fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Sportowe mamy z widokiem na sukces

Dr Ewa Moroch, psycholog sportu z Uniwersytetu SWPS
Rzeczpospolita, Justyna Ziemniak
Rozmowa z dr Ewą Moroch, psychologiem sportu z Uniwersytetu SWPS

Rzeczpospolita: Świat sportu obiegła informacja o ciąży wybitnej amerykańskiej tenisistki Sereny Williams. Czy urodzenie dziecka będzie równoznaczne z końcem jej kariery?

Ewa Moroch: W przypadku Sereny Williams przeszkodą może być co najwyżej wiek. Pamiętajmy, że ma ona 35 lat, jak na sportowca – dużo. Natomiast problemem dla sportsmenki na pewno nie jest ani ciąża, ani macierzyństwo. Nie jest to powód do zakończenia kariery. Niejedna zawodniczka udowodniła, że po porodzie potrafi osiągać równie duże sukcesy, jak przedtem. A niekiedy jeszcze większe.

Na przykład kto?

Choćby Renata Mauer-Różańska, która w 1996 r. na igrzyskach olimpijskich w Atlancie zdobyła złoty medal w strzelectwie. Jej córka miała wówczas pięć miesięcy. Mauer-Różańska swój sukces powtórzyła na kolejnej olimpiadzie – w Sydney. Będąc mamą, cały czas rozwijała się sportowo. I to przez wiele lat, przecież karierę zakończyła dopiero w 2014 r.

Brytyjska lekkoatletka Jessica Ennis-Hill wróciła do sportu zaledwie trzy miesiące po porodzie. Rok później sięgnęła po mistrzostwo świata w siedmioboju, dwa lata później – po srebro na igrzyskach w Rio.

Przykładów jest sporo. Przypomnę też o biegaczce narciarskiej Marit Bjorgen, która wróciła do sportu trzy miesiące po urodzeniu syna. I dalej osiąga sukcesy.

Może więc ciąża służy sportsmenkom?

Nie tyle sama ciąża, ile przyjście na świat dziecka. Dla kobiety jest to samo w sobie inspirujące i daje pozytywnego kopa do działania. Ale bardzo ważne jest przy tym wsparcie najbliższego otoczenia. I nie mówię tylko o rodzinie.

Co zatem ma pani na myśli?

Myślę o klubach sportowych, które dla kobiet są często niczym rodzinna firma. Zawodniczki mogą na przykład zabierać na treningi małe dzieci. Co więcej, niektóre kobiety trenują nawet wtedy, gdy są w ciąży. Współpracowałam z piłkarką ręczną, która z kontaktowych treningów zrezygnowała dopiero w siódmym miesiącu ciąży. Wspomniana już Marit Bjorgen podobno zakończyła treningi zaledwie trzy tygodnie przed porodem.

Wiele zależy od danej dyscypliny. Nie można porównywać na przykład piłki ręcznej, w której dochodzi do ostrych starć, ze sportami indywidualnymi, takimi jak pływanie.

A co ze sportem rekreacyjnym?

Znam wiele kobiet, które będąc w ciąży, chodzą na fitness czy crossfit (połączenie treningu siłowego i kondycyjnego – red.). Przykładem może być tu również Anna Lewandowska. Tylko pamiętajmy przy tym, że mówimy o kobietach, które są aktywne fizycznie przez całe życie. Mają one dużą świadomość swojego ciała i wiedzą, kiedy powiedzieć „stop".

Wróćmy do sportu zawodowego. Jak zawodniczki odbierają wiadomość o ciąży?

Jest to indywidualna sprawa. Natomiast szokiem mogą być dla nich zmiany fizjonomiczne. Tym bardziej że to właśnie ciało jest w sporcie kluczowe. Ale i to nie powinno być problemem. Przecież są one przystosowane do trudnych sytuacji, porażek, bólu, kontuzji. Tak więc dobrze sobie z tym radzą.

—rozmawiał Łukasz Lubański

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA