fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Hongkong: Na ulice wrócił gaz łzawiący i koktajle Mołotowa

AFP
Policja w Hongkongu użyła wobec protestujących gazu łzawiącego i armatek wodnych. W stronę funkcjonariuszy poleciały kamienie i koktajle Mołotowa.

Po krótkotrwałej przerwie w protestach, na ulicach Hongkongu znowu było niebezpiecznie. Tym razem dziesiątki tysięcy ludzi sprzeciwiło się przemarszowi władz ulicami miasta. Protesty w mieście trwają od 99 dni.

Zorganizowany wiec przerodził się w chaos, gdy grupa ludzi próbowała zaatakować główny kompleks rządowy w mieście.

W odpowiedzi policja wystrzeliła gaz łzawiący. Protestujących zaatakowano także armatkami wodnymi. Przez bariery bezpieczeństwa w stronę funkcjonariuszy poleciały kamienie i koktajle Mołotowa.

Protesty w Hongkongu rozpoczęły się jako forma sprzeciwu wobec, zawieszonym już, przepisom o ekstradycji, które pozwalały na sądzenie mieszkańców Hongkongu przed sądami w Chinach (te ostatnie są podporządkowane Komunistycznej Partii Chin). Tymczasem, na podstawie formuły "jeden kraj, dwa systemy", na bazie której Wielka Brytania w 1997 roku przekazała Hongkong Chinom, mieszkańcy Hongkongu mieli mieć zagwarantowane swobody, które nie są udziałem mieszkańców pozostałej części Chin - m.in. dostęp do niezależnego sądownictwa.

Protesty w Hongkongu doprowadziły do zawieszenia kontrowersyjnej ustawy, ale protestujący domagają się całkowitego wycofania się władz z tych przepisów, dymisji Carrie Lam, a także oczyszczenia z zarzutów osób aresztowanych za udział w pacyfikowanych przez policję demonstracjach.

W czasie jednego z protestów demonstrujący wdarli się do lokalnego parlamentu i przez kilka godzin okupowali jego budynek.

Źródło: AFP
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA