fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sporty motorowe

Żużlowe Grand Prix we Wrocławiu. Rekordowo szybka sprzedaż biletów

Shutterstock
Po dwunastu latach żużlowe Grand Prix wraca do kolebki – na stadion olimpijski we Wrocławiu.

Stadion zbudowany w latach 1926–1928 nazywany jest olimpijskim, gdyż został zgłoszony do Olimpijskiego Konkursu Sztuki i Literatury w 1928 roku w Amsterdamie i ponownie cztery lata później w Los Angeles.

Za drugim razem niemiecki architekt Richard Konwiarz za projekt „Schlesierkampfbahn" otrzymał brąz w konkurencji projektów architektonicznych.

Gdy Wrocław był już polski, stadion kojarzony był głównie z żużlem, choć bywało, że rozgrywano na nim międzypaństwowe mecze piłkarskie.

Właśnie na żużlu zanotowano największą frekwencję. Finał drużynowych mistrzostw świata w 1961 roku oglądało, według części źródeł, 70 tys. kibiców. Gdy 20 maja 1995 roku Tomasz Gollob wygrywał we Wrocławiu pierwszy wyścig Grand Prix, oklaskiwało go 25 tys. kibiców.

Teraz będzie ich 13 tys. Jak zapewnia rzecznik miejscowej Sparty Adrian Skubis, do annałów przejdzie natomiast rekordowo szybka sprzedaż biletów, czyli 26 godzin. – To rekord w całym cyklu. Naprawdę nie został żaden bilet.

Do historii w sobotę przejdzie też Maksym Drabik, który dzięki dzikiej karcie stanie się pierwszym żużlowcem, którego ojciec również startował w cyklu Grand Prix. Wprawdzie w 2011 roku Simon Gustafsson, syn Henki, wystąpił w jednym wyścigu Grand Prix Szwecji, ale uczynił to jako rezerwa toru. Maksym Drabik (Sparta Wrocław) dokona tego jako pierwszy zawodnik w regularnej obsadzie turnieju, bo jako rezerwa też już jeździł – przed rokiem w Warszawie.

Ojciec Maksyma, Sławomir Drabik, startował w Grand Prix w 1997 roku. Najlepiej poszło mu w Pradze, gdzie znalazł się tuż za podium, we Wrocławiu był ósmy. Na koncie miał także jeden występ w MŚ, gdy jeszcze finał był jednodniowy – w 1992 roku zajął dziewiąte miejsce, oczywiście we Wrocławiu.

Aż dziwne, że Drabik junior dopiero teraz dostał pierwszą dziką kartę, ale jego awans do stałej obsady cyklu wydaje się kwestią czasu. Ma już na koncie złoty i srebrny medal MŚ juniorów. Młodzieżowcem jest jeszcze w tym roku i jeśli ponownie wygra mistrzostwa U21, stanie się najbardziej utytułowanym juniorem w historii żużla.

W sobotę na Stadionie Olimpijskim wystąpi też czterech innych Polaków. Miejscowi kibice najmocniej będą ściskać kciuki za jeżdżącego w Sparcie Macieja Janowskiego, ale akcje pozostałej trójki – Patryka Dudka, Bartosza Zmarzlika i Janusza Kołodzieja – wcale nie stoją niżej. Każdy z nich choć raz był już w tym sezonie na podium turnieju Grand Prix.

Transmisja w Canal+ w sobotę o 19.00

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA