fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Spór o Trybunał Konstytucyjny

Zalecenia Komisji Europejskiej wobec TK raczej bez sankcji

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Unia i jej władze nie mają wyraźnego i przetestowanego sposobu na przełożenie zaleceń na sankcje wobec Polski.

27 października upływają trzy miesiące, jakie Komisja Europejska wyznaczyła polskim władzom na wdrożenie zaleceń dotyczących rozwiązania sporu o Trybunał Konstytucyjny. Wygląda jednak na to, że pozostanie przy zaleceniach.

Przypomnijmy, że KE w pierwszym etapie procedury o naruszenie praworządności, określonej w art. 7 traktatu o Unii Europejskiej, uruchamianej w wypadku poważnego naruszenia przez państwo członkowskie wartości Unii, zaleciła Polsce określone działania wobec TK, w dużej części zbieżne z zaleceniami Komisji Weneckiej. KE przyznaje, że niektóre zmiany w ustawie o TK idą we właściwym kierunku, w szczególności rezygnacja z wymogu, by orzeczenia TK zapadały większością dwóch trzecich głosów. Kluczowe problemy, takie jak publikacja i wykonywanie wszystkich wyroków oraz zaprzysiężenie sędziów, pozostają jednak nierozwiązane. Co więcej, PiS wprowadził nowe problematyczne zapisy, które podają w wątpliwość skuteczność sądu konstytucyjnego.

Pozostaje też kwestia ślubowania trzech sędziów wybranych 8 października 2015 r. przez poprzedni Sejm z rekomendacji PO (Romana Hausera, Andrzeja Jakubeckiego i Krzysztofa Ślebzaka), których zaprzysiężenia odmówił prezydent Andrzej Duda. KE, a wcześniej KW, nie odniosły się jednak do tego, że trzech sędziów wybranych z rekomendacji PiS (Henryk Cioch, Lech Morawski i Mariusz Muszyński), od których ślubowanie prezydent odebrał, nie dopuszcza do orzekania prezes TK.

Podtrzymywanie przez KE negatywnego stanowiska co do działań polskich władz w sporze o TK może oznaczać uruchomienie drugiego etapu procedury. Otóż Rada Europejska może jednomyślnie, na wniosek jednej trzeciej państw UE lub KE i po uzyskaniu zgody Parlamentu Europejskiego, stwierdzić poważne i stałe naruszenie przez państwo wartości, o których mowa w art. 2 traktatu. To ogólne wartości, jak godność osoby ludzkiej, wolność, demokracja, państwo prawne, poszanowanie praw człowieka, co ułatwia postawienie zarzutu Polsce. Gdyby to nastąpiło, Rada większością kwalifikowaną może zdecydować o zawieszeniu niektórych praw Polski, np. prawa głosowania przedstawiciela rządu w Radzie. Taką procedurę władze Unii stosują po raz pierwszy, wcześniejsze próby przeciwko Węgrom, a przedtem Austrii, spełzły na niczym. Wobec Polski Komisja zaprezentowała dużą determinację. Są jednak głosy, że nie ma ona umocowania w traktacie.

– To argument głównie polskich kręgów rządowych, i to po uruchomieniu procedury, więc nie jest zbyt przekonujący – wskazuje prof. Ireneusz Kamiński z Instytutu Nauk Prawnych PAN, sędzia ad hoc w Europejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu. Przyznaje jednak, że procedura nie jest opisana dokładnie. – Nie przewiduje np. terminów, co oznacza, że może się toczyć nawet kilka lat. A strona polska ma przecież prawo do prezentacji swojej argumentacji – tłumaczy.

Na razie odpowiedzi rządu nie ma, choć premier Szydło zapowiedziała, że terminu dotrzyma.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA