fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Czarnecki jest jedynym kandydatem na szefa polskiej siatkówki

Ryszard Czarnecki
Ryszard Czarnecki jest wiceprezesem PZPS od 2018 roku
Fotoreporter.pl, Maciej Konieczny
Ryszard Czarnecki zaklina się, że nie chce być prezesem polskiej siatkówki. W rzeczywistości jest inaczej.

– Nie mam takich aspiracji – mówił przed trzema tygodniami europoseł PiS Ryszard Czarnecki, pytany, czy będzie kandydował na prezesa Polskiego Związku Piłki Siatkowej. Onet i Wirtualna Polska napisały wówczas o wątpliwościach wokół jego podróży jako wiceprezesa PZPS.

Z naszych ustaleń wynika jednak, że już wtedy był kandydatem na prezesa PZPS. I do dzisiaj, przynajmniej formalnie, nie ma konkurenta.

Doświadczony działacz

O tym, że Czarnecki może kandydować na to stanowisko, jako pierwsza „Rzeczpospolita" napisała pod koniec kwietnia. Przypomnieliśmy, że Czarnecki, choć znany głównie z polityki, ma też osiągnięcia jako działacz sportowy.

Informowaliśmy, że jego kontrkandydatem będzie prawdopodobnie urzędujący prezes Jacek Kasprzyk, to europoseł uchodzi jednak za faworyta. Powodem mają być jego umiejętności w pozyskiwaniu sponsorów i aktywność dużo bardziej widoczna niż w przypadku obecnego prezesa.

Już wówczas Czarnecki miał jednak problemy wizerunkowe. Zaczęły się w 2020 roku, gdy Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych skierował do polskiej prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez europosła.

Zdaniem urzędników Czarnecki wykazywał podróże służbowe między Brukselą a Jasłem, choć w rzeczywistości mieszkał w bliżej położonej Warszawie. Miał też jeździć samochodami, które do niego nie należały, m.in. zezłomowanym kilkanaście lat wcześniej fiatem punto cabrio.

Nieoficjalnie chodziło o kwotę 100 tys. euro, które europarlament nakazał zwrócić Czarneckiemu. Pieniądze oddał, jednak w połowie czerwca przybyło mu problemów. Onet i Wirtualna Polska napisały o rozliczeniu podróży w PZPS.

Ich zdaniem od kwietnia 2018 roku PZPS wydał na samochodowe podróże wiceprezesa około 74 tys. zł, co może pozwolić na pokonanie dystansu 250 tys. kilometrów. Czarnecki odpowiadał, że „uczestniczył w tym czasie w bardzo wielu spotkaniach w świecie siatkarskim i meczach na czterech poziomach rozgrywek". Jednak na tym zarzuty się nie kończą. Onet i Wirtualna Polska zauważyły, że za pracę w PZPS Czarnecki bierze wynagrodzenie 10 tys. zł brutto, choć w 2018 roku deklarował, że funkcję będzie pełnił społecznie.

To wtedy Czarnecki deklarował, że nie ma aspiracji do bycia prezesem PZPS. Podobnie o swoim kandydowaniu mówił już wcześniej. Jak ustaliła „Rzeczpospolita", oficjalnym kandydatem był już od początku maja.

Jedyny kandydat

Wówczas oficjalnie zgłosił do Dolnośląski Związek Piłki Siatkowej. Zgodnie ze statutem PZPS „zgłoszenie musi zawierać uzasadnienie i zgodę kandydata na kandydowanie", a Czarnecki zgodę wyraził.

Czy są jeszcze inni kandydaci? Na to pytanie nie odpowiada rzecznik PZPS Janusz Uznański. „Termin zgłaszania kandydatów na prezesa Polskiego Związku Piłki Siatkowej upływa na miesiąc przed Walnym Zgromadzeniem Sprawozdawczo-Wyborczym PZPS i wówczas będzie można podać faktyczną liczbę kandydujących" – wyjaśnia.

Z naszych informacji wynika jednak, że Czarnecki jest jedynym kandydatem. W rozmowie z „Rzeczpospolitą" nie zaprzecza temu zresztą sam Ryszard Czarnecki. – Codziennie, także w ostatnich dniach, dostaję głosy poparcia ze środowiska i jestem namawiany do kandydowania. Cieszę się, że moja ciężka praca w ostatnich latach jest doceniana, a decyzji jeszcze nie podjąłem – mówi. I przypomina, że każdy kandydat musi potwierdzić wolę startu już podczas walnego zgromadzenia.

A Czarneckiemu przybywa kłopotów. We wtorek Onet opisał wyniki kontroli, którą w PZPS przeprowadziło Ministerstwo Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu. Zdaniem resortu w statucie związku ma brakować podstawy do wypłacania pensji członkom prezydium, w tym Kasprzykowi i Czarneckiemu.

W czerwcu to samo ministerstwo uchyliło uchwałę zarządu PZPS o przesunięciu wyborów prezesa z czerwca na wrzesień, co było komentowane jako korzystne dla Czarneckiego, któremu ma zależeć na szybkich wyborach. Rzecznik związku informuje jednak, że walne zgromadzenie wciąż planowane jest na połowę września. Wtedy okaże się, czy Czarneckiemu uda się przejąć stery polskiej siatkówki.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA