fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Społeczeństwo

Do brodatego mężczyzny nie powie "pani". Lekarz zwolniony

stock.adobe.com
Zatrudniony przez brytyjskie ministerstwo pracy lekarz stracił pracę po tym, jak pytany przez przełożonego zadeklarował, że nie będzie się zwracał do wysokiego brodatego mężczyzny per "pani".

Od maja 2018 r. dr David Mackereth zajmował się oceną stanu zdrowia osób ubiegających się o zasiłki w publicznym ośrodku w Birmingham. Był zatrudniony przez Ministerstwo Pracy i Zabezpieczenia Społecznego Wielkiej Brytanii. 56-letni lekarz twierdzi, że stracił pracę z powodu swych przekonań religijnych. Mackereth pozwał pracodawcę do sądu pracy, postępowanie odbywa się w Birmingham.

Mężczyzna zeznał, że został przez przełożonego zapytany: "Jeśli zgłosi się do pana brodaty mężczyzna o wzroście 182 cm i powie, by mówić o nim per 'ona' i zwracać się do niego per 'pani', zrobi to pan?".

Lekarz odmówił i w miesiąc po otrzymaniu posady został zawieszony. Jak relacjonował, usłyszał od przełożonego, że jeśli nie zmieni zdania, z wielkim prawdopodobieństwem zostanie zwolniony. Otrzymał od szefa e-mail, nakazujący mu "stosowanie się do wytycznych, o których była mowa na szkoleniu". "Jeśli się pan na to nie zdecyduje, uszanujemy pański wybór i prawo do odstąpienia od kontraktu" - brzmiało pismo.

"Jestem chrześcijaninem i nie mogę w zgodzie z moim sumieniem zrobić tego, czego żąda ministerstwo" - odpowiedział lekarz. Po wymianie e-maili Mackereth stracił pracę. Oświadczył, że nie złożył wypowiedzenia.

Przed sądem w Birmingham lekarz mówił, że nie został zwolniony za rzeczywiste przewinienia względem uczuć osób transpłciowych, lecz za odmowę złożenia "abstrakcyjnego ideologicznego oświadczenia".

Mackereth podkreślił, że w jego ocenie transpłciowość to "urojone przekonanie" i ideologia, w którą on nie wierzy, i którą gardzi. - Dla tego, kto wierzy w płynność płciową, płeć jest niczym więcej jak własną fantazją na swój temat - oświadczył doktor.

Stwierdził, że padł ofiarą dyskryminacji. - Fakt, że lekarz może zostać wywołany z gabinetu, by zostać poddanym pilnemu przesłuchaniu na temat jego poglądów na płynność płciową jest absurdalny i jednocześnie złowieszczy, tym bardziej, gdy w rezultacie dochodzi do utraty pracy - podkreślił.

Resort pracy stwierdził, że poglądy Mackeretha stoją w sprzeczności z ustawą o równości z 2010 r. AMP, firma rekrutacyjna, która zatrudniła Mackeretha, również została przez niego pozwana za dyskryminację religijną. Spółka oceniła, że przekonania lekarza "nie są zgodne z godnością człowieka".

W oświadczeniu przesłanym sądowi pracy David Mackereth przekonywał, że zdaje sobie sprawę, iż w "aktualnym klimacie politycznym" niektórzy, w tym "wierzący, że są transpłciowi", mogą czuć się urażeni jego poglądami. Zwrócił uwagę, że w wolnym społeczeństwie to zbyt słaby powód, by go cenzurować i zmuszać do działań niezgodnych z jego sumieniem.

"Co więcej, moim obowiązkiem jako lekarza jest zawsze postępować w imię interesu pacjenta, a nie przyjmować różnych upodobań, uprzedzeń czy iluzji, by za wszelką cenę unikać obrazy" - stwierdził Mackereth. Dodał, że według niego transpłciowość to "bunt przeciw Bogu, bezsensowny i grzeszny". Według Mackeretha, transpłciowość "dopiero niedawno została uznana za normalną", a stało się tak za sprawą "politycznej presji, a nie dowodów naukowych".

Sprawa Davida Mackeretha przed sądem pracy w Birmingham ma zakończyć się w przyszłym tygodniu.

Źródło: The Telegraph
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA