fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Igrzyska w Pekinie. Ameryka straszą Chiny bojkotem

Mirko - stock.adobe.com
Amerykanie zapraszają swych sojuszników i przyjaciół do rozmów o bojkocie przyszłorocznych zimowych igrzysk olimpijskich w Pekinie.

– Musimy to rozważyć. Uzgodnienie wspólnego stanowiska leży w interesie naszym oraz naszych sojuszników – powiedział podczas spotkania z dziennikarzami rzecznik prasowy Departamentu Stanu Ned Price i wywołał burzę. Wysoko postawiony urzędnik Departamentu Stanu powiedział nawet CNBC, że to jak „deklaracja zimnej wojny". Minęło kilka godzin i Price złagodził ton.

„Nie mam żadnych ogłoszeń dotyczących imprezy w Pekinie, bo rok 2022 wciąż jest daleko, ale będziemy prowadzić konsultacje z naszymi partnerami oraz sojusznikami w celu zdefiniowania obaw oraz ustalenia wspólnego stanowiska" – napisał na Twitterze.

Przeczytaj komentarz: Mirosław Żukowski: Powiało zimną wojną

Dyskusja w sprawie przyszłorocznej imprezy jest jak śnieżna kula. Mnożą się protesty, a zachodni politycy coraz głośniej nawołują do bojkotu, choć według związanego z chińskimi władzami tabloidu „Global Times" Pekin grozi za taki ruch sankcjami.

Opór wobec igrzysk rośnie, bo gospodarze depczą prawa człowieka. Chińskie władze pacyfikują wolnościowe dążenia mieszkańców Hongkongu i zamykają w obozach członków mniejszości ujgurskiej.

Kilka miesięcy temu ponad 180 organizacji broniących praw człowieka wezwało Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl) do ponownego rozważenia gospodarza imprezy, a amerykański kongresmen John Katko oznajmił, że „uczestnictwo w igrzyskach organizowanych przez kraj, który otwarcie popełnia ludobójstwo, podważa nasze wspólne wartości".

– Nie jesteśmy światowym rządem zdolnym zająć się kwestiami, których rozwiązań nie ma ani Rada Bezpieczeństwa ONZ, ani G7, ani G20. Bojkot igrzysk nigdy niczego nie dał. Karanie sportowców za to, że ich rząd ma spór z innym krajem, nie ma żadnego sensu – odpowiada szef MKOl-u Thomas Bach.

Bojkotowi sprzeciwia się też szefowa Amerykańskiego Komitetu Olimpijskiego i Paraolimpijskiego (USOPC) Susanne Lyons. – Już 1980 rok pokazał, że takie działania są nieefektywne. Cierpią za to sportowcy, którzy pracują przez całe życie, żeby reprezentować swój kraj podczas igrzysk – mówi.

Dyskusja o bojkocie wybuchła w Ameryce na nowo po tym, jak prezydent Joe Biden poparł przeniesienie Meczu Gwiazd Major League Baseball z Atlanty. Doszło do tego, bo gubernator stanu Georgia Brian Kempa uchwalił kontrowersyjną reformę prawa wyborczego. Republikanie nazwali Bidena hipokrytą i zapytali, dlaczego w takim razie amerykańscy sportowcy lecą do Pekinu.

Wątpliwe, żeby olimpijczyków z USA w stolicy Chin zabrakło. Bardziej prawdopodobny wydaje się bojkot dyplomatyczny dotyczący tamtejszych polityków i dygnitarzy. O takiej formie protestu wspominał niedawno minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Dominic Raab.

Zimowe igrzyska w Pekinie potrwają od 4 do 20 lutego przyszłego roku.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA