fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sporty motorowe

Formuła 1: Satysfakcja rezerwowego

Robert Kubica w środę testował bolid Alfy Romeo. Uzyskał najlepszy czas dnia
AFP
Robert Kubica odżył w nowym zespole. Zdaje się czerpać więcej radości z pracy kierowcy testowego niż z ubiegłorocznych startów.

Kubica zamienił fotel wyścigowy w Williamsie na posadę rezerwowego w ekipie Alfy Romeo Racing Orlen. I choć rywalizacji w F1 nie posmakuje – chyba że będzie musiał w awaryjnej sytuacji zastąpić jednego z podstawowych zawodników – to docenia atmosferę, w której przyszło mu pracować.

– Wróciłem do mojego sportowego domu – komentował Kubica rozpoczęcie współpracy z ekipą, która bazuje w szwajcarskim Hinwil. Pierwszy start w Formule 1, pierwsze podium, pole position i zwycięstwo, czwarta lokata w sezonie 2008: to wszystko Kubica osiągnął w samochodach budowanych w Hinwil, jeszcze w zespole BMW Sauber (od zeszłego roku ekipa startuje pod nazwą Alfa Romeo, ale za działalność sportową cały czas odpowiada firma Sauber). – Nie zawsze było różowo, ale miło tu wrócić i znów zobaczyć te same twarze i tych samych ludzi, dzięki którym to wszystko się zaczęło – mówi teraz kierowca.

Podobnie jak Williams, Alfa Romeo jest zespołem prywatnym. Od ścisłej czołówki – Mercedesa, Ferrari, Red Bulla – dzieli je nie tylko przepaść finansowa (dwu- czy nawet trzykrotnie mniejszy roczny budżet, co przekłada się na poziom zatrudnienia czy szybkość projektowania i wdrażania poprawek), ale także możliwości technologiczne. W siedzibie zespołu dopiero niedawno uruchomiono symulator, a czołowi gracze korzystają z takich urządzeń od dekady.

Mimo podobnej sytuacji, czyli przymusowej egzystencji w środku stawki, bez szans na rzucenie rękawicy wyścigowym potęgom, filozofia Alfy Romeo i Williamsa jest zupełnie różna. Zespół z Hinwil postawił na zacieśnianie współpracy z Ferrari, natomiast brytyjska ekipa w imię niezależności próbuje robić jak najwięcej rzeczy samodzielnie.

Jednostkę napędową kupuje oczywiście od Mercedesa, ale już skrzynię biegów projektuje i buduje we własnym zakresie, mimo że regulamin zezwala na zaopatrywanie się w wybrane podzespoły – jest ich całkiem sporo, właściwie tylko powierzchnie aerodynamiczne i kadłub samochodu trzeba projektować samemu.

Dotychczasowe podejście Williamsa oznaczało, że cenny czas, fundusze oraz wysiłek pracowników były przeznaczane na rzeczy, które można było załatwić „na skróty". Szczególnie groteskowa była sytuacja ze wspomnianą skrzynią biegów: rozwiązanie Williamsa było cięższe i bardziej archaiczne niż konstrukcje rywali, a mimo to właściciele ekipy nie chcieli nawet myśleć o zacieśnianiu współpracy z większym konstruktorem – chociaż rzeczywistość w Formule 1 się zmieniła.

Jeden przyjaciel

Sezon 2019, który przyniósł powrót Kubicy do wyścigowej stawki, był największą klęską Williamsa w historii. Na papierze Alfa Romeo uzyskała niewiele lepszy wynik w klasyfikacji konstruktorów – ósma lokata wobec dziesiątej Williamsa – ale ekipa z Hinwil biła się w środku stawki i zdobyła 57 pkt. Williams zapisał na swoje konto tylko jeden – zresztą dzięki Kubicy, który w deszczowej GP Niemiec zajął dziesiąte miejsce... po nałożeniu kary czasowej na obu kierowców Alfy Romeo.

Brytyjski zespół regularnie okupował ostatnie lokaty, a wszystko zaczęło się przecież od zimowych testów, na które samochód przybył z prawie trzydniowym opóźnieniem. Później sezon upływał pod znakiem braku części zapasowych (słynne ściągnięcie Kubicy z toru podczas GP Rosji, by oszczędzić elementy na kolejne wyścigi) oraz fatalnej charakterystyki samochodu.

– Jakość wykonania jest o wiele lepsza, jeździ się znacznie przyjemniej – tak George Russell komentował przesiadkę do tegorocznego modelu Williamsa, który znacznie szybszy nie będzie, ale może umożliwi ekipie walkę o coś więcej niż ostatni rząd na starcie.

Tymczasem Kubica nie krytykuje otwarcie Williamsa, ale między wierszami nieco ironicznych wypowiedzi można wiele wyczytać. – Samochód jest zupełnie inny niż to, do czego przyzwyczaiłem się przez poprzednie dwa lata. Już w pierwszym zakręcie przekonałem się, że hamulce w bolidzie Formuły 1 mogą działać tak, jak zapamiętałem to z dawnych lat – mówił po pierwszym teście w barwach Alfy Romeo.

W nowym zespole nie ma miejsca na chaos w zarządzaniu, który przyniósł Williamsowi spadek na samo dno Formuły 1. Szef ekipy Frederic Vasseur zjadł zęby na wyścigach i potrafi rządzić twardą ręką, a w Grove córka słynnego założyciela Williamsa Claire Williams nie poradziła sobie z obsadzeniem kluczowych stanowisk właściwymi ludźmi. Odpowiedzialny za zeszłoroczną konstrukcję dyrektor techniczny Paddy Lowe odszedł u progu sezonu 2019, zostawiając zespół z niedopracowanym i po prostu słabym samochodem, który ponadto nie został przygotowany na czas.

Zmiana otoczenia i samochodu wymagała przystosowania także ze strony Kubicy, nie tylko jeśli chodzi o hamulce. – W padoku F1 jest jeden przyjaciel, nazywa się docisk aerodynamiczny – tłumaczył dziennikarzom po swoim drugim teście w Alfie Romeo, gdy uzyskał najlepszy czas dnia. – Teraz mam taki docisk, że jestem w stanie pojechać szybciej, mimo że na początku mózg mówił mi: „to niemożliwe". Musiałem się odblokować.

Błyskawiczne poprawki

Inne są nie tylko możliwości i osiągi samochodu, ale także praca ekipy. Williams nie potrafił zbudować bolidu na czas, w trakcie sezonu brakowało świeżych części zamiennych i przygotowano tylko jeden pakiet poprawek. Tymczasem inżynierowie Alfy Romeo już na drugie testy przywieźli zmienione przednie skrzydło i kilka dodatków aerodynamicznych.

– Mamy trochę poprawek (w porównaniu z testami przed tygodniem – przyp. red.), teraz musimy dobrze odrobić pracę domową – mówi Kubica. – Tydzień temu miałem lepsze odczucia, ale wiadomo, że warunki mogą mieć duży wpływ, więc musimy zrozumieć, co nam się przyda i co trzeba jeszcze poprawić. Zrobiliśmy już postęp w kilku obszarach, z którymi mieliśmy problemy w zeszłym tygodniu. Zespół błyskawicznie zareagował. Dobrze widzieć, że działa tak szybko i ceni uwagi moje oraz kierowców wyścigowych.

Szkoda tylko, że Kubica nie trafił wcześniej do środowiska na poziomie odpowiadającym standardom Formuły 1. Może się to wydawać dziwne, ale polski zawodnik zdaje się czerpać więcej satysfakcji z tegorocznej pracy rezerwowego niż z ubiegłorocznych startów w wyścigach.

Autor jest komentatorem telewizji Eleven Sports

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA