fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

List otwarty Witolda Bańki do sportowców

Fotorzepa, Maciej Zieniewicz
Prezydent Światowej Agencji Antydopingowej Witold Bańka zwrócił się bezpośrednio do sportowców z listem otwartym, w którym przypomina historię WADA, pisze o - krytykowanych przez wielu - obecnych działaniach agencji i zaprasza zawodników do współpracy w sprawie najważniejszej: walce z farmakologicznym dopingiem i ochronie tych, którzy grają czysto.

Drodzy Przyjaciele Zawodnicy,

Mijają 2 lata od mojej decyzji o kandydowaniu na stanowisko prezydenta Światowej Agencji Antydopingowej, a także nieco ponad pół roku od objęcia tej funkcji. Kiedy przystępowałem do rywalizacji o prezydenturę, jako były zawodnik i osoba przez całe swoje życie związana ze sportem, gotowy byłem do mierzenia się z różnymi przeciwnościami. Od początku, biorąc pod uwagę specyfikę działalności, wiedziałem, że nie będzie to „spokojny rejs, a raczej żeglowanie łódką po wzburzonym morzu”. Jedyne, czego oczekiwałem, jak każdy sportowiec, to możliwość podejmowania wyzwań i realizacji swojej misji w warunkach uczciwości i wzajemnego szacunku wszystkich interesariuszy oraz wyłącznie rzetelnej oceny mnie i Agencji. Dziś dojrzałem do pewnej refleksji i pierwszej oceny złożonego krajobrazu, w którym funkcjonuję ja i kierowana przeze mnie WADA. Jako że sam ciągle czuję i myślę jak zawodnik, to z Wami, moim przyjaciółmi zawodnikami, chciałbym w pierwszej kolejności podzielić się tymi przemyśleniami.

Światowa Agencja Antydopingowa powstała w 1999 r. jako jedyna w swoim rodzaju platforma współpracy rządów i ruchu sportowego, po fiasku działań podejmowanych przez każdą z tych stron z osobna. Zjednoczono siły, aby efektywniej i wytrwalej walczyć z największym zagrożeniem dla współczesnego sportu, jakim jest doping. Przez ponad 20 lat ta organizacja dojrzewała i przyjmowała na siebie nowe obowiązki, wyznaczając nowe standardy działania organizacji antydopingowych, a przede wszystkim – starając się sprostać coraz to większym oczekiwaniom naszych interesariuszy przy ograniczonych środkach finansowych. Nie uniknięto oczywiście błędów, ale tylko ten, kto nic nie robi, ich nie popełnia. Dziś WADA zajmuje się wieloma obszarami, począwszy od tworzenia przepisów i monitorowania zgodności z Kodeksem, poprzez edukację, badania, rozwijanie programów antydopingowych oraz budowanie potencjału antydopingowego na całym świecie, po działalność śledczą. Agencję tworzy dziś profesjonalny i zaangażowany zespół ekspertów z całego świata.

Myślę, że ten eksperyment rozpoczęty w 1999 r., któremu pewnie nie wszyscy dawali wtedy szansę, okazał się udany. Dlatego jako nowy prezydent tej organizacji, który miał już okazję poznać ją od wewnątrz, ale jednak ciągle pozostaje w jej ocenie obiektywny, będę ten eksperyment nadal rozwijał. Uważam, że jedynie w duchu współpracy rządów i ruchu sportowego, możliwa jest skuteczna walka z dopingiem w sporcie. Ta unikalna konstrukcja najlepiej służy swoim najważniejszym interesariuszom, czyli Wam, zawodnikom na całym świecie. Dziś trudno mi jest wyobrazić sobie WADA bez władz publicznych, które dysponują organami ścigania i wspierają walkę z dopingiem w swoich krajach, ale i bez ruchu sportowego, który zapewnia, że jednolite zasady stosowane są we wszystkich dyscyplinach i podczas wszystkich zawodów. Czy jest to konstrukcja doskonała? Odpowiem słowami wybitnego brytyjskiego polityka, Winstona Churchilla, który o demokracji powiedział kiedyś, że „jest najgorszą formą rządu, jeśli nie liczyć wszystkich innych form, których próbowano od czasu do czasu”.

Dziś WADA ciągle pada ofiarą ataków politycznych i staje się przedmiotem politycznych rozgrywek. W atakach tych wykorzystuje się różne argumenty, od sposobu finansowania naszej działalności, przez deklarację bycia jedynym słusznym głosem tego czy innego środowiska, aż po zarzut braku transparentności. Mogę Was jednak zapewnić, że nigdy nie pozwolę uwikłać WADA w żadną z politycznych gier oraz że kontrola WADA nie jest na sprzedaż, bez względu na to, z jakim partnerem mamy do czynienia.

 Wielu krytyków WADA mówi dziś o braku transparentności tej organizacji. Mam jednak wrażenie, że najgłośniej apelują o to ci, którzy niestety sami nie są transparentni. Posiedzenia Zarządu WADA są otwarte dla mediów. W przyszłości chciałbym, żeby były dodatkowo transmitowane on-line. Wszystkie protokoły z posiedzeń Zarządu i Komitetu Wykonawczego oraz rozpatrywane dokumenty są upubliczniane. Statut Agencji, sprawozdania finansowe WADA i pełna lista rocznych kontrybucji od rządów znajdują się na stronie internetowej. Są tam także wszystkie nasze dokumenty strategiczne i raporty roczne, jak również skład każdego komitetu Stałego oraz organów statutowych. Każdego roku WADA odpowiada na tysiące zewnętrznych zapytań ze strony mediów, sportowców i opinii publicznej. Czy to nie jest transparentność? Czy moglibyśmy robić więcej? Oczywiście. Jednak mamy też pewne ograniczenia. Zgodnie z międzynarodowymi standardami oraz z uwagi na dobro prowadzonych prac nie możemy publikować informacji o toczących się śledztwach, czy o trwających sprawach o stwierdzenie niezgodności z Kodeksem. Mogę jednak obiecać, że dokumenty te też będą stopniowo upubliczniane, jak tylko sprawy te zostaną zakończone. Dotyczy to również sprawy Rosyjskiej Agencji Antydopingowej (RUSADA), którą bada obecnie CAS i w której poprosiliśmy o jawność postępowania. Takiej samej przejrzystości oczekiwałbym jednak od naszych krytyków. Bądźcie transparentni. Publikujcie swoje dokumenty. Powiedzcie światu kto i jak Was finansuje, kim są członkowie Waszych organizacji? Ja, ale i całe środowisko zawodników, chce Was lepiej poznać. Od tego zależy Wasza wiarygodność.

Możecie pomyśleć, że ten list jest reakcją na krytykę. Nie jest. Krytyka jest normalna w życiu publicznym i żadna organizacja, zwłaszcza tak ważna, jak WADA, nie może jej uniknąć. Nie boję się krytyki, bo każda trudna decyzja rodzi krytykę, a ja nie bałem się i nadal nie boję się takich decyzji podejmować. Ważne jednak, żeby ta krytyka była uczciwa i konstruktywna. Tego nauczyła mnie kariera sportowa. Konstruktywna krytyka może pomóc zawodnikowi się zmotywować i poprawiać wynik. Dlatego zapewniam Was, że WADA, jak i ja osobiście, do każdej uczciwej krytyki podchodzimy bardzo poważnie. Cenimy sygnały, jakie wysyłają do nas sygnatariusze, a przede wszystkim Wy, zawodnicy.

WADA jest organizacją, która ciągle się zmienia, dzięki owocnej współpracy ze swoimi sygnatariuszami. Jakiś czas temu rozpoczęliśmy reformy zarządzania. W ich efekcie powołany został Komitet Nominacyjny, którego zadaniem jest dbanie o to, by najważniejsze stanowiska w organizacji zajmowały osoby o odpowiednich kwalifikacjach i w pełni niezależne. Wprowadzono też limit kadencji dla członków Zarządu, Komitetu Wykonawczego oraz Komitetów Stałych. O stanowiska Prezydenta i Wiceprezydenta WADA mogą się aktualnie ubiegać jedynie osoby, spełniające kryterium niezależności. W ramach reformy Komitet Wykonawczy zostanie wkrótce rozszerzony o dwóch niezależnych członków. Co więcej, minimum jedno miejsce w każdym Komitecie Stałym musi przysługiwać zawodnikom, a poza CRC i Komitetem Zawodniczym również NADO. Komitet Zawodniczy WADA pracuje nad koncepcją utworzenia biura rzecznika praw zawodników, którą osobiście bardzo wspieram. Jego członkowie pracują też nad przekształceniem Komitetu z organu doradczego w organ przedstawicielski, z możliwością wyłonienia swojego reprezentanta w Komitecie Wykonawczym WADA. Już jednak obecnie zawodnicy i byli zawodnicy zasiadający w najważniejszych organach WADA, w Komitecie Wykonawczym i Zarządzie, stanowią ponad 1/3 składu. A to nie koniec reform.

 Tymczasem część krytyków WADA mówi, że brak nam „niezależnych” zawodników w organizacji. Co to jednak znaczy „być niezależnym zawodnikiem”? Dlaczego przynależność do różnych organizacji czyni jednych zależnymi, a innych niezależnymi, skoro każda z tych organizacji jest w jakiś sposób finansowana, a więc od kogoś zależna? Dlaczego ktoś rości sobie prawo do bycia lepszym reprezentantem środowiska zawodników niż ktoś inny? Komu i w jakim celu zależy na rozłamie naszego środowiska? Chciałbym znać odpowiedzi na te pytania. Jako były zawodnik, osoba, która całkowicie zrezygnowała z pełnienia jakichkolwiek funkcji rządowych, która nigdy nie należała do organów zarządzających jakiejkolwiek federacji sportowej, uważam siebie za niezależnego zawodnika. Co więcej, jako osoba, która przelała litry potu na lekkoatletycznej bieżni, następnie służyła sportowi w moim kraju, zawsze nosiła w sercu ideały uczciwej sportowej rywalizacji, uważam siebie za godnego reprezentanta środowiska zawodników w WADA. Uważam też, że każdy z moich kolegów z Komitetu Wykonawczego i Zarządu WADA, który również, czasem z dużo większymi ode mnie sukcesami, reprezentował swój kraj na sportowych arenach, ma także prawa uważać się przedstawiciela zawodników. I nikt, żaden krytyk, nie może mu tego prawa odebrać. Nie ma bowiem zawodników lepszych i gorszych, bardziej i mniej godnych reprezentować nas w WADA.

Kiedy patrzę dziś na długą drogę, jaką przeszła WADA przez te ponad dwie dekady istnienia, to zasmuca mnie, że dziś wokół działalności tej organizacji dużo jest polityki, walki o stanowiska i wpływy, a stanowczo za mało myślenia o wartościach, które legły u podstaw tej organizacji. Celem, który przyświecał utworzeniu WADA w 1999 r., było zapewnienie, by wszyscy zawodnicy mogli rywalizować na równych zasadach, w uczciwych warunkach, bez dopingu, w poszanowaniu własnej godności. Dziś spory polityczne cel ten przesłaniają. Ja jednak pamiętam, co przywiodło mnie do WADA, jaką misję chciałem i nadal chcę tu realizować. Głęboko wierzę, że musimy więcej wysiłku włożyć w dalsze wzmacnianie systemu antydopingowego. Nie chcę, żeby zawodnicy musieli rywalizować z innymi, którzy nie są poddawani kontroli antydopingowej tylko dlatego, że w ich kraju nie ma na ten cel środków. Rozmawiam z wieloma ministrami, by zwiększyli zaangażowanie w walkę z dopingiem, również finansowe. Powołałem Fundusz Solidarności Antydopingowej, który ma pozyskiwać środki prywatne na wzmocnienie potencjału antydopingowego w regionach, które potrzebują takiej pomocy. Już wkrótce WADA rozpocznie pierwszy program partnerstwa z firmami prywatnymi w obszarze edukacji. A to nie koniec. Obiecuję Wam, że będą kontynuował tę misję, bo wierzę, że to jest prawdziwy cel istnienia WADA, bo przychodziłem do WADA nie po to, by brać udział w politycznych grach, ale żeby służyć Wam, moim przyjaciołom zawodnikom.

Kończąc mój list, chciałbym Was zapewnić, że moje drzwi są dla Was zawsze otwarte. Chcę zaprosić Was do współpracy w realizacji naszej wspólnej misji. Od kilku miesięcy kontynuuję moje zaangażowanie wśród zawodników. Spotykam się z Wami indywidualnie, w tym za pośrednictwem mediów społecznościowych. Odbyłem szereg spotkań online z komitetami i stowarzyszeniami zawodniczymi. Mam w planie jeszcze mnóstwo podobnych spotkań. Robię to, bo głęboko wierzę, że WADA istnieje dla sportowców, że WADA potrzebuje Was na pokładzie i że to przed Wami odpowiadamy za realizację naszej misji. Dlatego gorąco Was zachęcam do zabierania głosu w sprawie „czystego sportu”. Mówcie głośno w Waszych krajach i w Waszych sportach. Krytykujcie nas, jeżeli na to zasłużymy, ale i wspierajcie naszą misję, nie pozostawajcie obojętni, bo dla WADA jesteście NAJWAŻNIEJSI. Dla mnie jesteście NAJWAŻNIEJSI.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA