fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sporty motorowe

Alfa Romeo w Warszawie

Bolid zespołu Alfa Romeo Racing Orlen w Warszawie
materiały prasowe
Sponsorowany przez PKN Orlen zespół Alfa Romeo pokazał swój tegoroczny model C41 na scenie Teatru Wielkiego.

Wydarzenie bez udziału publiczności było o tyle wyjątkowe, że po raz pierwszy nowe auto wraz z najważniejszymi postaciami ekipy – szefem, dyrektorem technicznym, duetem podstawowych kierowców i tym trzecim, Robertem Kubicą – miało swoją premierę w Polsce.

W zeszłym roku Kimi Raikkonen i Antonio Giovinazzi zdobyli zaledwie po cztery punkty, a zespół uplasował się na ósmej pozycji w klasyfikacji konstruktorów. Takie same lokaty ekipa zajmowała także w dwóch poprzednich sezonach, ale ostatnio straty do konkurencji – zarówno punktowe, jak i pod względem osiągów na torze – znacznie wzrosły. Tegoroczne samochody z powodu wymuszonych pandemią oszczędności w dużej mierze muszą być oparte na zeszłorocznych konstrukcjach, ale zespół liczy na to, że dostawca jednostki napędowej, czyli Ferrari, zrobił na swoim polu znaczące postępy. W sezonie 2020 właśnie głównie przez możliwości jednostki napędowej fabryczna włoska ekipa oraz jej klienci, jak Alfa Romeo, spadli na dalsze pozycje w stawce.

– W zeszłym roku zajęliśmy ósme miejsce, więc musimy celować w poprawę tej pozycji – deklaruje szef zespołu Frederic Vasseur. – W tej chwili każdy zespół ma ogromne oczekiwania i wszyscy chcą jak najlepiej wypaść w pierwszym wyścigu sezonu. To jak pierwszy dzień w szkole.

Przygotowania będą w tym roku wyjątkowo krótkie: odbędą się tylko trzy dni zimowych testów, w połowie marca. Inaczej będą także wyglądały prace rozwojowe w trakcie sezonu, bo poza przyspieszaniem tegorocznej konstrukcji trzeba także szykować zupełnie inny samochód na sezon 2022. Właśnie za rok w życie wchodzą przełożone z powodu pandemii całkowicie nowe przepisy techniczne, więc każdy zespół będzie musiał podzielić swoje wysiłki między dwa projekty.

– Będziemy przygotowywali poprawki w trakcie sezonu, ale oczywiście mniej niż zazwyczaj – przyznaje dyrektor techniczny Jan Monchaux. – To ostatni rok z obecnymi przepisami i skupimy się na sezonie 2022, który będzie absolutną rewolucją. Zupełnie nowe samochody oznaczają świetną okazję do wykonania skoku w stronę czołówki stawki. Im mniej wysiłków poświęcimy tegorocznemu samochodowi, tym więcej możemy przeznaczyć na przyszłoroczny.

Robert Kubica drugi rok z rzędu będzie kierowcą testowym i rezerwowym. Jednocześnie planuje starty w wyścigach długodystansowych, w cyklu European Le Mans Series. – Dobrą stroną mojej pracy jest możliwość jeżdżenia samochodem Formuły 1, a złą przyglądanie się, jak inni startują w wyścigach – mówił podczas prezentacji. – Dlatego łączę to ze startami w innej serii. Miejmy nadzieję, że ten rok będzie trochę mniej szalony jeśli chodzi o zadania i podróżowanie, ale za to bardziej szalony, jeśli chodzi o moje rezultaty na torze. Nie chodzi tu tylko o Formułę 1, gdzie akurat uważam, że od strony mojej jazdy było w zeszłym roku bardzo dobrze.

– Myślę, że nie będzie dużego przetasowania w stawce – dodaje Kubica, pytany o szanse swojej ekipy w sezonie 2021. – Ten rok to bardziej kontynuacja poprzedniego, ponieważ nie było wielkiej zmiany regulaminowej. Mam nadzieję, że będziemy w stanie częściej walczyć o punkty. Na pewno nie będzie to łatwe zadanie.

Kubica w zeszłym roku pięć razy zasiadł za kierownicą samochodu w piątkowych sesjach treningowych. Znajomość bieżącej charakterystyki auta oraz efektów wprowadzanych zmian miała ułatwiać mu pracę przy rozwoju symulatora, nowego narzędzia w rękach zespołu. W tym roku kalibracja i rozwój symulatora nadal będą ważnym zadaniem, bo zeszłorocznym planom mocno przeszkodziła pandemia i wymuszone przestoje w pracy w fabryce. Z drugiej strony piątkowe sesje treningowe skrócono w tym sezonie z 90 do 60 minut, zatem kierowcy wyścigowi będą mieli mniej czasu na przygotowania do reszty wyścigowego weekendu, jeśli przyjdzie im oddawać samochód Kubicy.

Doświadczony Raikkonen i rozpoczynający trzeci sezon startów Giovinazzi z jednakową ostrożnością wypowiadają się o szansach. – Mam nadzieję, że będziemy szybsi niż w zeszłym roku, bo osiągi samochodu to jedyna rzecz, która się liczy – mówi weteran z Finlandii. – Za parę tygodni podczas testów przekonamy się, w czym to auto jest lepsze, a w czym nie. Za miesiąc, podczas pierwszego wyścigu, przekonamy się natomiast, gdzie jest nasze miejsce w stawce.

– Oczywiście najpierw musimy sprawdzić, na co stać nasz samochód – dodaje Giovinazzi, pytany o swoje cele na sezon 2021. – Ja ze swojej strony chcę się cały czas poprawiać. Mam nadzieję, że samochód będzie szybszy i będziemy częściej zdobywali punkty. Taki jest cel.

Pierwsze odpowiedzi na pytania o tegoroczny układ sił poznamy w ostatni weekend marca. Wtedy w Bahrajnie odbędzie się pierwsza runda mistrzostw. Cały sezon ma liczyć rekordowe 23 wyścigi – czeka nas między innymi powrót Formuły 1 do Holandii po 35-letniej przerwie oraz pierwsza w historii wyprawa do Arabii Saudyjskiej – ale z oczywistych powodów nikt nie zakłada w ciemno, że wszystkie wyścigi uda się rozegrać.

Autor jest komentatorem telewizji Eleven Sports

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA