fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Chcą 500+ od poczęcia

Rząd z sukcesem promował 500+ (na zdjęciu mobilny punkt informacyjny w Łodzi). Teraz nie wyklucza zmian w programie
Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Tysiące osób apelują o przyznanie świadczeń już kobietom w ciąży. Resort rodziny nie mówi „nie".

– W okresie prenatalnym dziecko rozwija się niezwykle dynamicznie, a jego potrzeby nie powinny być pomijane – mówi Ewa Kowalewska z Klubu Przyjaciół Ludzkiego Życia w Gdańsku. Jest autorką petycji do premier Beaty Szydło w sprawie zmian w programie Rodzina 500+.

Program ruszył 1 kwietnia. Zakłada wypłatę świadczeń 500 zł miesięcznie na drugie i kolejne dziecko, a w mniej zamożnych rodzinach również na pierwsze. Gdański klub proponuje, by świadczenia zaczęły być wypłacane od momentu stwierdzenia ciąży przez ginekologa.

Ewa Kowalewska nie ukrywa, że chodzi głównie o przypadki, gdy ciąża przebiega z komplikacjami albo u dziecka wykryto wadę rozwojową. – W takiej sytuacji przyszli rodzice często przeżywają wstrząs, w dodatku muszą się liczyć z dużymi kosztami. Dzięki świadczeniom z programu 500+ wiedzieliby, że nie są sami, a aborcja nie jest jedynym rozwiązaniem – dodaje.

Jej zdaniem pomoc państwa jest niezbędna, bo świadczenia medyczne nie są odpowiednio finansowane. Zauważa, że ostatnio NFZ ułatwił dostęp do psychologa ciężarnym, u których dzieci stwierdzono wady rozwojowe. Jednak zdaniem Kowalewskiej to wciąż za mało. – Pomoc psychologa jest gwarantowana od 21. tygodnia ciąży, a przecież wady często stwierdza się wcześniej. Poza tym jest problem z dostępem w Polsce do hospicjów perinatalnych. Opiekują się kobietami, których nienarodzone dzieci są śmiertelnie chore – dodaje.

W petycji można przeczytać, że matkom w trudnej sytuacji „potrzebna jest stała pomoc, która pozwala patrzeć z nadzieją w przyszłość po urodzeniu się chorego dziecka". W sieci podpisało się pod nią już ponad 21 tys. osób (nadal można to czynić na stronie citizengo.org). Podpisy od maja trafiają do premier Szydło drogą elektroniczną, a w ubiegłym tygodniu petycja została przekazana jej w formie tradycyjnej.

Czy rząd ją uwzględni? Za petycją przemawia nie tylko duża liczba podpisów, ale też fakt, że z postulatami zgadzają się niektórzy politycy PiS.

Jest wśród nich senator Antoni Szymański, wiceszef Komisji Rodziny, Polityki Senioralnej i Społecznej. – Polski system prawny mówi o dziecku od jego poczęcia. Ustawa o planowaniu rodziny przewiduje z kolei szczególną pomoc dla kobiet w ciąży, które znalazły się w trudnej sytuacji. Program 500+ osiąga niewątpliwe sukcesy. Jednak w tej sytuacji należy się zastanowić, czy nie powinien zostać udoskonalony – komentuje.

Zauważa, że przepisy dotyczące 500+ były już nowelizowane. W ubiegłym tygodniu Senat przegłosował zmianę, zgodnie z którą świadczenia z programu nie będą podlegać egzekucji komorniczej ani wpływać na zakres obowiązku alimentacyjnego. Projekt wniósł prezydent Andrzej Duda. W maju członkowie rządu mówili z kolei o możliwości rozszerzenia programu na pełnoletnie dzieci, które wciąż się uczą.

– Jest wiele nowych pomysłów na nowelizację ustawy. Powinniśmy jesienią zastanowić się nad nimi, również nad propozycją zawartą w petycji – mówi senator Szymański.

– Jeśli ta propozycja ma w jakiejś mierze pomóc ograniczyć zjawisko aborcji eugenicznych, warto ją rozważyć – dodaje konserwatywny senator PO Jan Filip Libicki.

Pomysłu nie odrzuca też rząd. Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej informuje, że „w ciągu roku od wprowadzenia programu Rodzina 500+ dokona przeglądu funkcjonowania programu. Po tym okresie mogą zostać podjęte decyzje w sprawie ewentualnych zmian".

W środę ministerstwo podsumowało pierwsze trzy miesiące programu. Poinformowało, że do 1 lipca wydało 2,23 mln decyzji o przyznaniu świadczenia na podstawie 2,62 mln złożonych wniosków. Oznacza to, że do polskich rodzin trafiło już 4,89 mld zł, a pieniądze otrzymują już rodzice ponad 3,2 mln dzieci.

Ewa Kowalewska uważa, że biorąc pod uwagę koszty całego programu, skutki uwzględnienia petycji byłyby niewielkie. – W Polsce rodzi się rocznie kilka tysięcy niepełnosprawnych dzieci. Kosztów programu więc znacząco nie zwiększylibyśmy, a za to wykonalibyśmy wielki gest w kierunku osób, które często czują się bezradne – dodaje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA