fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sport

Rajdowe święto na Mazurach

Kajetan Kajetanowicz
Fot.
Najlepsi rajdowcy świata już po raz trzeci z rzędu zjechali na Mazury, by w ten weekend walczyć o punkty w siódmej rundzie WRC.

Polska po raz piąty w historii i trzeci z rzędu gości uczestników rajdowych mistrzostw świata. Nie ma co prawda w stawce Roberta Kubicy i na żadnym samochodzie najszybszej kategorii WRC nie ma biało-czerwonej flagi, ale na starcie oprócz ścisłej światowej czołówki staną m.in. urzędujący mistrzowie Europy Kajetan Kajetanowicz i Jarek Baran oraz jedyna polska załoga regularnie uczestnicząca w tegorocznym światowym czempionacie, Hubert Ptaszek i Maciek Szczepaniak. Obie załogi będą rywalizowały w kategorii WRC-2, szczebel niżej niż najmocniejsze maszyny WRC.

Kajetanowicz, który w tym sezonie broni mistrzostwa Europy, debiutuje w ten weekend w mistrzostwach świata. Rajd Polski wygrywał już trzykrotnie, ale za czasów, kiedy były to zawody niższej rangi. – Fajnie będzie porównać się do najszybszych kierowców świata – mówi polski kierowca. – W naszej kategorii mamy aż 25 konkurentów, ale wcale mnie to nie martwi, a wręcz cieszy, bo duża konkurencja czyni nasz debiut w mistrzostwach świata jeszcze bardziej ekscytującym. Cały nasz zespół ciężko pracował na tę szansę i ten przywilej, więc teraz postaramy się być ciekawą częścią rajdowego widowiska na Mazurach.

Ptaszek opuścił poprzednią rundę mistrzostw świata, rozgrywana na Sardynii, bo jego pilot musiał dojść do siebie po twardym lądowaniu na jednej z hop w Portugalii. Kontuzja kręgosłupa okazała się na tyle niegroźna, że wystarczył jeden rajd odpoczynku – nawet nie do końca, bo Ptaszek i Szczepaniak polecieli na Sardynię, by przejechać zapoznanie z trasą. Sporządzony tam opis może przydać się za rok, a do tego był kolejną lekcją rajdowego przygotowania dla kierowcy, który dopiero rozpoczyna wielką przygodę z mistrzostwami świata.

– Plan jest taki, żeby robić to, co do tej pory, czyli jechać czysto – mówi Ptaszek. – Myślę, że jeśli nasza praca będzie dobrze się układała, to przy okazji zaprezentujemy dobre tempo. To jest ciężki rajd, jeszcze nie jechałem samochodem tej klasy w tak szybkiej imprezie.

Polska runda mistrzostw świata słynie z wysokich prędkości, pod tym względem ustępuje jedynie Rajdowi Finlandii. Ptaszek i Kajetanowicz mają z kim się mierzyć: na Mazury zjechała cała czołówka WRC-2. Są tu w komplecie wszyscy czterej zwycięzcy poprzednich tegorocznych rund, a faworytem jest Elfyn Evans – fabryczny kierowca M-Sportu, z dwuletnim doświadczeniem w królewskiej kategorii WRC.

Walka o zwycięstwo w klasyfikacji generalnej będzie toczyła się jednak w gronie absolutnej światowej czołówki. Aż 15 załóg dysponuje samochodami WRC, a niesamowicie szybkie mazurskie szutry przyniosą kolejny odcinek serialu pod tytułem „polowanie na Ogiera”. Urzędujący mistrz świata pewnie pędzi po czwarty z rzędu tytuł, ale po dwóch zwycięstwach na początku sezonu musiał zadowolić się niższymi lokatami na podium w kolejnych czterech startach. Zwycięstwami dzielili się jego zespołowy partner z Volkswagena Jari-Matti Latvala, Hayden Paddon (Hyundai), Kris Meeke (Citroen) i Thierry Neuville (Hyundai).

Obrońca tytułu narzekał na przepisy, w myśl których przez dwa pierwsze dni rajdu musi jechać jako pierwszy i czyścić nawierzchnię z luźnego, mało przyczepnego szutru. Zawodnicy jadący na dalszych pozycjach wykorzystywali przewagę warunków, a trzeci dzień zmagań, gdy załogi jadą w kolejności odwrotnej do miejsc zajmowanych w danym rajdzie, z reguły jest zbyt krótki, by lider punktacji mógł skutecznie nadrobić straty.

Na Mazurach może jednak być inaczej. Bardzo szybkie, dość piaszczyste odcinki nie dają aż takiej przewagi załogom jadącym z tyłu. Wręcz przeciwnie: miękkie podłoże może sprzyjać powstawaniu kolein, co z kolei zadziała na korzyść kierowców otwierających stawkę. Ogier zresztą nie musi się martwić sytuacją w mistrzostwach, bo żaden rywal nie jeździ na tyle równo i skutecznie, by mimo passy bez zwycięstw pozbawić Francuza prowadzenia. Wystarczy spojrzeć na czołówkę klasyfikacji: Ogier zgromadził 132 punkty, a za nim widnieją Dani Sordo (68), Andreas Mikkelsen (67), Mads Ostberg (58) i dopiero kierowcy ze zwycięstwami – Paddon (57), Latvala (56) i Neuville (48). Walka jest zatem niesłychanie wyrównana, ale wyjąwszy Ogiera.

Po inauguracji zmagań w czwartkowy wieczór, na przejeżdżanym przez dwie załogi jednocześnie odcinku na specjalnym torze w Mikołajkach, załogi mają przed sobą trzy dni zmagań. Najcięższa będzie sobota, bez tradycyjnej przerwy na ewentualną naprawę samochodów w trakcie dnia. Zwycięzców poznamy w niedzielne popołudnie, po przejechaniu 21 odcinków specjalnych o długości ponad 300 kilometrów. Kibice liczą na pasjonującą walkę, a organizatorzy na zdyscyplinowanie wśród fanów: po ubiegłorocznej edycji polska i argentyńska runda mistrzostw świata dostały po żółtej kartce za problemy z bezpieczeństwem na trasie.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA