fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sporty motorowe

Coraz większe kłopoty Williamsa

AFP
Dziewięć zespołów rozpoczęło zimowe przygotowania do sezonu 2019. Tylko Williams nie zdążył na czas i samochód Roberta Kubicy będzie gotowy do jazdy najwcześniej w środę.

To bolesny cios dla ekipy, która w tym roku miała odbić się od dna po najsłabszym sezonie w jej historii. Opóźnienia w budowie samochodu oznaczają utratę przynajmniej jednej czwartej z zaledwie ośmiu dni testowych przed inauguracją tegorocznej rywalizacji.

Podczas gdy konkurenci nawijali na koła swoich aut kolejne kilometry – Ferrari pokonało prawie 170 okrążeń, tylko trzy ekipy nie przekroczyły bariery stu kółek – w garażu Williamsa parkował stary samochód udekorowany tegorocznymi barwami do sesji zdjęciowej. Właściwa maszyna była w pośpiechu składana w siedzibie zespołu w brytyjskim hrabstwie Oxford. Ekipa planowała przetransportowanie jej samolotem we wtorek wieczorem lub w środę rano z nadzieją na wyjazd z garażu w którymś momencie dnia.

– Jest coraz bardziej prawdopodobne, że nie będziemy w stanie wyjechać na tor przed środą – to słowa Claire Williams opublikowane w lakonicznym komunikacie prasowym. – To oczywiście niezwykle rozczarowujące, ale niestety tak wygląda nasza sytuacja. Wyjedziemy z modelem FW42 na tor tak szybko, jak tylko będziemy w stanie.

To jedyny oficjalny komentarz ze strony zespołu. Co prawda problem ze złożeniem samochodu na czas nie jest niczym dziwnym – wszak to prototypowa konstrukcja złożona z kilkunastu tysięcy elementów poprawianych do samego końca – ale pozostali zdążyli na czas i nie tracą cennej możliwości sprawdzenia swoich konstrukcji na torze. Seria opóźnień w przygotowywaniu i zamawianiu poszczególnych komponentów doprowadziła do zadyszki na finiszu i pozostaje mieć nadzieję, że jeszcze przed końcem pierwszej tury testów zobaczymy Kubicę i George'a Russella na torze.

Niestety z fabryki Williamsa docierają mało optymistyczne przecieki o słabych wynikach symulacji osiągów nowej maszyny. Wszystkie tegoroczne samochody w F1 mają być wolniejsze od zeszłorocznych, bo zmieniają się przepisy aerodynamiczne – mające ułatwić wyprzedzanie – kosztem docisku i czystych osiągów. Jednak zdaniem szefa Ferrari straty mają wynieść mniej więcej półtorej sekundy na okrążeniu, a w plotkach o formie Williamsa padają większe wartości – nawet dwie sekundy.

Osiągi zostaną zweryfikowane dopiero w pierwszych wyścigach sezonu, ale już teraz szanse na poprawę zeszłorocznej sytuacji wyglądają mizernie. Oczywiście wciąż jest możliwe, że nowy samochód, kiedy już wyjedzie na tor, okaże się perspektywiczną konstrukcją i w trakcie sezonu nastąpi postęp. Wydaje się to jednak niemożliwe bez poważnych wstrząsów w organizacji ekipy: miniony sezon stał pod znakiem nie tylko kiepskiego tempa, ale też osłabiania pionu technicznego. Szeregi zespołu opuściło kilku kluczowych pracowników, a w ich miejsce nie ściągnięto nowych.

Brytyjskie media już spekulują na temat przyszłości dyrektora technicznego Williamsa: Paddy Lowe przybył w 2017 roku z mistrzowskiej ekipy Mercedesa i dostał znacznie szersze kompetencje, obejmujące także organizację pracy i zarządzanie całym działem odpowiedzialnym za samochód. Z pewnością jest doskonałym inżynierem, zwłaszcza na polu elektroniki – jego pomysły świetnie sprawdzały się w wielu mistrzowskich autach – ale zarządzanie całym skomplikowanym procesem budowy i rozwoju samochodu najwyraźniej go przerosło. Brak właściwego zarządzania i motywacji w szeregach ekipy doprowadził do kryzysu, z którego niełatwo będzie się wykaraskać.

Tymczasem od mocnego akcentu zimowe testy rozpoczęło Ferrari: Sebastian Vettel popisał się najlepszym czasem i przejechał najwięcej okrążeń w stawce. – Lubimy patrzeć na czasy, ale nie są one ważne, bo podczas testów każdy ma swoją pracę do wykonania – podkreślał z kolei szef Mercedesa Toto Wolff, którego ekipa celuje w tym roku w historyczny, szósty z rzędu, dublet w obu klasyfikacjach mistrzowskich (kierowców i konstruktorów). Wyciąganie wniosków po pierwszym dniu testów nie ma oczywiście większego sensu. Pewne jest tylko jedno: Williams ma kłopoty.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA