fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Karty leczenia szpitalnego to fikcja

Z raportu NIK wynika, że w wielu przypadkach nie odnotowano zabiegów lub operacji, które przechodził pacjent
Fotorzepa, Piotr Guzik
W większości placówek medycznych dokumentacja pacjentów jest prowadzona wbrew przepisom – alarmuje NIK.

Konieczność powołania specjalnych komórek w prokuraturach do spraw błędów medycznych potwierdza raport Najwyższej Izby Kontroli, który poznała „Rzeczpospolita". Wynika z niego, że w większości placówek medycznych w Polsce dokumentacja medyczna pacjentów prowadzona jest nierzetelnie.

NIK skontrolowała ostatnio 24 szpitale i przychodnie. Kontrola obejmowała lata 2013–2015. Aż w 21 placówkach dokumentacja była prowadzona wbrew przepisom. – Nieprawidłowości dotyczyły nie tylko kwestii formalnych, ale także procesu diagnozowania i leczenia pacjentów, co mogło skutkować nieprawidłowym jego przebiegiem – mówi Krzysztof Kwiatkowski, prezes NIK.

Uchybienia były w 73 proc. z 1730 zbadanych kart pacjentów – w co czwartej więcej niż pięć. W lecznictwie ambulatoryjnym błędy były w 99 proc. z 930 zbadanych przypadków – brak było wpisów np. o operacjach, były nieczytelne, strony nienumerowane.

„Nieczytelne i niekompletne wpisy mogą stanowić zagrożenie dla pacjenta – np. w sytuacji nagłego pogorszenia się jego stanu zdrowia i konieczności udzielenia natychmiastowej pomocy lekarskiej" – podaje raport i wymienia, że w skrajnym przypadku lekarz udzielił 11 zleceń, a w dokumentacji nie było opisu żadnego z nich.

Prócz tego wpisy lekarzy nie były autoryzowane. „Brak prawidłowej autoryzacji wpisów lub niekompletne dane, identyfikujące personel medyczny, uniemożliwiają przypisanie odpowiedzialności za leczenie pacjenta" – alarmuje NIK.

Jedna z kart zawierała 300 nienumerowanych stron. W innej nie było słowa o chorym, choć był w szpitalu 24 dni. W przypadku zgonu w połowie kart nie było adnotacji o sekcji.

– Dokumentacja medyczna nie jest w żaden sposób zabezpieczona przed fałszerstwami. Personel lecznicy może więc dopisać w pustych polach objawy, których przed źle wykonanym leczeniem nie było, porady czy zabiegi, których nie wykonano – mówi Adam Sandauer.

Dodaje, że dokumentację łatwo zabezpieczyć. Wprowadzić kontrasygnatę, czyli podpis pacjenta na każdej karcie historii choroby przy wychodzeniu ze szpitala i zakreślanie pustych miejsc. Wtedy nie byłoby możliwości dopisywania czegokolwiek. – Sugerowaliśmy także, żeby przy skomplikowanych badaniach formularze ich wyników były drukami ścisłego zarachowania – tłumaczy.

Szukanie sprawiedliwości w sądach sprawy nie załatwia. – Biegli opierają się na dokumentacji medycznej, a jeśli ta jest „dopracowana", to trudno dojść prawdy. Na proces cywilny decydują się nieliczni pacjenci, także dlatego, że jeśli przegrają, to muszą płacić niemałe koszty sądowe – mówi Sandauer i podaje przykład własnej sprawy. Biegły grafolog ustalił, że w dokumentacji antydatowano niektóre wpisy, a powstały one nie w czasie leczenia, ale wtedy gdy dokumenty trafiały do organów wymiaru sprawiedliwości.

– W postępowaniu o fałszowanie dokumentacji sąd jednak przyjął, że po latach nie wiadomo, czy to, co dopisano, było kłamstwem czy też prawdą, a udowodniono tylko antydatowanie. Ostatecznie sprawę o fałszowanie i świadczenie nieprawdy w dokumentacji umorzył z powodu małej szkodliwości czynu – mówi Sandauer.

– Jestem przekonany, że większość lekarzy prowadzi poprawną i rzetelną dokumentację medyczną. Nie wierzę, żeby z premedytacją podawali nieprawdę lub coś ukrywali – mówi dr Grzegorz Wrona, naczelny rzecznik odpowiedzialności zawodowej. – Dobrze prowadzona dokumentacja chroni również lekarza.

Dr Wrona przyznaje, że na ok. 8 mln udzielanych rocznie świadczeń część dokumentów może być obarczona błędami, a luki w kartach pacjentów mogą wynikać z – Muszą uzasadnić każde wypisanie recepty, zwolnienia czy orzeczenia.

Nie bez powodu mówi się, że lekarzy nie widać zza komputera. Tylko że to nie ich wina, że zmusza się ich do sporządzania setek raportów dla NFZ, bo inaczej Fundusz nie zapłaci za świadczenia – stwierdza.przytłoczenia lekarzy biurokracją.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA