Społeczeństwo

Dąbrowska: Kłamstwa, marsze i okopy św. Huberta

fot. Fundacja WsparciaRolnika Polska Ziemia
twitter.com
Rozejście się środowiska Radia Maryja z PiS mogłoby zachwiać pozycją partii rządzącej po prawej stronie.

Nie udał się myśliwym, leśnikom i producentom futer sobotni, głośno zapowiadany, I Marsz św. Huberta. Przyszło nieco ponad 100 osób i nie wyglądały na pełne łowieckiego entuzjazmu. Może dlatego, że zakaz uczestnictwa w tym wydarzeniu dla posłów PiS, wydany przez władze partii, uniemożliwił pojawienie się na miejscu bohatera tego środowiska, byłego ministra Jana Szyszki. Były minister musiał poczekać na rozwiązanie zgromadzenia i dopiero wtedy mógł otwarcie spotkać się ze swoimi zwolennikami. Czy Ryszard Terlecki, zgodnie z własną zapowiedzią, będzie musiał wyciągnąć wobec Szyszki surowe konsekwencje?

Kilka dni przed tym wydarzeniem na portalu Wirtualna Polska pojawił się artykuł z informacją, że marsz będzie wyrazem protestu przeciw rządowi, a organizują go właśnie Jan Szyszko i ojciec Tadeusz Rydzyk. Stąd partyjny zakaz.

Sytuacja zaskoczyła organizatorów. Specjalne oświadczenie wydała redakcja informacyjna Radia Maryja i telewizji Trwam. Wskazano w nim na liberalno-lewicowe ataki na stację, a szczególnie na osobę ojca dyrektora. „Misją Radia Maryja od prawie 27 lat jest służba Kościołowi i Polsce. Tego typu publikacje to tematy zastępcze, które służą tylko i wyłącznie dzieleniu Polaków. Nie dajmy się zwariować!" – napisała redakcja. Zdaniem TV Trwam organizatorem marszu było szerzej nieznane Ekologiczne Forum Młodzieży. Jego działacze chętnie udzielali wypowiedzi mediom z Torunia i tłumaczyli, że są apolityczni. Na marszu można też było zobaczyć i posłuchać kapelana Lasów Państwowych Tomasza Duszkiewicza, który mówił o psychologicznym lewackim nurcie, który chce doprowadzić do „animizacji człowieka i humanizacji zwierząt". Uczestnicy narzekali także na zmiany w prawie łowieckim, a przede wszystkim protestowali przeciw czekającemu na uchwalenie zakazowi hodowli zwierząt na futra.

Na marszu pojawili się też i zabierali głos przedstawiciele ONR i Młodzieży Wszechpolskiej.

Wszystko to jest znaczącym sygnałem dla Prawa i Sprawiedliwości. Sojusz takich polityków jak Jan Szyszko czy Antoni Macierewicz z potężnym i wpływowym ojcem Rydzykiem może być dla partii Jarosława Kaczyńskiego niebezpieczny, jeśli doszłoby do zerwania kruchych więzi między ojcem i prezesem. Po raz pierwszy od wygrania wyborów przez PiS między rozgłośnią i partią można zaobserwować tak wielkie napięcie. Nieprzypadkowa była też obecność na marszu środowisk narodowych: młodzi działacze z mieczykami Chrobrego czy znakami falangi już od dawna fantazjują na temat przełamania hegemonii PiS po prawej stronie. Wejście w media Rydzyka mogłoby im to ułatwić.

Wygląda jednak na to, że prezes PiS liczył się z takim scenariuszem, usuwając z rządu totumfackich ojca Rydzyka, i skalkulował straty, które mogą z tego wyniknąć.

Ale obrażeni byli ministrowie to jednak mniejszy problem niż obrażony i zawiedziony medialny baron Kościoła... A wyborcze kampanie coraz bliżej.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL