potężnych Niemiec niż z Finlandii. Rosberg junior nie mówi nawet po fińsku, chociaż zna aż pięć języków: poza niemieckim i angielskim mówi po włosku, francusku i hiszpańsku.

Nico urodził się cztery dni po zwycięstwie ojca w Grand Prix USA, w czerwcu 1985 roku. Nie mógł oglądać jego wyczynów w Formule 1, bo Keke zakończył karierę po następnym sezonie, z bilansem pięciu wygranych i historycznym, pierwszym mistrzostwem świata dla Finlandii. Nie porzucił jednak wyścigów i rywalizował w innych seriach, a następnie prowadził zespoły w kartingu, Formule BMW, Formule 3 czy DTM. Czuwał m.in. nad karierą swego rodaka Miki Hakkinena – kolejnego podwójnego mistrza świata F1 rodem z Finlandii.

Mały Nico nie miał wyjścia i w takich warunkach musiał zostać kierowcą. Jego pokolenie – zawodników urodzonych w połowie lat 80. – było wyjątkowo mocne. Już w kartingu toczył boje z Lewisem Hamiltonem i Robertem Kubicą. Postrzegano go jako najmniej utalentowanego z tej trójki, ale wspinaczkę po szczeblach kariery ułatwiało wsparcie ojca mającego kontakty w wyścigach. Nico w seriach juniorskich reprezentował barwy rodzinnej ekipy, Team Rosberg. Hamilton wspominał czasami kontrast między jego niezbyt zamożną, do tego rozbitą rodziną spoza świata motosportu, z mieszkającym od dziecka w Monako rówieśnikiem, synem obrotnego mistrza świata.

Nico w F1 zadebiutował w 2006 roku w Williamsie – zespole, w którym jego ojciec zdobył swój mistrzowski tytuł. Potężny niegdyś team znalazł się wówczas na krawędzi załamania. Sukcesów nie było wiele: parę miejsc na podium i najlepszych czasów okrążeń, to wszystko, czym Nico mógł zabłysnąć.

Za to szybko dorobił się przezwiska: Rosberga, bo jego znakiem rozpoznawczym było rozczesywanie blond włosów dłonią od razu po zdjęciu kasku, koledzy z toru nazywają też „Britney", a pewnego razu w ramach żartu wkleili mu nawet zdjęcie Britney Spears do paszportu.

Spokój Nico, na torze i poza nim, mocno kontrastuje z wyczynami jego ojca. Keke palił jak komin fabryczny i irytował swojego szefa Franka Williamsa, zdeklarowanego abstynenta, pochłanianiem hurtowych ilości whisky oraz wina. Gdy po zdobyciu tytułu na torze w Las Vegas otoczyli go licznie przybyli na tę okazję fińscy dziennikarze, błyskawicznie odprawił ich z kwitkiem.

– Nie interesowaliście się mną przez całą karierę, więc teraz nie mam wam nic do powiedzenia – wypalił. Poza tytułem sławy przysporzyło mu też szalone okrążenie kwalifikacyjne na angielskim Silverstone: w 1985 roku uzyskał średnią prędkość 259 km/h, do tego z jednej opony jego Williamsa uchodziło powietrze. Ustanowiony przez niego rekord prędkości przetrwał 17 lat i został pobity dopiero w świątyni szybkości, na włoskiej Monzy.

Dziennikarze żartują z Nico, że potrafi być śmiertelnie nudny w pięciu językach. Widać to zwłaszcza na tle barwnej postaci jego zespołowego partnera, Lewisa Hamiltona. Rosberg od blasku reflektorów woli życie rodzinne i kibicowanie Bayernowi Monachium. Kiedyś dostał od Philippa Lahma koszulkę z autografami piłkarzy i swoim nazwiskiem, a w reklamach Mercedesa i Bayernu nawet śpiewa hymn drużyny z Monachium.

Barwy Mercedesa Rosberg reprezentuje od 2010 roku. Najpierw jeździł z Michaelem Schumacherem, który po przerwie wrócił do ścigania na trzy sezony, a następnie jego zespołowym partnerem został Hamilton. Nico dwoił się i troił, dorzucał do kolekcji kolejne miejsca na podium i zwycięstwa (pierwsze odniósł w GP Chin 2012), ale w nowym duecie grał jednak drugie skrzypce. Od wprowadzenia w 2014 roku hybrydowych silników i początku dominacji Mercedesa stawką walki wewnątrz ekipy były mistrzowskie tytuły.

W pierwszym sezonie obowiązywania nowych przepisów batalia trwała do samego końca, ale inicjatywa w decydującej fazie była po stronie Hamiltona, a po kolizji z Anglikiem na torze Spa-Francorchamps Rosberg dostał naganę od zespołu i stracił swój ogromny atut, czyli opanowanie. Popełniał błędy, które pomogły Hamiltonowi w wywalczeniu tytułu. Sezon 2015 był teatrem jednego aktora i Nico już na cztery wyścigi przed końcem musiał uznać wyższość Hamiltona. W tym roku znów przytrafiały im się spięcia na torze: w Hiszpanii obaj odpadli po kolizji na ostatnim okrążeniu, w Austrii zderzyli się na ostatnim. Anglika trapiły awarie i choć trudno mieć pretensje do Nico, że wykorzystywał problemy rywala do zbudowania przewagi, to trudno zapomnieć, że kłopoty techniczne kosztowały obrońcę tytułu sporo punktów. Rosberg nie przekonywał też brakiem tempa w deszczu (np. w Monako czy Brazylii), a próby ostrzejszej walki z rywalami na torze często kończyły się zawinionymi przez niego kolizjami. Utrzymał jednak kapitał zbudowany na słabszych występach Hamiltona i dzięki natchnionej jeździe w Baku czy Singapurze. Keke, który do 2008 roku prowadził karierę syna, na jego życzenie już dawno usunął się w cień i decydujące starcie w Abu Zabi oglądał u znajomego w pobliskim Dubaju. Dopiero po wyścigu przyjechał na tor. – W końcówce wziąłem głęboki łyk piwa i pomyślałem, że będzie gorąco – skomentował w swoim stylu sukces syna.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA