fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Olimpizm w nowym domu

materiały
Międzynarodowy Komitet Olimpijski 23 czerwca oficjalnie otworzy Olympic House – nową wspaniałą kwaterę w Lozannie. Budynek ma kosztować 200 mln franków szwajcarskich, ale ruch olimpijski na to stać

Data ma znaczenie – 23 czerwca 1894 roku to dzień powstania MKOl. Przecięcie wstęgi przez przewodniczącego Thomasa Bacha nastąpi w 125. rocznicę tego wydarzenia. 

„Dom Olimpijski” stanął w dzielnicy Vidy, blisko brzegu Jeziora Genewskiego, tuż obok historycznej siedziby w XVIII-wiecznym Château de Vidy, którą w 1968 roku miasto ofiarowało na potrzeby ruchu olimpijskiego, zatrudniającego wówczas całe 12 osób. Na nowy dom MKOl wydał ponoć niespełna 200 mln franków (207 mln dol./181 mln euro), z zastrzeżeniem, że udało się poczynić istotne oszczędności. 

Projekt ruszył w 2012 roku, kamień węgielny (oraz kapsułę czasu – pięć cylindrów w kolorach kółek olimpijskich) przewodniczący Bach wmurował w grudniu 2015 r. Ponad 500-osobowa administracja MKOl była ostatnimi laty rozproszona w czterech lokalizacjach, Komitet Wykonawczy działał głównie w niedalekim miasteczku Pully. Teraz wszyscy będą pracować pod jednym, należy przyznać ładnym i nowoczesnym dachem. 

Budynek zaprojektowała duńska firma 3XN, głównym architektem jest Jan Ammundsen. Zbudował nowoczesny gmach z licznymi symbolicznymi odniesieniami do ruchu olimpijskiego. W falistej fasadzie widać dynamikę ruchu, we wnętrzu dostrzega się nawiązania do kół olimpijskich, jest przestrzeń współpracy, liczne szklane tafle oddają – jak chcieli zamawiający – przejrzystość działania.

Na parterze powstała strefa powitalna, goście mogą iść do restauracji, kawiarni lub pięciu dużych sal konferencyjnych. Wyżej są trzy piętra biur. Całość stoi w pięknym parku (dodano ponad 100 drzew), parking schowano w całości pod trawnikami. 

Siedziba ma liczne międzynarodowe i szwajcarskie certyfikaty, spełnia standardy zrównoważonego rozwoju, gmach wykorzystuje energię odnawialną, ma wszelkie funkcje inteligentnego budynku, systemy odzysku ciepła i panele słoneczne.

Pierwsza część załogi wykona test użyteczności 6 maja, jeśli wszystko pójdzie dobrze pozostali wprowadzą się do 26 maja i przygotują oficjalną uroczystość w czerwcu.  

„Od 23 czerwca MKOl będzie korzystać z dwóch olimpijskich ośrodków w Lozannie: z Olympic House w Vidy, który zaspokoi potrzeby administracji i zaoferuje przyjazne miejsce spotkań dla wszystkich zainteresowanych oraz z Muzeum Olimpijskiego w Ouchy, w celu ugoszczenia ogólnej publiczności” – głosi oświadczenie komitetu. 

Działacze olimpijscy przyznają, że ich inwestycja potwierdza także długoletnie przywiązanie do Lozanny, nie bez racji nazywanej stolicą olimpizmu (Paryż był nią tylko do 1922 r.). Wspominają też o lepszej współpracy działów oraz oszczędzaniu na kosztach działalności, choć akurat w tej mierze, znacznych obaw na razie mieć nie muszą. Międzynarodowy Komitet Olimpijski jest bowiem dostatecznie bogaty, by ponosić podobne wydatki zdecydowanie bez konieczności brania kredytów. Formalnie komitet jest zarejestrowaną w Szwajcarii prywatną organizacją non-profit. Wedle własnego opisu: „Jako organizacja całkowicie finansowana ze środków prywatnych, wchodzi w partnerstwo komercyjne, które jest nieocenione w organizowaniu igrzysk olimpijskich i działalności każdej organizacji w ramach ruchu olimpijskiego”.  

Można powiedzieć, że igrzyska olimpijskie są największą na świecie franczyzą – miasta kandydujące muszą przekonać MKOl, że są przygotowane lub przygotują na czas to, co jest niezbędne do organizacji igrzysk oraz poniosą związane z tym dziełem niezbędne koszty. To, jakie koszty są niezbędne, leży praktycznie w gestii MKOl. W zamian miasto-zwycięzca konkursu ofert ma prawo nazwać wydarzenie igrzyskami olimpijskimi. 

Lwia część wydatków jest zawsze ponoszona przez organizatorów igrzysk. To, między innymi: budowa obiektów sportowych, organizacja zakwaterowania i transportu dla sportowców, trenerów, działaczy i dziennikarzy, wykarmienie ich podczas igrzysk.  Zyski z organizacji igrzysk idą w większości do MKOl. Komitet zachowuje i kontroluje niemal wszystkie prawa marketingowe związane z igrzyskami. 

Igrzyska olimpijskie w części są finansowane przez międzynarodowe korporacje, których reklamy widać w trakcie transmisji z zawodów olimpijskich. Firmy te mają prawo umieszczania kółek olimpijskich na towarach i w reklamie dzięki uczestnictwu w sponsorskim programie partnerskim – TOP (The Olympic Partners). Oznacza to wpłaty na konto MKOl kwot rzędu 25-50 mln dol. rocznie. W TOP są dziś obecne: Coca-Cola, VISA, General Electric, Intel, Omega, Atos, Bridgestone, Dow, Procter&Gamble, Alibaba Group, Panasonic, Toyota i Samsung. 

Główne finansowe wsparcie daje jednak MKOl telewizja. Konkretnie – NBC Universal, amerykański konglomerat medialny, który zapewnia komitetowi około 40 procent przychodów z każdych igrzysk olimpijskich. 

NBC zapłaciła 4,38 mld dol. za prawa transmisji igrzysk do USA w latach 2014-2020 (wychodzi średnio 1,1 mld za pojedyncze igrzyska letnie lub zimowe). Pięć lat temu strony rozszerzyły ten kontrakt do 2032 roku. Kolejnych sześć  imprez kosztowało NBC 7,75 mld dol. (ok. 1,3 mld. za pojedyncze igrzyska). Czy to się Amerykanom opłaci, to inna sprawa, ale największy kontrakt telewizyjny na świecie stał się faktem.

Nieco mniejszy kawałek tortu dała MKOl-owi sprzedaż praw telewizyjnych do Europy. Kupiła je ostatnio kolejna potężna firma medialna z USA – Discovery Communications (Europejczycy próbowali, nie dali rady przebić oferty). Amerykańska korporacja zapłaciła 1,3 mld euro za igrzyska w latach 2018-2024 (to cztery imprezy, średnio 325 mln euro za każdą). W porównaniu z kontraktami NBC i Discovery reszta świata nie płaci ruchowi olimpijskiemu już tak wiele, ale średnio 250 mln dol. za każde igrzyska transmitowane do Japonii oraz 125 mln dol. za prawa sprzedane do Chin też są znaczące. 

W sumie zyski ze sprzedaży praw telewizyjnych stanowią obecnie aż 73 procent przychodu ogółem, marketingowy program TOP daje 18 procent, sprzedaż innych praw majątkowych 4 procent, pozostałe przychody to 5 procent. 

Można śmiało szacować, że roczny przychód MKOl to co najmniej 2 mld dolarów. Mniej więcej 90 procent tej kwoty jest wydawane na pomoc w rozwoju sportu: część idzie do komitetów organizacyjnych igrzysk, część do narodowych komitetów olimpijskich, kolejną porcję odbierają światowe federacje sportów olimpijskich, to kwoty liczone w setkach milionow dolarów. MKOl daje też fundusze na organizację sportu w biedniejszych krajach oraz wspomaga niedochodowe światowe imprezy młodzieżowe. 

Na własne funkcjonowanie MKOl bierze niespełna 10 procent przychodów, ale łatwo oszacować, że to wciąż jakieś 200 mln dolarów rocznie. Część tej kwoty wydaje na ryczałt dla przewodniczącego Bacha (250 tys. dol.), podróże, hotele i diety członków (ok. 900 dol. na osobę), plus pensje administracji i koszty obsługi budynków, ale sporo zostaje. Było z czego zaoszczędzić na nową, piękną siedzibę w Vidy. 

 

Źródło: Parkiet
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA