fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sporty motorowe

Formuła 1: Sztuczka Mercedesa

AFP
Ledwo rozpoczęły się zimowe przygotowania do kolejnego sezonu Formuły 1, a padok już rozgrzewają pierwsze kontrowersje. Mistrzowie świata z Mercedesa wyposażyli swój samochód w innowacyjny układ kierowniczy, a ekipa Racing Point praktycznie skopiowała zeszłoroczny projekt „Srebrnych Strzał”.

Korespondencja z Barcelony

Dla odmiany na torze panował raczej spokój: zespoły ponownie zaliczyły sporo cennych kilometrów, a najlepszymi czasami popisali się tym razem Kimi Raikkonen z Alfa Romeo Racing Orlen oraz Sergio Perez z Racing Point. Kwadrans przed końcem czwartkowych jazd samochód Raikkonena zatrzymał się na torze, po celowym wypaleniu paliwa – to normalna praktyka podczas testów, dzięki której inżynierowie mogą precyzyjnie skalibrować czujniki poziomu benzyny. Była to pierwsza czerwona flaga podczas tegorocznych testów, które przebiegają pod znakiem imponującej niezawodności samochodów. W czwartek faworyci – Mercedes, Ferrari czy Red Bull – uplasowali się poza pierwszą trójką, realizując swoje programy przygotowawcze.

Furorę w padoku zrobiły nagrania z kamery pokładowej w samochodzie Lewisa Hamiltona. Na prostych odcinkach toru zawodnik pociąga kierownicę do siebie, wówczas przednie koła zmieniają kąt względem siebie. Normalnie są delikatnie rozwarte, co poprawia charakterystykę samochodu w zakrętach, natomiast sztuczka Mercedesa ustawia je równolegle do siebie – zmniejszając w ten sposób opór na prostej. Jak każda nowinka techniczna, także i ta spotkała się z natychmiastową reakcją konkurencji, pytającej o legalność takiego rozwiązana. Mercedes postąpił jednak zgodnie z utartym zwyczajem, informując wcześniej o swoim pomyśle Międzynarodową Federację Samochodową (FIA). 

Sędziowie oceniają zgodność nowej koncepcji z regulaminem i jeśli wszystko jest w porządku, to informują o tym tylko zainteresowany zespół. Jeśli ich zdaniem pomysł narusza przepisy, to wówczas wszystkie ekipy otrzymują tak zwaną dyrektywę techniczną, w której zawarte jest doprecyzowanie danego punktu regulaminu technicznego. Chodzi o to, by zespoły nie traciły czasu i zasobów na wymyślanie rozwiązania, które przyszło już do głowy komuś innemu, ale według interpretacji sędziów jest niezgodne z przepisami. W tym przypadku rywale wątpliwości zatem mieć nie mogą, bo Mercedes postąpił zgodnie z procedurami. Pozostaje oczywiście pytanie, co jeszcze mistrzowie świata wymyślili, by przedłużyć trwającą od 2014 roku dominację.

Bezzasadne są również ewentualne pretensje pod adresem Racing Point. Siódma ekipa ubiegłorocznych mistrzostw przygotowała na ten sezon samochód, który do złudzenia przypomina zeszłoroczną konstrukcję Mercedesa. Obie ekipy współpracują ze sobą – Racing Point korzysta z jednostek napędowych i skrzyń biegów Mercedesa – ale dotychczas te relacje nie były tak bliskie, jak w przypadku Red Bulla i AlphaTauri (to nowa nazwa Toro Rosso) czy Ferrari i Haasa. Skala podobieństwa jeśli chodzi o projekt aerodynamiczny jest co prawda zauważalnie większa niż w przypadku dwóch pozostałych par, ale kopiowanie cudzych projektów – nawet w przypadku ekip, które nie współpracują blisko ze sobą – nie jest ani niczym nowym, ani zabronionym.

Oczywiście pretensje do Racing Point będą tym większe, im lepsze wyniki będzie notował zespół – a na razie Perez popisał się trzecim czasem pierwszego dnia i drugim drugiego dnia testów. Jednak jak to co roku bywa, prawdziwą weryfikacją formy będzie dopiero pierwszy wyścig sezonu. Na razie trwa festiwal optymizmu: z każdego garażu docierają zapewnienia, że tegoroczna konstrukcja jest lepsza od zeszłorocznej. Potwierdzają to także czasy – przed rokiem rezultaty na poziomie dwóch pierwszych dni testów notowano dopiero w samej końcówce przygotowań.

Autor jest komentatorem telewizji Eleven Sports.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA