fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Lekarz z Londynu dostarczał doping

123RF
Brytyjski lekarz w nagranej ukrytą kamerą rozmowie mówi o 150 sportowcach, którym przepisywał niedozwolone środki wspomagające.

– Wśród moich pacjentów są zawodowi sportowcy. Oni doskonale zdają sobie sprawę z zagrożeń i z tego, że ich obowiązkiem jest przestrzeganie przepisów antydopingowych – mówi Mark Bonar w tekście opublikowanym przez angielską gazetę „Sunday Times".

Pracujący w londyńskiej klinice 38-letni lekarz od dwóch lat znajdował się w kręgu podejrzeń. O jego praktykach Brytyjską Agencję Antydopingową poinformował anonimowy sportowiec, który przychodził do niego po poradę. Agencja zbagatelizowała sprawę, tłumacząc, że nie podlega jej jurysdykcji, ponieważ lekarz ten nie działa w świecie sportu.

Zawodnik zwrócił się więc do dziennikarzy „Sunday Timesa" – gazety słynnej z ujawnienia kilku afer dopingowych, szczególnie w lekkiej atletyce. Wyposażony w ukrytą kamerę nagrał rozmowę z Bonarem w jego gabinecie.

Lekarz wymienia wśród swoich klientów wielu sportowców, mówi o piłkarzach Arsenalu, Chelsea i Leicester oraz drugoligowego Birmingham, a także o tenisistach, krykiecistach i kolarzach.

Nie tylko Brytyjczykach, ale również zawodnikach z zagranicy. Jego metody były znane w środowisku, sportowcy trafiali do Bonara, bo dowiadywali się o nim pocztą pantoflową od swoich kolegów. Niektórym zlecał doping bezpośrednio, innym przez pośredników, jak np. kolarzowi biorącemu udział w Tour de France. Bonar przepisywał środki od dawna znajdujące się na liście zakazanych: EPO, sterydy i hormon wzrostu. Robił to od sześciu lat.

W tekście nie ujawniono nazwisk klientów lekarza, choć padły one podczas rozmowy. Dziennikarze uznali jednak, że dowód z nagrania – a tylko taki mają w tej sprawie – nie jest wystarczający, żeby oskarżyć zawodników o stosowanie dopingu. Bonar ujawnił też, że w Londynie pracuje jeszcze inny lekarz zajmujący się przepisywaniem niedozwolonych środków.

Najbardziej dotknięte raportem „Sunday Timesa" są wymienione w nim kluby piłkarskie. Gazeta sugeruje, że z Bonarem stale współpracował trener przygotowania fizycznego Chelsea Rob Brinded. Londyński klub wydał oświadczenie, w którym zaprzecza jakimkolwiek związkom z podejrzanym lekarzem. Oskarżenia za fałszywe uznał także Arsenal.

Sprawą zainteresował się brytyjski minister sportu John Whittingdale i zlecił natychmiastowe śledztwo.

—Olgierd Kwiatkowski

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA