fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Spór o Trybunał Konstytucyjny

Wyrok musi być wydany po tajnej naradzie, po rozprawie

PAP/Paweł Supernak
Orzeczenie musi być efektem tajnej narady sędziów po rozprawie.

W środę rano wPolityce.pl opublikował 269-stronicowy dokument, który – jak zaznacza portal – jest projektem orzeczenia Trybunału z tego samego dnia. Sentencja wyroku, którą przedstawił Andrzej Rzepliński, była bardzo podobna do tej w upublicznionym projekcie.

- Trudno zakładać, że wyrok zawierający kilkusetstronicowe uzasadnienie będzie napisany w całości między rozprawą w TK, a ogłoszeniem wyroku, które następuje kilka godzin później –uważa Jan Majchrowski, profesor Uniwersytetu Warszawskiego. -  Także sędziowie muszą uzgadniać swoje stanowiska na tajnych naradach na jakiejś konkretnej podstawie. Te narady toczą się nie tylko po rozprawie, ale głównie przed rozprawą. W mojej opinii ważne jest by wyrok nie został de facto uzgodniony przed rozprawą, a ta została potraktowana jako pewien rodzaj rytualnego spektaklu. Należy jednak zwrócić uwagę na odmienność sposobu działania Trybunału od sądów powszechnych.

Wiesław Kozielewicz, sędzia Sądu Najwyższego, nie ma wątpliwości, że wyrok musi być efektem tajnej narady sędziów po rozprawie. – Nie spotkałem przypadku, aby był przygotowany projekt rozstrzygnięcia – podkreśla. Sędziowie mogą mieć jednak opracowane fragmenty uzasadnienia dotyczące pewnych kwestii prawnych. I wtedy mogą one być elementem uzasadnienia, ale sam wyrok musi być efektem tajnej naradzie po rozprawie. Inaczej rozprawa nie ma sensu.

Teresa Romer, sędzia SN w stanie spoczynku, podkreśla, że do ostatniej chwili treść wyroku nie jest podawana do publicznej wiadomości. Dodaje jednak, że takiego wyroku nie pisze się od ręki. Może być tylko projekt uzasadnienia.

Sędzia TK, Stanisław Biernat na środowej konferencji prasowej powiedział, że projekty wyroków TK są przygotowywane często z kilkutygodniowym wyprzedzeniem. - Często jest kilka wersji projektu - pierwszy, drugi, trzeci, aż wreszcie któryś jest zaaprobowany. Te projekty są w pierwszym rzędzie dostępne sędziom i także ich współpracownikom, asystentom" - wyjaśniał sędzia Biernat. Dodał też, że czasami sędziowie TK mają przygotowany projekt wyroku, ale przebieg rozprawy powoduje, że zmieniają stanowisko.

Ryszard Piotrowski, konstytucjonalista z Uniwersytetu Warszawskiego, nie wyobraża sobie, żeby można było pisać wyrok Trybunału Konstytucyjnego na kolanie, a zwłaszcza jego uzasadnienie. - To co jest przedstawiane w sentencji jest przeznaczone do natychmiastowej publikacji. W związku z tym najdrobniejsze szczegóły muszą być doprecyzowane, cyzelowane, uzgodnione. To jest długi i żmudny proces konstruowania tej sentencji. To co się odbywa na rozprawie jest już tylko ukoronowaniem tych prac przygotowawczych. Niewątpliwie każdy wyrok Trybunału, zwłaszcza w sprawie o takim znaczeniu złożoności wymaga osiągnięcia pewnego kompromisu między sędziami i  rodzi się w długim procesie precyzowania opinii prawnych. Może więc być kilka, kilkanaście wersji projektów wyroku. To, że sprawa jest dojrzała do rozstrzygnięcia, to jest wynikiem pracy, która czasami trwa kilkanaście miesięcy. I w efekcie tej pracy powstają rozmaite wersje rozstrzygnięcia.

Zdaniem Małgorzaty Wassermann (PiS), jeśli okazałoby się, że przed naradą sędziów TK wyrok byłby gotowy wcześniej, byłaby to rzecz „niesłychana i niespotykana w świecie prawniczym". Wskazuje, że jest to nie tylko kwestia odpowiedzialności dyscyplinarnej, ale przede wszystkim karnej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA