fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Ligi zagraniczne: Trzęsienie ziemi w Monachium

Robert Lewandowski zdobył gola w dziesiątym spotkaniu z rzędu w Bundeslidze, ale Bayern wysoko przegrał z Eintrachtem (1:5)
AP, Michael Probst
Trzęsienie ziemi w Monachium. Bayern przegrał 1:5 z Eintrachtem Frankfurt. Niko Kovac został zwolniony z funkcji trenera Bawarczyków. Arkadiusz Milik lepszy od Zbigniewa Bońka.

„To była klęska dekady" – nie ma wątpliwości „Frankfurter Allgemeine Zeitung", komentując to, co stało się w sobotnie popołudnie. Rzadko się zdarza, by kibice Bayernu musieli oglądać tak wysoką porażkę swojej drużyny. Tym bardziej w Bundeslidze.

Szybka czerwona kartka dla Jerome'a Boatenga, potem dwa stracone gole wybiły mistrzów Niemiec z równowagi. Nie przywróciło jej nawet trafienie Roberta Lewandowskiego (numer 20 w tym sezonie, licząc wszystkie rozgrywki). Eintracht z zimną krwią wytknął Bawarczykom wszystkie słabe punkty. Gdyby nie polski as i interweniujący w bramce Manuel Neuer, skończyłoby się jeszcze większym blamażem. Zresztą bohaterskiej dwójce po meczu również puściły nerwy. Gdy reszta zespołu poszła pod trybunę przeprosić kibiców, oni wciąż prowadzili żywiołową dyskusję, wymieniając się uwagami.

Lewandowski przejdzie zabieg

Niko Kovac, zapytany na konferencji o przyczyny kompromitującej porażki, odpowiedział, że nie musi się dzielić wszystkim z dziennikarzami. Niedzielny trening, otwarty dla publiczności, został odwołany. Drużyna ćwiczyła za zamkniętymi drzwiami. Kovac miał poprowadzić ją w dwóch najbliższych spotkaniach: z Olympiakosem Pireus w Lidze Mistrzów (środa) i ligowym hicie z Borussią Dortmund (sobota). W niedzielę wieczorem klub poinformował jednak, że rozstaje się ze szkoleniowcem.

Lewandowskiemu tymczasem dolegliwości przepukliny pachwinowej nie przeszkadzają w dobrej grze i biciu strzeleckich rekordów, ale prędzej czy później będzie musiał uporać się z problemem. Zabieg chciałby przejść do przyszłorocznych mistrzostw Europy.

Ludzie z najbliższego otoczenia piłkarza zapewniają „Rz", że znajdą takie rozwiązanie, by Lewandowski mógł nie tylko przyjechać na zgrupowanie kadry, ale też zagrać w meczach z Izraelem (16 listopada w Jerozolimie) oraz Słowenią (trzy dni później w Warszawie). Awans mamy już zagwarantowany, ale stawką pozostaje pierwsze miejsce w grupie i rozstawienie przed losowaniem turnieju finałowego.

Może Lewandowski wstrzyma się z zabiegiem do zimowej przerwy. Rozpoczyna się ona tuż przed świętami Bożego Narodzenia, kończy 18 stycznia. W mediach padają tymczasem propozycje nazwisk nowych trenerów - m.in. Jose Mourinho i Mauricio Pochettino, ale bardziej prawdopodobne wydaje się, że zespół mógłby poprowadzić Miroslav Klose do spółki z asystentem Kovaca Hansim Flickiem.

Odwaga Gikiewicza

W sobotę doszło w Bundeslidze do wydarzenia historycznego. Pierwsze derby Berlina między zespołami z byłej RFN i NRD zakończyły się skromnym zwycięstwem Unionu nad Herthą. Jedyny gol padł w samej końcówce z rzutu karnego, skutecznie wykonanego przez Sebastiana Poltera. Rafał Gikiewicz zachował czyste konto, ale nie tylko z tego powodu został uznany za bohatera spotkania.

Po ostatnim gwizdku sędziego zamaskowani chuligani przeskoczyli przez ogrodzenie, wbiegli na murawę i próbowali przedostać się do piłkarzy Herthy. Polski bramkarz stanął im na drodze, wyganiając z powrotem na trybuny. Zachowanie Gikiewicza doceniły media, nie tylko te niemieckie.

Interwencje i prośby piłkarzy nie zawsze jednak przynoszą skutek. Edinowi Dżeko nie udało się nakłonić kibiców Romy, by przerwali obraźliwe śpiewy wymierzone w czarnoskórego obrońcę Napoli Kalidou Koulibaly'ego i mieszkańców regionu Kampania. „O, Wezuwiuszu, zmieć ich swoim ogniem" – miało się nieść po trybunach Stadionu Olimpijskiego według włoskich mediów. Sędzia Gianluca Rocchi był zmuszony przerwać mecz na kilka minut.

Roma wygrała 2:1, a bramkę dla gości zdobył Arkadiusz Milik. Polak trafił w czwartym ligowym spotkaniu z rzędu. To jego 32. gol na włoskich boiskach, wyprzedził tym samym Zbigniewa Bońka i przeszedł do historii jako najlepszy polski strzelec w Serie A. Potrzebował do tego 73 meczów (prezes PZPN – 156).

Napoli, które w ostatnich latach wydawało się mieć największą szansę na odebranie Juventusowi mistrzostwa, traci do rywala już 11 punktów. Lider z Turynu wygrał derby miasta najmniejszym nakładem sił (1:0) po debiutanckiej bramce stopera – Matthijsa de Ligta.

O tym, że rasizm na włoskich stadionach to nadal poważny problem, świadczą także sceny z Werony, gdzie miejscowi kibice obrażali Mario Balotellego. Napastnik Brescii nie wytrzymał, wziął w ręce piłkę, kopnął ją w kierunku wyzywających go ludzi, po czym chciał udać się do szatni. Został jednak na boisku, strzelił gola, ale Brescia przegrała z Hellasem 1:2.

W Hiszpanii porażka Barcelony (1:3 z Levante) i remis Realu (0:0 z Betisem) otworzyły drogę do powrotu na pozycję lidera beniaminkowi z Granady (po zamknięciu tego wydania gazety podejmował Sociedad).

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA