fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Zamach w Londynie. Polak opowiada: działałem instynktownie

AFP
- Chciałbym złożyć wyrazy współczucia rodzinom, które straciły ukochanych - przekazał Polak, który pomógł w zatrzymaniu zamachowca w centrum Londynu.

Pochodzący z Polski Łukasz został kilkukrotnie dźgnięty nożem, gdy walczył z napastnikiem w Fishmongers' Hall. 

Dziś londyńska policja opublikowała jego oświadczenie w tej sprawie.

Polak tłumaczy, że w piątek, jak co dzień, pracował, gdy "doszło do niewyobrażalnego i tragicznego ataku terrorystycznego".

Napastnika próbowało powstrzymać wiele przypadkowych osób. Łukasz użył do tego kija, który znalazł w pobliżu. Inna osoba próbowała powstrzymać nożownika za pomocą kła narwala.

Polak został kilkukrotnie dźgnięty nożem zanim 28-letni Usman Khan opuścił budynek. 

- Kilku z nas podążyło za nim, ale zatrzymałem się przy słupkach na moście - dodał. Mężczyzna został po ataku przewieziony do szpitala, ale został już wypisany do domu.

- Kiedy doszło do ataku działałem instynktownie - relacjonował - Teraz dochodzę do siebie po całym tym traumatycznym zdarzeniem. Chciałbym mieć przestrzeń, aby zachować prywatność, przy wsparciu mojej rodziny - dodał.

- Chciałbym złożyć kondolencje rodzinom, które straciły bliskich. Chciałbym im i wszystkim dotkniętym tym smutnym i bezsensownym atakiem przesłać najlepsze pozdrowienia - powiedział.

W piątkowym ataku zginęły trzy osoby. Oprócz napastnika, zmarł 25-letni Jack Merritt oraz 23-letnia Saskia Jones.

Źródło: Independent
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA