fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sporty motorowe

Dakar: Sonik najszybszy na wydmach

materiały prasowe
Polski quadowiec wygrał przedostatni etap rajdu w Arabii Saudyjskiej i umocnił się na trzecim miejscu w klasyfikacji generalnej. Dobrze radzili sobie także pozostali nasi kierowcy.

- Takie etapy jak dzisiejszy czy początek dziewiątego i dziesiątego to kwintesencja wyzwania, którym jest dla mnie Dakar. To powód, dla którego uwielbiam rajdy cross country - podkreśla Rafał Sonik. W czwartek od początku narzucił mocne tempo i z każdym kilometrem na pustyni Empty Quarter powiększał przewagę nad rywalami.


Drugi dzień maratonu z metą w Harad prowadził przez trudne i nieprzewidywalne wydmy. - Są one przewiane wiatrem w różnych kierunkach. Co więcej, ostatnio padały tu deszcze, więc zrobiła się jeszcze trudniejsza do jazdy. I właśnie to było fantastyczne. Mogliśmy poćwiczyć wszystkie możliwe kombinacje dohamowań, przyspieszeń, balansów i skoków. Fenomenalny fragment - opowiadał z uśmiechem triumfator Dakaru 2015.


I choć po około 150 km odcinka specjalnego, zawodnicy wyjechali na bardziej płaskie tereny, umożliwiające coraz szybszą jazdę, Sonik nie dał się dogonić konkurencji. Nawet pomimo kłopotów z nawigacją.


- Zepsuła się moja przewijarka do roadbooka i musiałem obracać rolkę ręcznie - pokrętłami. W związku z tym musiałem momentami zwalniać i patrzeć kilkaset metrów do przodu, żeby być pewnym, że nie ma tam żadnych przeszkód - relacjonował krakowianin, nie kryjąc satysfakcji ze zwycięstwa.


Problemów nie uniknął Kamil Wiśniewski, który triumfował dzień wcześniej. - Po 50-60 km pojawiły się kłopoty ze sprzęgłem i skrzynią biegów. Zatrzymywałem się i regulowałem sprzęgło. Nie wiedziałem, czy ukończę odcinek, bo niektóre biegi działały sprawnie, a inne nie, ale się udało. Dziś wymieniamy silnik i jutro ostatni dzień ścigania - cieszy się Wiśniewski, który uzyskał dziesiąty czas i w klasyfikacji jest wciąż piąty. Na 12. pozycję awansował Arkadiusz Lindner (w czwartek piąty). Lider Ignacio Casale powiększył przewagę nad Francuzem Simonem Vitse do 21 minut, Sonika wyprzedza o ponad godzinę.

Najlepszą lokatę w tegorocznym rajdzie zajął Maciej Giemza. Motocyklista Orlen Team był 16. i umocnił się na 18. miejscu. Niemal od początku Dakaru prowadzi Amerykanin Ricky Brabec. 


Kolejny udany dzień ma też za sobą Kuba Przygoński - w czwartek piąty wśród kierowców samochodów. W każdym z etapów drugiej części Dakaru meldował się w pierwszej dziesiątce.


- Jesteśmy tu po to, żeby walczyć i do końca atakujemy. Na pewno już trochę odczuwamy zmęczenie rajdem, więc cieszymy się, że jutro ostatni odcinek - przyznaje Przygoński, który w klasyfikacji awansował na 20. pozycję.


Na 12. przesunął się drugi z kierowców Orlen Team Martin Prokop. Czech zmagał się w czwartek z uszkodzonym wałem napędowym, ale dotarł na metę z 11. czasem. Etap wygrał Francuz Stephane Peterhansel, ale liderem pozostaje Hiszpan Carlos Sainz.


Drugi czas w klasie UTV uzyskali Aron Domżała i Maciej Marton. Zaliczyli prawie czysty przejazd, tracąc tylko trzy minuty na wymianę paska. Z awarią uporali się Maciej Domżała i Rafał Marton, zachowując 12. miejsce w rajdzie i drugie w klasie seryjnych aut.


Przed uczestnikami ostatni dzień ścigania - 374 km odcinka specjalnego. Zdaniem organizatorów finałowy etap wciąż może namieszać w klasyfikacji generalnej, zwłaszcza ostatnie 100 km przed neutralizacją zapowiadane jako prawdziwa łamigłówka nawigacyjna. Po przyjeździe do Qiddiya kierowcy pokonają jeszcze 20-kilometrowy fragment, którego stawką będzie nagroda „Qiddiya Trophy”. Prosto z trasy udadzą się podium.

 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA