fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Zakład o przeżycie

Polski ligowy futbol od dawna wspierają hazardowe pieniądze
EAST NEWS, Piotr Matusewicz
Firmy bukmacherskie sponsorujące sport przegrywają z koronawirusem, proszą państwo o pomoc i szukają zastępczych sposobów zarabiania.

Od kilkunastu lat widać ich reklamy na stadionach, w halach, w internecie i telewizji. Bukmacherzy weszli z hukiem w polski sport i zdobyli, a właściwie stworzyli rynek, który dziś oceniany jest (tylko w części legalnej) na około 7 miliardów zł obrotów rocznie, co oznacza około 820 mln zł rocznych wpływów podatkowych do Skarbu Państwa.

Firmy bukmacherskie szybko przestały być tylko dostawcami hazardu, są dziś także sponsorami drużyn i wydarzeń sportowych w kilku dyscyplinach. Bukmacherzy stali się silnym wsparciem sportu, co obecnie jednak oznacza, że ich kłopoty są również kłopotami innych, futbolu przede wszystkim.

Firma STS (Star-Typ-Sport), mająca największy udział w polskim rynku, jest bowiem sponsorem piłkarskiej reprezentacji Polski (także w ampfutbolu), zasila Pogoń Szczecin, Koronę Kielce, Górnika Zabrze, Cracovię, siatkarzy Resovii, piłkarzy ręcznych Vive Kielce, koszykarzy Anwilu Włocławek i gale KSW. STS obecna jest także w Polskiej Lidze E-sportowej, finansuje drużyny i graczy.

Znane twarze

Czeska Fortuna (notowana na warszawskiej giełdzie) już kilka lat temu podpisała kontrakt z Legią Warszawa, jej logo widać także na koszulkach piłkarzy GKS Katowice, Podbeskidzia Bielsko-Biała, Miedzi Legnica, Rakowa Częstochowa i Wigier Suwałki. Sponsoruje rozgrywki I ligi piłkarskiej i ligę amatorską piłki sześcioosobowej (playarena.pl), wspiera także znacząco Polski Związek Narciarski.

PZBUK (Polskie Zakłady Bukmacherskie) są dobrodziejami krajowej koszykówki, wspierają męską reprezentację Polski, Energę Basket Ligę mężczyzn i kobiet, Puchar Polski oraz reprezentację Polski w hokeju na lodzie i ligę hokejową.

Francuska firma Betclic w poprzedniej dekadzie sponsorowała m.in. Lecha (dzięki temu poznańscy kibice mieli okazję do porównań koszulek z Juventusem Turyn), po powrocie do Polski podpisała umowy z Piastem Gliwice i Lechią Gdańsk. Betclic została także sponsorem męskiej reprezentacji Polski siatkarzy.

Bukmacherzy z Etoto w przeszłości stawiali na współpracę z Piastem Gliwice i Polonią Warszawa, pojawili się także na gali boksu Polsat Boxing Night 7. Teraz mają też inny pomysł: skłonili do reklamy dziennikarzy piłkarskich. Zaczęli od Mateusza Borka (z Tomaszem Hajto w pakiecie), potem dodali Tomasza Smokowskiego, Romana Kołtonia i Michała Pola. Twórca sportowo-bukmacherskiego portalu weszło.com Krzysztof Stanowski był z branżą hazardową związany od dawna.

Totolotek (obecnie w rękach niemieckich) został sponsorem strategicznym piłkarskiego Pucharu Polski, dokłada się do budżetu Lechii Gdańsk, siatkarzy Skry Bełchatów, koszykarzy Legii Warszawa i zespołu KTS Weszło.

Logo LVBet (LV od Las Vegas i nazwy napoju energetycznego) widać na koszulkach piłkarzy Wisły Kraków, Arki Gdynia, Victorii Londyn, Wisły Płock, Zagłębia Sosnowiec, Stali Mielec, również sekcji koszykarskiej Śląska Wrocław. LVBet to także partner siatkarskiej Plus Ligi oraz ligi siatkówki kobiet. Firma wspierała siatkarskie mistrzostwa Europy w Polsce w 2017 roku. Jej ambasadorem został m.in. niegdysiejszy sekretarz generalny i kandydat na prezesa PZPN Zbigniew Kręcina. Na znaną twarz stawia też Betfan, wizerunek firmy wspiera były strongman, obecnie zawodnik MMA Mariusz Pudzianowski.

W sumie w Polsce działa legalnie 17 licencjonowanych bukmacherów (oprócz wyżej wymienionych jeszcze forBET, Milenium, TOTALbet, eWinner, NobleBet, TRAF, Typiko, OkBet i BestBet). Zdecydowana większość (14) ma w ofercie zakłady online, co czyni ich sytuację nieco lepszą, trudno jednak uznać, że dobrą, tym bardziej że dużą część hazardowego tortu (wedle raportu NIK z 2019 roku – nawet połowę) zabierają zagraniczni bukmacherzy bez licencji, którzy podatków w Polsce płacić nie zamierzają.

Gdy żywego sportu zabrakło, bukmacherzy muszą się zmierzyć z oczywistymi problemami – koniecznością ograniczania wydatków, zwalniania pracowników, nawet zakończenia działalności. Dotyczy to przede wszystkim około 5000 osób zatrudnionych w 1500 stacjonarnych lokalach bukmacherskich (teraz zamkniętych) oraz kolejnych setek obsługujących systemy zakładów online i biura.

W związku z nagłym spadkiem liczby zakładów, szacowanym w końcu marca na ok. 60 procent, i prognozą pogorszenia sytuacji Stowarzyszenie Pracodawców i Pracowników Firm Bukmacherskich kilkanaście dni temu wystosowało do polskiego rządu prośbę, w której apeluje o obniżenie podatku od gier z 12 do 10 procent w okresie obowiązywania stanu epidemii (ale co najmniej do sierpnia 2020 r.) oraz o przesunięcie na wrzesień 2020 r. płatności tego podatku.

Online przeżyje

Branża nie zwracała się wcześniej do państwa o pomoc, jeśli nie liczyć apeli o prawne ograniczenie nielegalnej konkurencji, ale czy prośba zostanie wysłuchana – orzec trudno, wydaje się, że rząd ma inne priorytety.

Ci z najlepszą ofertą online zapewne przetrwają, w sieci widać, że starają się bardzo, proponując to, co można teraz obstawiać: ligę białoruską, nikaraguańską, tajwańską i tadżykistańską, lokalne turnieje tenisa stołowego na Ukrainie lub w Rosji, mecze siatkonogi (sepaktakraw) w Malezji, sieciową ligę rzutków, rywalizację e-sportową w Chinach i Europie, a także wirtualne wyścigi lub rozgrywki piłkarskie generowane przez komputery.

Najbardziej zdesperowani polscy bukmacherzy mają w ofercie możliwość obstawiania scenariuszy wydarzeń w polskim parlamencie lub w sprawie wyborów prezydenckich. Ale w to, że wielu Polaków postawi choć pięć złotych na pytanie o frekwencję wyborczą lub na możliwość, że Jarosław Kaczyński ogłosi, iż przypadkiem zagłosował na Roberta Biedronia (w LVBet stawka wynosi 1:10 000) – należy wątpić.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA