fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Doping w Rosji: Stare trzyma się mocno

Jest mało prawdopodobne, by Maria Lasitskiene zobaczyła rosyjską flagę po olimpijskim zwycięstwie
EAST NEWS
Dopingowa saga z Rosją w roli głównej nie ma końca. Wykluczenie z igrzysk w Tokio jest bardzo prawdopodobne. Ale to niejedyny problem królowej sportu.

Międzynarodowa Federacja Lekkoatletyczna (IAAF), która obecnie nazywa się World Athletics, zakazała ze skutkiem natychmiastowym sportowcom rosyjskim startów także pod neutralną flagą. W przededniu sezonu halowego żaden Rosjanin nie może liczyć na pobłażanie, nawet mistrzyni świata w skoku wzwyż Maria Lasitskiene, która do tej pory była główną beneficjentką tego systemu wybiórczej dyskwalifikacji i zarazem sztandarową postacią walki z dopingiem w rosyjskiej lekkoatletyce.

Kiedy się okazało, że zawieszony przez World Athletics szef rosyjskiej federacji Dmitrij Szliachtin rezygnuje i na jego miejsce wybrano Julię Tarasenko, Lasitskiene nie ukrywała rozczarowania. „Szliachtin został zastąpiony przez innego Szliachtina. Gratulacje dla wszystkich, którzy przyczynili się do tego wyboru. Dobra robota, operacja likwidacji rosyjskiej lekkoatletyki została prawie ukończona" – napisała w mediach społecznościowych.

Jedynym ważnym człowiekiem, który ją wspiera, bo myśli tak jak ona, jest Jurij Ganus. Szef Rosyjskiej Agencji Antydopingowej (RUSADA) od dawna odważnie powtarza (m.in. w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej"), że rosyjski sport bez nowego spojrzenia na doping i bez wymiany kadr skazany jest na wieloletnią banicję.

Ale ostatnie dopingowe machinacje dokonane z próbkami przekazanymi Światowej Agencji Antydopingowej (WADA) jeszcze w związku ze skandalem z igrzysk w Soczi i prymitywny kant zmierzający do ukrycia dopingu skoczka wzwyż Daniła Łysenki świadczą o tym, że to nowe spojrzenie jest mrzonką i stare trzyma się mocno.

Wkrótce się okaże, jakie będą tego konsekwencje. Jeśli WADA zadecyduje o ponownym wykluczeniu ze swego grona Rosyjskiej Agencji Antydopingowej, może to być pierwszy krok do olimpijskiej śmierci Rosji. Decyzja zapadnie podczas posiedzenia Komitetu Wykonawczego WADA 9 grudnia w Paryżu.

Wcześniej, 3–5 grudnia, w Lozannie zbierze się Komitet Wykonawczy Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego (MKOl), by debatować nad sprawą Rosji, ale można założyć, że żadne decyzje nie zapadną, zanim władcy olimpijskich kół nie poznają werdyktu WADA.

Rosjanie – jak to tylko oni potrafią – idą w zaparte. Minister sportu Paweł Kołobkow nie widzi żadnych dopingowych manipulacji. Ale wydaje się coraz bardziej prawdopodobne, że to samobójcza taktyka, która może doprowadzić nie tylko do wykluczenia rosyjskich sportowców z olimpijskiej rywalizacji, ale także sprawić, że Rosja nie będzie mogła organizować żadnych prestiżowych imprez.

Oczywiście Rosjanie mogą jeszcze pokładać nadzieję w Thomasie Bachu. Prezydent MKOl znów daje do zrozumienia, że jest przeciwny wykluczeniu wszystkich sportowców Rosji, bo uderzyłoby to także w niewinnych. To oznacza, że możliwe jest powtórzenie rozwiązania z Rio i Pjongczangu, gdzie Rosjanie startowali pod olimpijską flagą.

Już wkrótce centralną postacią tej polityczno-sportowej przepychanki będzie Witold Bańka, który 1 stycznia zostaje szefem WADA. Jedno nie ulega wątpliwości – początek jego kadencji nie zapowiada się spokojnie. Oby tylko były polski minister sportu nie musiał wybierać między uczciwością rozumianą po sportowemu a uczciwością bliską politykom. Do tego meczu zapewne włączy się Władimir Putin, który z Bachem ma uprzywilejowane relacje i dopiero wtedy Witold Bańka przekona się na jak burzliwe wody pożeglował.

Dla lekkoatletyki rosyjska afera to niejedyne zmartwienie. W styczniu w Paryżu rozpocznie się proces byłego szefa IAAF Senegalczyka Lamine Diacka oskarżonego o łapownictwo i krycie rosyjskiego dopingu. Obecny szef World Athletics sir Sebastian Coe był przez długie lata zastępcą Diacka, nazywał go swoim duchowym ojcem.

Diack obiecuje, że podczas procesu powie całą prawdę, co może oznaczać, że moralna legitymacja Sebastiana Coe, by rozliczać jakikolwiek skandal – z rosyjskim włącznie – stanie się jeszcze bardziej wątpliwa i znów ktoś zada pytanie, które już raz pod adresem Coe padło, przy okazji badania jego związków z firmą Nike: – Jest pan skorumpowany, czy spał pan w pracy?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA