fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sporty motorowe

Grand Prix Monaco: Wielki przegrany – Lewis Hamilton

AFP
Po trzecim zwycięstwie w sezonie kierowca Ferrari Sebastian Vettel umocnił się na pozycji lidera mistrzostw świata.

Korespondencja z Monako

Włoski zespół zgarnął w Monako pierwszy dublet w tym sezonie i wysunął się na czoło w klasyfikacji konstruktorów.

Największym przegranym weekendu na ulicach Monte Carlo był wicelider punktacji Lewis Hamilton. Kierowca Mercedesa na pewno liczył po cichu, że właśnie w księstwie wyrówna osiągnięcie swojego idola Ayrtona Senny i po raz 65. w karierze wywalczy pole position.

Legendarny Brazylijczyk do dziś pozostaje rekordzistą pod względem liczby triumfów na ulicznej pętli (zwyciężał tu sześciokrotnie, po raz pierwszy niemal dokładnie 30 lat temu). Marzenia Hamiltona prysły jednak w dość dramatyczny sposób: słabe tempo w kwalifikacjach nie wystarczyło nawet, by dostać się do pierwszej dziesiątki. Pal licho rekord Senny: większym zmartwieniem dla urzędującego mistrza świata było tempo Ferrari. Oba czerwone samochody ustawiły się w pierwszym rzędzie. Osamotnionemu w czołówce zespołowemu partnerowi Hamiltona, Valtteriemu Bottasowi, zabrakło ledwie dwóch tysięcznych sekundy, by przedzielić kierowców Scuderii.

Szybszy w duecie Ferrari okazał się tym razem Kimi Raikkonen, który kwalifikacje wygrał po raz pierwszy od prawie dziewięciu lat. Z kolei na 21. triumf w karierze czeka od początku sezonu 2013 i ten licznik bije nadal, bo zaszczyt wygrania pierwszej GP Monako dla Scuderii (od zwycięstwa Michaela Schumachera w 2001 roku) przypadł w udziale Vettelowi.

Przed wyścigiem spodziewano się, że kolejność z kwalifikacji nie utrzyma się do mety, wszak to Niemiec bije się o mistrzowski tytuł. Kluczowy okazał się nie start, lecz wydarzenia z połowy dystansu, kiedy większość kierowców zjeżdżała na jedyną w wyścigu zmianę opon.

Sygnał do zjazdów dał jadący na czwartej pozycji Max Verstappen. Okrążenie później Mercedes ściągnął trzeciego na torze Bottasa, by uchronić go przed atakującym na świeżych oponach rywalem z Red Bulla. Wystraszyło się także Ferrari i rundę później na stanowisku serwisowym zjawił się liderujący Raikkonen.

Tymczasem Vettel, mając przed sobą pusty tor, zrobił z tego świetny użytek i na używanych oponach zaczął uzyskiwać lepsze czasy niż jego zespołowy partner po zmianie. Jeszcze gorszy los spotkał Bottasa i Verstappena, którzy utknęli za pozostającym dłużej na torze Carlosem Sainzem z Toro Rosso.

O tym, że wyprzedzanie na ulicznej pętli w Monako jest niemal niemożliwe, nie trzeba nikogo przekonywać. Fin i Holender stracili trochę czasu za wolniejszym rywalem, z czego skrzętnie skorzystał Daniel Ricciardo. Startujący z piątego pola Australijczyk także opóźnił swoją zmianę opon (zjechał jedno okrążenie przed Vettelem), a tempo z ostatnich kółek przed zmianą pozwoliło mu wrócić na tor przed blokowanymi przez Sainza Bottasem i Verstappenem.

Tymczasem Hamilton po starcie jechał na jedenastej pozycji, a przygody paru rywali oraz strategia późnego zjazdu wywindowały go na siódmą pozycję. Wywozi zatem z Monako sześć punktów, co w połączeniu z maksymalną zdobyczą Vettela oznacza, że przewaga Niemca w klasyfikacji mistrzostw świata wzrosła do 25 punktów – czyli do wartości jednego zwycięstwa. Jednocześnie dzięki dubletowi w księstwie Scuderia objęła prowadzenie w klasyfikacji konstruktorów.

Po wizycie w Monako nadchodzi czas na krótką wyprawę za Atlantyk. Za dwa tygodnie kierowcy powalczą w Grand Prix Kanady, gdzie dziesięć lat temu Hamilton świętował swój pierwszy triumf w Formule 1. Wygrał też dwie poprzednie edycje zmagań na torze w Montrealu, z kolei Ferrari zwyciężyło tam po raz ostatni w sezonie 2004.

Tyle że historia nie ma teraz żadnego znaczenia. Vettel, Hamilton, Mercedes i Ferrari od nowa zapisują karty wyścigowej rywalizacji.

Wyniki Grand Prix Monako:


1. Sebastian Vettel (Niemcy, Ferrari) 1:44.44,340


2. Kimi Raikkonen (Finlandia, Ferrari) strata 3,145 sekundy


3. Daniel Ricciardo (Australia, Red Bull) strata 3,745 sekundy


Klasyfikacja kierowców:


1. Vettel 129 pkt


2. Hamilton 104 pkt


3. Valtteri Bottas (Finlandia, Mercedes) 75 pkt


Klasyfikacja konstruktorów:


1. Ferrari 196 pkt


2. Mercedes 179 pkt


3. Red Bull 97 pkt

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA