fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Wasyl Łomaczenko pokonał Nicholasa Waltersa

Wasyl Łomaczenko może marzyć o walce z Mannym Pacquiao.
materiały prasowe
Wasyl Łomaczenko w Las Vegas pokonał w wielkim stylu Nicholasa Waltersa, który nie wyszedł do ósmej rundy.

Stawką ich pojedynku był pas WBO kategorii junior lekkiej należący do 28-letniego Łomaczenki, który zdobył go nokautując Portorykańczyka Romana Martineza. Był to historyczny wyczyn mistrza olimpijskiego z Pekinu (2008) i Londynu (2012), gdyż w zaledwie siódmej zawodowej walce sięgnął po tytuł w drugiej kategorii wagowej. Wcześniej był mistrzem w piórkowej.

W pojedynku z niepokonanym, 30-letnim Waltersem był faworytem, choć Jamajczyk, były mistrz wagi piórkowej, miał na koncie 26 zwycięstw, w tym 21 przez nokaut, i obiecywał, że w taki właśnie sposób rozprawi się też z Łomaczenką.

Ale na słowach się skończyło. – Nic nie robił, tylko stał, ułatwiając mi zadanie – mówił po walce zwycięzca. – Mój plan zakładał, że pierwsze cztery rundy walczę spokojnie, a później przyśpieszam – tłumaczył posiadacz niezwykłego rekordu w boksie amatorskim (396 zwycięstw i tylko jedna porażka, w finale MŚ 2007).

Łomaczenko plan wykonał, kiedy przyśpieszył i agresywniej ruszył na Waltersa, ten był bezradny. Po siódmej rundzie, którą przegrał z kretesem, nie wyszedł do kolejnej. Na pytanie sędziego ringowego Tony'ego Weeksa, czy chce walczyć dalej, odpowiedział jednym słowem: „Nie".

To było jak słynne „No mas" („Nigdy więcej") Roberto Durana w rewanżowej walce z Rayem „Sugarem" Leonardem.

Widzowie skwitowali decyzję Waltersa gwizdami, a on tak skomentował swoją ucieczkę przed nokautem: – Wychodzenie do kolejnej rundy po tym, co się stało w poprzedniej, byłoby głupotą. On był bardzo szybki, mocno bił. Ja nie byłem w stanie go czysto trafić. Nigdy nie otrzymałem tak bolesnych uderzeń, a najgroźniejszy był ten jego prawy, w lewą skroń.

Walters powiedział jeszcze, że miał zbyt długą, prawie roczną przerwę i to wpłynęło na jego słabszą postawę. Otrzyma za ten pojedynek 550 tysięcy dolarów, a zwycięzca okrągły milion.

Promujący obu pięściarzy Bob Arum (85 lat) mówi o Łomaczence, że to nowoczesny mistrz, wielki magik i już dziś chodzi mu po głowie walka Ukraińca z Mannym Pacquiao. Ale wcześniej chciałby doprowadzić do rewanżu z Orlando Salido. Meksykanin pokonał nieznaczne Łomaczenkę w jego drugiej zawodowej walce. Ukrainiec, choć nie uchyla się od rewanżu, wolałby walkę o kolejny pas, z czempionem WBC wagi superpiórkowej, innym Meksykaninem, niepokonanym Francisco Vargasem.

A kiedy Pacquiao? Nie wcześniej niż pod koniec przyszłego roku, ale to jeszcze nic pewnego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA