fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Nie każdy kto przekroczy prędkość o 50 km na godzinę straci prawo jazdy

Pixabay
Kierowca przekraczający prędkość o 50 km/godz. w terenie zabudowanym nie straci uprawnień, jeśli działał w stanie wyższej konieczności.

To główne założenia nowelizacji, która powstała w Senacie. Jej skutkiem będzie niewielkie poluzowanie obowiązującego od 2015 roku prawa będącego batem na piratów drogowych.

Przewiduje ono, że w przypadku przekroczenia prędkości o 50 km/godz. w terenie zabudowanym policja zabiera prawo jazdy i wystawia pokwitowanie umożliwiające powrót do domu. Dokument wraca do kierowcy po trzech miesiącach. Od stycznia do kwietnia obecnego roku policja zastosowała już ten przepis 9759 razy.

W październiku Trybunał Konstytucyjny orzekł, że jest on częściowo niekonstytucyjny, bo nie przewiduje sytuacji, gdy kierowca przekracza prędkość dla ratowania życia lub zdrowia. I to właśnie wyrok Trybunału postanowili wykonać senatorowie.

– Dotąd kierowca, który działał w stanie wyższej konieczności, mógł dowodzić swojej racji przed samorządowym kolegium odwoławczym, a potem sądem. Mógł więc odzyskać prawo jazdy, jednak po stosunkowo długim czasie – mówi niezależny senator Marek Borowski z Komisji Ustawodawczej, która opracowała projekt.

Czy stan wyższej konieczności będzie wygodną wymówką dla piratów drogowych? W taki scenariusz nie wierzy Łukasz Zboralski z portalu BRD24.pl o bezpieczeństwie w ruchu drogowym. – Istnienie stanu wyższej konieczności będzie stosunkowo łatwo zweryfikować – mówi.

Konstytucjonalista dr Ryszard Balicki uważa z kolei, że osoby, które straciły w przeszłości prawo jazdy, nie będą mogły dochodzić swoich racji przed sądem. – Co do zasady wyroki Trybunału nie działają wstecz – zaznacza.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA