fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Szczepłek: Kto daje i zabiera

Fotorzepa, Waldemar Kompała
W lidze chodzi o to żeby były emocje. Zazwyczaj ostatnia kolejka rozgrywek ich dostarcza, bo często właśnie w ostatnich meczach ważą się losy tytułu mistrzowskiego i spadku. W Polsce emocje są piętrowe, bo w ostatniej kolejce sezonu zasadniczego nie walczy się o miejsce pierwsze i nie broni przed degradacją. Najważniejszy jest środek tabeli, a dla przeciętnych drużyn szczytem marzeń staje się miejsce ósme. Ostatnie, które daje święty spokój przed dodatkową rundą siedmiu spotkań.

Drużyna z miejsca ósmego zapewnia sobie pozostanie w lidze. Drużyna z dziewiątego, jak pokazuje przypadek sprzed roku, może spaść, mimo że przez cały sezon nic na to nie wskazuje. Jak to jest, rok temu przekonało się Podbeskidzie.

Inaczej mówiąc, przed 30. kolejką emocje dotyczyły tylko kilku klubów i trwały do końca. Kiedy w 90. minucie spotkania w Gdyni Jose Kante strzelił z karnego wyrównującą bramkę dla Wisły Płock, jej piłkarze byli przekonani, że są w grupie mistrzowskiej. Ale się mylili. Jan Urban dosadnie skomentował remis Śląska z Zagłębiem: - Zdobyliśmy punkt, który i tak nam zabiorą więc to tak, jak byśmy grali o nic. A zepsuliśmy sezon Zagłębiu. 

W podobnym duchu wypowiadał się inny krytyk obecnego systemu rozgrywek Michał Probierz: - Powinienem pogratulować chłopakom mistrzostwa Polski, ale przed nami jeszcze Puchar Maja.

Ma rację. Jagiellonia zakończyła regularne rozgrywki na pierwszym miejscu, ale niczego nie zdobyła. Jak każda inna drużyna musi rozegrać jeszcze siedem meczów. Legia znalazła się w takiej sytuacji w roku 2015. Wygrała rundę zasadniczą, ale lepsze wyniki w dodatkowych siedmiu meczach miał Lech i to on został mistrzem kraju. 

Jagiellonia jest w dobrej sytuacji, bo jako lider będzie przyjmować na swoim boisku najgroźniejszych rywali: Legię i Lecha, ale jedzie do Gdańska, gdzie w lutym przegrała 0:3. Legia jesienią pokonała Jagiellonię w Białymstoku 4:1. Probierz ma rację mówiąc, że decydujące znaczenie w czekających nas meczach może odgrywać ławka rezerwowych. W tej fazie rozgrywek jest coraz więcej kontuzji, kumulują się kartki i kto bogatszy, z większą liczbą wartościowych zmienników, tego szanse rosną. 

To dotyczy wszystkich klubów. Trenerzy muszą szukać. Probierz odkrył Irlandczyka Cilliana Sheridana, który w ciągu miesiąca strzelił dla Jagiellonii cztery bramki. W Łęcznej Franciszek Smuda wprowadza „widzewski charakter”, co może pomóc w utrzymaniu. Ale jest też Ruch, gdzie zdesperowany trener Waldemar Fornalik podaje się do dymisji, widząc, że ręce sobie urobi, a z takim zarządem niczego nie osiągnie. Zarząd zatrudnia chyba nieświadomego sytuacji Krzysztofa Warzychę, tylko po to, żeby legenda klubu świeciła za działaczy oczami. Smutne to. Ruch to jedyny klub w ekstraklasie, w całości złożony z polskich piłkarzy. 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA