fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

PiS nie da przywilejów Ślązakom

PiS obawia się, że ustawa mogłaby być paliwem dla Ruchu Autonomii Śląska. Na zdjęcia jego marsz, Katowice, 2011 r.
Fotorzepa, Tomasz Jodłowski
Rząd sprzeciwia się ustawie dotyczącej uznania mieszkańców Śląska za mniejszość etniczną.

Na Śląsku nie będzie dwujęzycznych nazw ulic, a lokalnej gwary nie będzie można oficjalnie używać w kontaktach z urzędnikami i w pełnoprawny sposób nauczać w szkołach. Wiadomo już bowiem, że PiS nie zgodzi się uchwalenie obywatelskiego projektu ustawy o uznaniu Ślązaków za mniejszość etniczną taką jak m.in. Romowie i Tatarzy.

Inicjatorem projektu jest Rada Górnośląska zrzeszająca 11 organizacji i stowarzyszeń. Do Sejmu wpłynął latem ubiegłego roku, podpisany przez 140 tys. osób. Autorzy inicjatywy podkreślali, że podpisy zbierano tylko na Śląsku, więc ich liczba odpowiada milionowi w całym kraju.

Pieniądze na kulturę

– Uznanie Ślązaków za mniejszość etniczną przede wszystkim pozwoliłoby pozyskiwać więcej pieniędzy na inicjatywy kulturalne. Bez tego zarówno kultura, jak i język będą ginąć. Dałoby nam to też prawo do zrzeszenia się – mówi pełnomocnik komitetu inicjatywy Jacek Tomaszewski.

– Żałuję, że ten projekt nie dostał odpowiedniego wsparcia od Platformy Obywatelskiej w ubiegłej kadencji – dodaje śląski europoseł PO Marek Plura. Wtedy były bowiem szanse na jego przyjęcie.

Projekt został pozytywnie zaopiniowany przez sejmową podkomisję, ale rządząca Platforma nie zdecydowała się go do końca przeprowadzić przez Sejm.

Krytyczne stanowisko

Jako inicjatywa obywatelska projekt nie uległ jednak tzw. dyskontynuacji po wyborach.

Skąd wiadomo, że teraz odrzuci go PiS? „Rzeczpospolita" zapoznała się z projektem stanowiska rządu, które powstaje w MSWiA. Urzędnicy wyliczają w nim, że realizacja ustawy pochłonęłaby 870 mln zł rocznie, a nie kilkanaście milionów, jak szacują autorzy projektu. Najważniejsze są jednak argumenty ideologiczne. Zdaniem rządu Ślązacy nie są mniejszością etniczną, a ich język to polska gwara.

„Nie można mówić o istnieniu współczesnej, odrębnej od polskiej, kultury Śląska i zamieszkujących go mieszkańców. Tradycyjny folklor mieszkańców Śląska stanowi nieodłączną część folkloru polskiego" – brzmi projekt stanowiska rządu.

Autorzy dodają, że odrębność Ślązaków „była świadomie inicjowana i wspierana przez władze innych państw (Niemcy, Czechosłowacja) celem rozbicia lub osłabienia rozwijającej się na Śląsku polskiej działalności patriotycznej".

Jacek Tomaszewski uważa, że argument o astronomicznych kosztach realizacji ustawy nie jest prawdziwy, bo wszystko zależy od tego, jaką kwotę wsparcia dla mniejszości etnicznych zapisze w budżecie rząd. Jego zdaniem wielu naukowców uważa, że istnieje zarówno śląski naród, jak i język.

– Z opinii zleconej przez Biuro Analiz Sejmowych wynika, że Ślązacy są mniejszością etniczną. Istnieje też wiele opinii językoznawców z Uniwersytetu Śląskiego, Opolskiego, a nawet w Cambridge, które potwierdzają, że śląski jest osobnym językiem – tłumaczy Tomaszewski.

Obawy przed separatyzmem

Jednak PiS obawia się przyjęcia projektu ustawy również z powodów politycznych. Zdaniem partii rządzącej mogłaby być paliwem dla Ruchu Autonomii Śląska, który jawnie głosi hasła osłabienia więzów z Warszawą i uczestniczył w zbiórce podpisów pod inicjatywą obywatelską.

Projekt stanowiska rządu nie odnosi się do zagrożenia separatyzmem, ale takie obawy wypowiadają politycy.

– Trzeba pielęgnować polskie gwary i dialekty. Jednak inicjatywa ma charakter polityczny i grozi rozkładem Rzeczypospolitej – ostrzega posłanka PiS Dorota Arciszewska-Mielewczyk. – Skoro osoby zaangażowane w ten i podobne projekty deklarują chęć oderwania ekonomicznego i administracyjnego Śląska od Polski, propozycję należy uznać za niebezpieczną – dodaje.

Marek Plura odpowiada, że podczas spisu powszechnego w 2011 r. narodowość śląską zadeklarowało 847 tys. osób, które chciałyby teraz „poszanowania swoich praw obywatelskich". – Wbrew temu, co się mówi, Ślązacy jeszcze nie wygenerowali postawy separatystycznej. Jeśli będą jednak tylko podatnikami, a nie ludźmi, których prawa są szanowane, może być inaczej – ostrzega.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA