fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Piłka nożna

Barcelona-Real Madryt - El Clasico bez Messiego i Ronaldo

AFP
W niedzielę El Clasico. Pierwsze od 11 lat bez Cristiano Ronaldo i Leo Messiego. Być może pierwsze i ostatnie dla Julena Lopeteguiego.

Trener Realu będzie na Camp Nou najbardziej zestresowanym człowiekiem. Jeśli przegra z Barceloną, raczej już nic nie uchroni go przed zwolnieniem.

Były selekcjoner reprezentacji Hiszpanii, zatrudniony w Madrycie latem w kontrowersyjnych okolicznościach (rozmowy toczyły się za plecami federacji), mógł stracić pracę już po sobotniej porażce z Levante, ale perspektywa zbliżających się meczów z Viktorią Pilzno (w Lidze Mistrzów) i Barcą powstrzymała władze Realu przed nerwowymi ruchami.

Prezes Florentino Perez podobno już dawno stracił zaufanie do Lopeteguiego. Pod wodzą Baska Królewscy wygrali tylko sześć z 13 spotkań, nie zdobyli Superpucharu Europy, a w Champions League, gdzie czują się jak w domu, przegrali nawet z CSKA Moskwa. Trudno jednak całą winę zrzucać na trenera. Odpowiedzialność ponosi też Perez, który pozwolił odejść Cristiano Ronaldo i nie znalazł dla niego godnego następcy.

Brak Portugalczyka, który w każdym sezonie gwarantował 50 goli, jest widoczny gołym okiem. W sześciu ostatnich meczach Real strzelił zaledwie trzy bramki. W lidze uzbierał ich w sumie 13 – o dziesięć mniej niż prowadząca od soboty w tabeli Barcelona. A Katalończycy początku sezonu i tak nie mogą zaliczyć do udanych. W przeciwieństwie do Champions League, gdzie wygrywają pewnie, na krajowym podwórku tracili już punkty m.in. z Gironą i Leganes i na razie są najsłabszym liderem z czołowych lig europejskich.

Jakby tego było mało, kontuzji doznał Leo Messi. Argentyńczyk upadł niefortunnie i uszkodził kość przedramienia. Przez kwadrans spotkania z Sevillą zdążył zdobyć gola i wypracować bramkę Philippe’a Coutinho. Barcelona zwyciężyła wprawdzie 4:2, ale trener Ernesto Valverde nie ukrywał, że po zejściu Messiego drużyna straciła kontrolę nad meczem. Koledzy przyznają, że z nim czują się po prostu bezpieczniej.

Dziennik „Marca” wyliczył, że przez całą karierę Argentyńczyk z powodu kontuzji pauzował 21 razy, ale od ostatniego urazu minęły już ponad dwa lata. Nigdy też nie leczył ręki. Bez jego pomocy Katalończycy wygrali 60 proc. spotkań.

Z 40 meczów z Realem Messi opuścił tylko dwa, ostatnio w grudniu 2007 r., kiedy wykluczyła go kontuzja uda. Jak dawno to było, najlepiej obrazuje fakt, że w ataku Barcy grali wtedy Samuel Eto’o i Ronaldinho, a w Realu – Ruud van Nistelrooy, Raul i Robinho. Z piłkarzy, którzy wówczas wyszli na boisko, w niedzielę możemy zobaczyć jedynie Sergio Ramosa.

Po raz pierwszy od 11 lat w El Clasico zabraknie więc i Messiego, i Ronaldo, który w 2007 r. był jeszcze zawodnikiem Manchesteru United. Czy odbije się to bardzo na widowisku? A może mecz wykreuje nowych bohaterów?

El Clasico ma to do siebie, że nawet gdy stawką jest honor, jak w maju tego roku (Barcelona miała tytuł w kieszeni), można liczyć na fajerwerki. Choć wspomniane starcie nie miało znaczenia dla układu tabeli, oba zespoły walczyły do upadłego, trzeszczały kości, a Sergi Roberto czerwoną kartkę dostał jeszcze w pierwszej połowie. Bramek na Camp Nou też nie zabrakło, skończyło się 2:2.

Niedzielne spotkanie poprowadzi Jose Maria Sanchez Martinez, który przed rokiem sędziował El Clasico w Madrycie, wygrane przez gości 3:0.

Transmisja meczu Barcelona – Real w niedzielę o 16.15 w Canal+, Canal+ 4K i Eleven Sports 1

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA