fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Kierowcy się skarżą: oślepiają ich inne auta

Coraz więcej aut na drogach ma nieodpowiednie światła
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Aż 98 proc. kierujących skarży się, że są oślepiani na drogach. Winne są kiepskie żarówki.

Nasila się nowa moda wśród kierowców, która – wbrew intencjom – utrudnia jazdę i wpływa na pogorszenie bezpieczeństwa. Chodzi o coraz powszechniejsze stosowanie nieodpowiednich żarówek do reflektorów i przez to oślepianie innych na drodze.

Niemal wszyscy kierowcy skarżą się, że podczas jazdy oślepiają ich inne auta. A przy tym uważają, że głównym źródłem problemu są podrasowane żarówki zakładane do reflektorów – wynika z sondażu Instytutu Transportu Samochodowego, który poznała „Rzeczpospolita". Zjawisko się nasila – przyznają policjanci i eksperci.

Kupują tańsze

Ponad 40 proc. ankietowanych w sondażu ITS twierdzi, że ich auta mają zbyt słabe światła, aby odpowiednio oświetlały drogę. W efekcie coraz szersze grono sięga po mocniejsze żarówki w nadziei na lepszy komfort jazdy. Z drugiej strony niemal wszyscy (bo 98 proc. badanych) narzeka na oślepianie na drodze, a 70 proc. jako główne źródło wskazuje właśnie nielegalne zamienniki, szeroko dostępne w sprzedaży.

– Kierowcy masowo kupują takie zamienniki, nieświadomi, że często nie mają one homologacji, czyli nie są dopuszczone na rynek europejski, a co za tym idzie – zamiast pomagać, szkodzą, bo oślepiają – przyznaje Radosław Kobryś z Biura Ruchu Drogowego KGP.

Jak dodaje, oryginalne żarówki, dopasowane do reflektorów, gwarantują, że dobrze oświetlą drogę. Te jednak są droższe, masowo więc stosuje się tańszy wariant.

– Oryginalne ksenony do średniej klasy np. japońskiego samochodu kosztują ok. 1200 zł. Kierowcy „kuszą się" więc na tańsze, chińskie za kilkadziesiąt złotych. Stosują też źródło światła nieodpowiednie do danego reflektora – przyznaje Wojciech Pasieczny, były szef stołecznej drógówki, obecnie ekspert ds. bezpieczeństwa. Takie próby modyfikacji – jak dodaje – powodują, że w miejscu, gdzie potrzeba najwięcej światła, jest go mniej.

Co gorsza, złej jakości światła potęgują kilkakrotnie ryzyko wypadku w nocy – ostrzegają eksperci ITS.

W ubiegłym roku doszło do 31 619 wypadków, czyli o 1141 mniej niż w poprzednim. Ubyło rannych (37,2 tys. – spadek o 2203), ale o 27 więcej było zabitych (łącznie 2858).

Wypadki i kolizje

Jak często przyczyniało się do tego złe oświetlenie?

– Wypadki, na które wpływ miał zły stan techniczny pojazdów, stanowią kilka procent ogółu. Jednak brak lub nieprawidłowe oświetlenie jest przyczyną większości wypadków w tej kategorii – wyjaśnia Radosław Kobryś. Dodaje, że ta liczba powiększana jest także przez kolizje.

Anna Zielińska z Polskiego Obserwatorium Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego ITA uważa, że sprawy nie można bagatelizować. – Usterki techniczne pojazdów związane z oświetleniem stanowią ok. 50 proc. spośród uchybień ujawnianych przez policjantów na miejscu zdarzenia – mówi ekspertka. I zaznacza, że jakość świateł ma decydujące znaczenie nocą, bo to na nieoświetlonych drogach jest najwięcej osób zabitych.

Dlaczego w tym roku – przy spadku wypadków – zabitych jest więcej? – Szybszej jeździe sprzyjała łagodna zima – tłumaczy Radosław Kobryś i przypomina, że nawet idealnie ustawione światła mijania pozwalają kierowcy nocą zobaczyć nieoświetlonego pieszego z odległości najwyżej 30 metrow. – O tym warto pamiętać – zauważa insp. Kobryś.

Co ciekawe, trzy czwarte badanych przez ITS kierowców wie, że właściwe ustawienie świateł ma największy wpływ na oświetlenie drogi. Dlaczego więc 80 proc. (według ITS) świateł aut jest niedokładnie ustawionych?

– Prawdopodobnie weryfikacja bądź regulacja reflektorów nie jest wykonywana wystarczająco często i precyzyjne – ocenia dr inż. Tomasz Targosiński z ITS, wskazując kolejną z przyczyn, i dodaje, że deklaracje kierowców co do dbałości o światła mogą być przesadzone. – Jednocześnie 30 proc. z nich twierdzi, że nie używa ręcznego korektora ustawienia świateł. To oznacza, że mogą oślepiać innych użytkowników drogi lub sami gorzej widzą – zaznacza inż. Targosiński.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA